• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Glik: Wyciągnęliśmy wnioski

Wtorek, 4 października 2016 (21:50)

Po meczu z Kazachstanem każdy miał czas, by pewne rzeczy przeanalizować. Ja też – przyznał dziś Kamil Glik, szef linii defensywnej piłkarskiej reprezentacji Polski.

Po wrześniowym spotkaniu w Astanie o Gliku mówiło się dużo, niestety tym razem niezbyt dobrze – a to w przypadku tego zawodnika, zwykle kulturalnego i stonowanego, rzadkość. W końcówce, chcąc „ocucić” leżącego i ewidentnie kradnącego czas rywala, delikatnie go kopnął, co było zachowaniem absolutnie niedopuszczalnym. Polak otrzymał za to od sędziego żółtą kartkę, tylko, bo gdyby arbiter okazał się bardziej surowy, mógł pokazać Glikowi „czerwień” – i nikt nie mógłby mieć o to do niego pretensji.

– Nie zmienimy tego, co było, moje zachowanie na pewno nie było najlepsze. Mogę się tylko lekko usprawiedliwić tym, że czasami emocje okazują się zbyt duże. Od tego spotkania minęło już trochę czasu, każdy mógł go sobie na spokojnie przeanalizować i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Czy miałem specjalną rozmowę z Adamem Nawałką? Niech to pozostanie tajemnicą trenera i moją, pewne rzeczy powinny pozostać w szatni – przyznał obrońca Monaco, dodając: – Cała druga połowa nie była w naszym wykonaniu najlepsza. Mogliśmy zapobiec utracie obu goli, popełnialiśmy błędy, które już wcześniej pojawiały się w naszej grze i nad którymi pracowaliśmy.

Ostatnie tygodnie były dla Glika znakomite – przynajmniej jeśli chodzi o grę w klubie. Zdobył bardzo mocną pozycję w Monaco, strzelał sporo bramek, m.in. w Lidze Mistrzów, zdobył sympatię kibiców.

– Praktycznie nie potrzebowałem czasu na aklimatyzację, od razu poczułem się tam świetnie. Klub, trener, koledzy obdarzyli mnie zaufaniem. Mam nadzieję, że w przyszłości nadal tak będzie – powiedział.

W sobotę w meczu z Danią Glik na pewno wyjdzie na boisko w podstawowym składzie – jej niekwestionowanym szefem linii defensywnych. Wciąż jednak nie wiadomo, kto zagra obok niego. Jeszcze w niedzielę wydawało się, że Nawałka będzie musiał szukać alternatywy dla Michała Pazdana, bo ten narzekał na uraz barku, ale dziś nie wydaje się to już tak oczywiste. Legionista czuje się lepiej, a jak przyznał Bogdan Zając, asystent selekcjonera, istnieje szansa, że zagra – jeśli nie z Danią, to przynajmniej z Armenią.

– Odpowiedź na pytanie, kto wystąpi w sobotę, zna najpewniej sztab medyczny, ja nie. Ktokolwiek to jednak będzie, będę starał się z nim odpowiednio współpracować i jak najlepiej wykonać swoją robotę – podkreślił Glik.

 

Piotr Skrobisz