• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Bądźmy uczniami Chrystusa

Sobota, 1 grudnia 2012 (15:04)

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, założycielem i dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Agnieszka Kiedrowska

Obchodzimy kolejną, XXI rocznicę powstania Radia Maryja. To ogromny sukces, bo przecież ta katolicka rozgłośnia dociera z posługą ewangelizacyjną nie tylko do rodaków w Polsce, ale także do osób mieszkających poza granicami naszej Ojczyzny. Jak Ojciec Dyrektor z perspektywy 21 lat patrzy na to dzieło?

Dla mnie to wielki cud. Nie mam czasu, żeby o tym napisać, ale wiem, że to dzieło prowadzone jest przez Pana Boga. On bierze w ręce coś, co jest – pod wieloma względami – bardzo słabe, i posługuje się tym. Dzięki temu widać jeszcze bardziej Jego chwałę i miłość. Często powtarzam – patrząc czysto po ludzku –  że to Radio nie powinno zaistnieć. Nie było ku temu żadnych warunków.

Byłem świadomy wielu trudności: finansowych, personalnych, administracyjnych procesów. Nie spodziewałem się jednak, że będą takie ataki, przeróżne podstępy i „wilcze doły”, których nie można zauważyć. Mimo tego istniejemy, a Radio się rozwija. Niekiedy myślimy o czymś innym, a wychodzi zupełnie coś innego. Widocznie takie jest Boże działanie.

Radio jest dla nas szkołą. Ciągle jesteśmy wychowywani – to bardzo interesujące. Do tego humor nam dopisuje. To jest też bardzo ważne, by mieć humor, uśmiechnąć się, a nie frustracje, pesymizmy. Bycie pesymistą jest niechrześcijańskie. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Trzeba pamiętać, że nie jestem sam, że ze mną jest Ktoś, kogo nie widzę, ale On widzi mnie i prowadzi.

Jakie intencje przyświecają tegorocznej rocznicy powstania Radia Maryja? Czy są szczególne?

- Dziękczynienie, a także pragnienie, żeby wszyscy słuchacze stali się bardziej uczniami Chrystusa. Później ci uczniowie uczą innych swoim przykładem, słowem i zachętą. Polska bardzo potrzebuje tego wymiaru wiary. Idzie na nas potworny walec laicyzacji, bardzo zorganizowanego sekularyzmu, oderwania człowieka od Boga. Są różne metody, np. ośmieszyć czy obrzydzić ewangelizatorów. Wtedy głoszona przez nich Ewangelia nie będzie przyjmowana. Obecnie obserwujemy bardzo silne wyśmiewanie księży, kpienie, oszczerstwa, wyolbrzymianie błędów. Gdybyśmy patrzyli procentowo, z łatwością dostrzeglibyśmy, że ci, którzy to robią, nie są aniołami. Wystarczy popatrzeć, jak postępują, jak wygląda ich życie. Na porządku dziennym są u nich nadużycia w różnych dziedzinach, począwszy od spraw materialnych, a skończywszy na duchowych, moralnych.

To jest metoda lewicy, marksizmu, który uczył, że konieczna jest walka klas, a jak jej nie ma, to trzeba stworzyć. Na tym przykładzie widać walkę szatana z Panem Bogiem. Trzeba tę walkę zatrzymywać, przeciwstawić się złu. Tworzyć normalne, zdrowe struktury w prawdzie, Boże i ludzkie. Bo kto wierzy w Pana Boga, jest do tańca, i do różańca. Trzeba zatrzymywać zło i równocześnie tworzyć struktury dobra.

XXI rocznica to przede wszystkim dziękczynienie Panu Bogu i Matce Najświętszej czy także prośba o wolność słowa w Polsce i wolność mediów?

- Dziękczynienie i zachęta, aby coraz bardziej stawać się ewangelicznymi siewcami. Wolność słowa jest tylko jednym z elementów walki z Narodem katolickim. Dla mnie bardzo bolesną i ważną sprawą jest problem lecznictwa. Dzieci są nieleczone. Dowiedziałem się, że do endokrynologa we Wrocławiu trzeba czekać nawet 7 lat. Na bajpasy, leczenie serca, po zawale – ileś miesięcy. Osobie ze stanem przedzawałowym każą przyjść za parę miesięcy. Przecież ten człowiek się wykończy, to jest tragedia. Do czego doszliśmy w XXI wieku?

