• Środa, 4 marca 2026

    imieniny: Kazimierza, Łucji, Witosławy

Francja gra dalej

Środa, 20 czerwca 2012 (12:53)

Szwedzi pokonali reprezentację Francji 2:0 w meczu grupy D mistrzostw Europy w piłkę nożną. Mimo to nie zapewnili sobie awansu do ćwierćfinałów.

Dla Szwedów wczorajszy mecz w Kijowie był równocześnie pożegnaniem z turnieju. Lider zespołu Zlatan Ibrahimovic zapowiedział zatem, że myślami jest już na wakacjach, a to, co dzieje się na boiskach w Polsce i na Ukrainie, już go nie interesuje. Okazało się jednak, że drużyna zawsze może na niego liczyć. Francuzi z kolei musieli wygrać z reprezentacją Trzech Koron, by uniknąć w ćwierćfinale obrońców tytułu Hiszpanów.

Do pierwszej groźnej akcji doszło w trzeciej minucie, kiedy Ola Toivonen otrzymał z lewej strony dośrodkowanie od Jonasa Olssona, ale jego strzał głową był niecelny. Parę sekund później bramkarza Trójkolorowych próbował oszukać Sebastian Larsson, ale Hugo Lloris był czujny.

U Francuzów dominował duet Franck Ribery, Karima Benzema. Po jednej z takich akcji pierwszy z nich mógł zdobyć gola, ale kąt był zbyt ostry i Andreas Isaksson nie miał najmniejszych trudności z obroną.

Na taką akcję szybko odpowiedzieli Szwedzi. Błąd w obronie popełnił Philippe Mexes, który fatalnie kopnął piłkę we własne pole karne i doszedł do niej Toivonen. Nie zdołał jednak pokonać Llorisa w sytuacji sam na sam i trafił w słupek.

Francuzi mieli problemy z przejęciem kontroli, a Szwedzi imponowali dobrą organizacją. Trójkolorowi nie mogli zbliżyć się do bramki rywala i próbowali zatem strzelać z dystansu. Nie udało się to jednak ani Benzemie, ani Hatemowi Benowi Arfie.

W drugiej połowie najpierw bronić musiał Isaksson. W 51. minucie uchronił zespół przed utratą gola po strzale napastnika Realu Madryt Benzemy, który dostał prostopadłe podanie od Samira Nasriego. Kolejne minuty należały jednak do Szwedów.

W 53. minucie z pięciu metrów prosto w bramkarza trafił Sebastian Larsson. Skoro raz mu się nie udało, postanowił minutę później podać do Ibrahimovica. Zawodnik Milanu z 14. metrów efektownie uderzył nożycami i było 1:0. To tylko dodało animuszu zawodnikom Trzech Koron. Lloris musiał za chwilę znowu być maksymalnie skoncentrowany, a mimo wszystko miał kłopot z obroną strzału z ostrego kąta Christiana Wilhelmssona.

Na to odpowiedzieli Francuzi akcją Benzemy, a później Nasriego i Riberyego. Znowu były to próby z dystansu, ale po raz kolejny nieudane.

Znacznie groźniej było za to pod bramką Francuzów. Gdy do końca meczu zostały tylko trzy minuty minimalnie pomylił się Ibrahimovic. Żegnający się z Euro Szwedzi nie odpuszczali i dopięli swego. W doliczonym czasie gry Larsson zdobył drugą bramkę - po uderzeniu Samuela Holmena piłka odbiła się od ziemi i uderzyła w poprzeczkę, trafiła pod nogi Larssona, który silnym strzałem trafił do siatki.

Była to pierwsza od 23 meczów porażka Francuzów prowadzonych przez Laurenta Blanca. Jeszcze gorszą wiadomością jest zawieszenie (za kartki) na ćwierćfinał z broniącą tytułu Hiszpanią Mexesa, który do tej pory kierował obroną Trójkolorowych. 

 

Erik Hamren, trener reprezentacji Szwecji:

Nie brakowało nam motywacji przed tym meczem. Bardzo chcieliśmy zagrać na miarę możliwości i poprawić sobie humory po poprzednich występach. Wszyscy piłkarze walczyli z pełnym zaangażowaniem.

Laurent Blanc, selekcjoner Francji:

Szwecja wygrała zasłużenie, była lepsza we wszystkich elementach gry. Grała o honor, bez presji i zaprezentowała się z jak najlepszej strony. No i miała niesamowitego Ibrahimovica. Ten zawodnik robił na boisku różnicę. Jedynym pozytywem jest fakt, że awansowaliśmy do ćwierćfinału.

 

IK, PAP