Oprócz dramatycznej sytuacji w służbie zdrowia olbrzymim problemem jest bezrobocie – 2,5 mln młodych ludzi pracuje poza Polską, miliony ludzi nie mają pracy na miejscu. To jest brak organizacji państwa. Polska powinna być krajem mlekiem i miodem płynącym. Polska ma zdrowe ziemie i może mieć zdrową żywność. Tymczasem wprowadzają GMO. Pamiętam, kiedy byłem dzieckiem, pojechałem na Jasną Górę. Dowiedziałem się, że będzie tam ks. kard. Stefan Wyszyński – Prymas Polski. Byłem ciekawy, kim jest i co powie, a on mówił, że Polska może wyżywić Europę. Do dziś pamiętam te słowa. To było dla mnie ogromne przeżycie. Dzisiaj widzimy, że Polska ma zdrowe ziemie. Ma zdolnych ludzi.

Po co wprowadzać GMO? Raz zatruta ziemia zatruwa rośliny, zwierzęta i człowieka. Jakie są tego konsekwencje. Przez GMO można sterować człowiekiem. Decydować chociażby w taki sposób, czy będzie mógł być ojcem, czy matką, czy też nie. Jednak po co robić cokolwiek wbrew naturze? Obserwując rzeczywistość, widzimy, że jeżeli człowiek żałuje za grzech, Pan Bóg mu przebaczy, ludzie zapomną, ale natura wcześniej, czy później się zemści.

Innym ważnym problemem jest wyprzedawanie wszystkiego, rozkradanie. Przykładem jest afera Amber Gold. To jest demoralizowanie dzieła człowieka, korumpowanie go, niszczenie jego umysłu, sumienia. A co się dzieje w nauce – nie ma prawdy. Każdy ma swoją opinię. Widzę wiele zagrożeń, dlatego potrzebni są ludzie mocni, z rozumem, z sumieniem i bez lęków.

Podczas ubiegłorocznej rocznicy, kiedy Radio Maryja obchodziło dwudziestolecie istnienia, spotkała nas ogromna niespodzianka. Ojciec Święty Benedykt XVI przesłał list do Rodziny Radia Maryja. Z kolei na lipcowej pielgrzymce na Jasną Górę skierował do nas swoje pozdrowienie.

- Zarówno za pierwszym, jak i drugim razem o niczym wcześniej nie wiedziałem. Za pierwszym razem zobaczyłem list wieczorem przed uroczystością. Byłem zaskoczony, czytając go. Zobaczyłem podpis Ojca Świętego oraz słowa „pienamente d’accordo”, czyli „zgadzam się” oraz „pilnie przekazać sekretarzowi stanu, kard. Bertone”. Bardzo się ucieszyłem. Dowiedziałem się, że Ojciec Święty otrzymał ten list w przeddzień i wszystko osobiście zaakceptował. Nigdy nie ma tak długich listów od Papieża.

W tym liście było ujęte wszystko, nawet Podwórkowe Koła Różańcowe Dzieci i Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Dodam, że Ojciec Święty pytał o to i dawał wskazówki. Jeżeli Papież, taki niezwykły umysł, zastępca Chrystusa na ziemi, mówi o nas, to jest to niezwykle ważne. Z kolei o słowie Benedykta XVI skierowanym do uczestników pielgrzymki na Jasną Górę dowiedziałem się na chwilę przed Mszą Świętą.

Powiedziałem, że będzie niespodzianka, mając na myśli to, że udamy się na pielgrzymkę do Ojca Świętego. Jednak ludzie myśleli, że niespodzianką było słowo Benedykta XVI. W bardzo krótkiej wypowiedzi Papieża zostało bardzo dużo powiedziane. Stwierdziłem wtedy, że Pan Bóg nas zawsze zaskakuje. Ma wielu współpracowników, wielu ludzi. Trzeba zawsze zobaczyć dobro. Nie można cały czas patrzeć na negatywne rzeczy.

Jakie są owoce listopadowej Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja do Ojca Świętego?

- Są to owoce duchowe i radość. To było coś niesamowitego. Przede wszystkim było dużo więcej ludzi, niż się zgłosiło. Wielu ludzi zajęło się organizacją. Mnie najbardziej cieszy, że są tacy ludzie, którzy czują i robią coś dobrego. Nawet ich nie znamy. Trzeba było wszystko opanować, tysiące ludzi, autobusy, samoloty. Nie spałem przez ostatnie noce, w Rzymie również. Cały czas coś przygotowywaliśmy. Martwiłem się, czy ostatni pociąg zdąży dojechać na czas.

Cieszyło mnie bardzo przede wszystkim to, w jaki sposób nastawiona jest do nas Stolica Apostolska, Ojciec Święty. Dodam, że na miesiąc przed tą pielgrzymką, pewna osoba, bardzo wysoko stojąca w Watykanie, powiedziała mi, że była u Benedykta XVI i rozmawiała o swojej posłudze dla Kościoła. Po 20 minutach rozmowy Papież zapytał: "Co słychać w Polsce? Jak Radio Maryja?". Wtedy ta osoba powiedziała, że przyjedziemy 7 listopada. Ojciec Święty odpowiedział, że musi nas miło przyjąć. Proszę zobaczyć. Otwierają nam bazylikę, która przed audiencją jest zawsze zamknięta. Niesamowite zaufanie i organizacja.

W bazylice Mszy Świętej przewodniczy pierwsza osoba po Papieżu, najbliższy współpracownik, kardynał, sekretarz stanu. Jest to bardzo poważna funkcja w Kościele. Przewodniczył Mszy św. sprawowanej przy ołtarzu papieskim. Nawet ołtarz udekorowano kwiatami, w taki sam sposób jak na celebry papieskie. Pamiętam, jak mówili, że powinienem coś powiedzieć. Miałem tremę i nie chciałem nic mówić. Zaproponowałem ks. abp. Głódzia, ale się nie zgodzili.

Po przygotowaniu darów do ołtarza podeszły cztery osoby. Wśród nich był ks. kard. Zenon Grocholewski. Ceremoniarz papieski podszedł do mnie i do ojca prowincjała i kazał nam iść za sobą. Nie wiedziałem, co się dzieje. Pokazuje przy ołtarzu ukłon i każe iść do konfesji św. Piotra. To coś niesamowitego stanąć przy tym ołtarzu. Widziałem, że Ojciec Święty chce nas zachęcić do prawdziwego służenia Panu Bogu, Kościołowi, ludziom. Chcemy to robić jak najlepiej. Trzeba słuchać Kościoła. Słuchając Kościoła, słuchamy Chrystusa.

Słowa i pozdrowienia Ojca Świętego Benedykta XVI to ogromne wsparcie.

- Proszę zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Wmawiają nam, że nie jesteśmy z biskupami, że jesteśmy przeciwko Kościołowi. Tymczasem Ojciec Święty mówi: „Rodzina Radia Maryja przybyła tutaj razem z biskupami”. Ksiądz arcybiskup Głódź powiedział, że do Benedykta XVI przybyło przynajmniej 10 tys. osób. Nigdy nie było tylu naszych rodaków razem w Watykanie. To dla nich była sprawowana Msza Święta przy ołtarzu papieskim, nad relikwiami i grobem św. Piotra. Tam jest wiele relikwii świętych. Jest również św. Tadeusz, mój patron. Gdy tamtędy przechodzę, zawsze zerkam w jego kierunku. To coś niesamowitego. Pan Bóg jest miłością, a jak miłością, to i radością. Nie możemy być smutni i pesymistycznie nastawieni do świata.

Jak wyglądają przygotowania do XXI rocznicy powstania Radia Maryja?   

- Przygotowujemy się dużo wcześniej. Wszyscy wiedzą, co mają robić. Nie pilnuję, co kto robi, tylko patrzę. Martwię się, żeby w sobotę nie padało. Na szczęście będą rozstawione namioty. Marzę o tym, żeby w przyszłym roku świątynia była w stanie surowym. Już wiadomo, kiedy metalowa kopuła będzie umieszczona na kościele. Marzę o tym, abyśmy przed kościołem zrobili wielki namiot. Taki na 10 tys. ludzi. Jak wszyscy staną, zaśpiewają, to będzie wielka radość.

Czy pielgrzymi będą mogli zobaczyć postępy prac na budowie?

- Wydawać by się mogło, że niewiele zostało wybudowane. Jest bardzo dużo usypanej ziemi, ale ściany i beton są już pod ziemią. Metr czy dwa metry muru. W każdym razie jest już najmocniejszy strop. Dolna część jest w stanie surowym. Beton zostanie wylany prawdopodobnie 3 grudnia. Jednak ważniejsza jest duchowa budowla. Jesteśmy w pewnym sensie pokoleniem Jana Pawła II. Trzeba słuchać tego, czego nauczał. Takiego Polaka nigdy nie mieliśmy – to Jan Paweł II Wielki.

Marzę o tym, żeby za rok czy dziesięć lat ludzie więcej wiedzieli o Janie Pawle II. Pragnę, żeby w tej świątyni młodzi doświadczyli spotkania z Wielkim Polakiem. Od przyszłego roku akademickiego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej ruszymy ze studiami podyplomowymi – myśli Jana Pawła II. Tematy są już przygotowane. Formację w duchu Jana Pawła II zaczynamy 2 kwietnia – Ojciec Święty odszedł 2 kwietnia 2005 roku. Każdego drugiego dnia miesiąca będzie specjalny wykład, dyskusja lub konferencja w Radiu.  Będziemy to drukować, aby już następnego dnia był zapis w "Naszym Dzienniku" i internecie. Mamy tematy na trzy lata formacji. Trzeba multiplikować. Jan Paweł II jest w Niebie i będzie nam na pewno błogosławił. Wierzę w to, że bardzo szybko zostanie ogłoszony świętym. Modlimy się o to.

Wszystko zaczęło się od Radia Maryja…

- Nie, od łaski Bożej. Dzięki niej powstało Radio. Najpierw były marzenia. Pamiętam, jak kupiłem urządzenie orlik do powielania tekstu. Potrzebna była specjalna kalka i pozwolenie. Dzięki temu urządzeniu odbijałem materiały i rozdawałem młodzieży na katechezie. Później były książki, pomoc ludzi. Wydaliśmy pół miliona książek w różnych językach. Jednak cały czas nurtowała mnie myśl – przecież książki leżą na półce. Wtedy pomyślałem o radiu. Tam można puszczać muzykę i katechezę. Zdecydowałem, że katecheza będzie rano, bo zazwyczaj wtedy w domu są mamy lub babcie. One sprzątając dom, będą słuchały, a potem same staną się katechetkami.

Chciałem też, by w Radiu było dużo rozmów. To się nie podobało, był straszny atak na te rozmowy. Pytałem: "Dlaczego? Przecież to ma być komunikacja. Komunikujemy się przez słowa, rozmowę. Musimy rozmawiać na argumenty. Dojdźmy do prawdy, podyskutujmy. Polacy lubią rozmawiać". Tak się zaczęło.

Najpierw był jeden nadajnik w Toruniu, potem drugi w Bydgoszczy. Było dużo szumu, wiadomo "Gazeta Wyborcza" i inne. Nastawiali ludzi przeciwko nam. Wszystko przetrwaliśmy. Czasy wtedy były takie, że niczego nie było wolno. Myślałem: "Ludzi nie ma, miejsca nie ma, pieniędzy nie ma, niczego nie ma". Jak już powstało Radio, szedłem wieczorem do małej kapliczki i mówiłem: "Weź ze mnie to wszystko". To była walka duchowa i psychiczna. Pan Bóg zawsze przysyła ciekawych ludzi. Życzę każdemu: niech będzie normalny, niech wierzy w Pana Boga, ale niech nie będzie bigotem. By było nowocześnie, ale i normalne. Do tańca i do różańca. Matka Boża opiekuje się nami i przesyła wiarę. Ciągle modlę się o tę wiarę. Jestem świadkiem tylu cudów, ale wiara nadal słaba. Chyba wszyscy doświadczają takich rozterek, także apostołowie. Alleluja i do przodu.

Dziękuję za rozmowę.

 

Źródło: Radio Maryja