• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Unia dba o interes koncernów

Wtorek, 20 września 2016 (04:16)

Komisja Europejska uznała, że podatek handlowy w Polsce ma znamiona pomocy publicznej i faworyzuje mniejsze sklepy. Wszczęto więc postępowanie o naruszenie unijnego prawa i zostaliśmy zobligowani do wstrzymania stosowania podatku.

Bez wątpienia to kolejna odsłona wojny Brukseli z rządem w Warszawie. Ale dołączył do niej ktoś trzeci – międzynarodowe lobby handlowe. Świetnie zdajemy sobie sprawę z tego, że handel w Polsce został w zdecydowanym stopniu zdominowany przez kapitał zagraniczny. Jeżeli ktoś myślał, że ich jedyną metodą w walce z tym podatkiem będzie straszenie społeczeństwa podwyżkami cen, to się grubo mylił.

Lobbing koncernów handlowych w Brukseli trwa w najlepsze i jest bardzo skuteczny. Obcy kapitał, który tak ochoczo buduje nowe supermarkety i niszczy polskich konkurentów, nie ma ochoty dokładać się do naszego wspólnego kotła budżetowego, mimo że nie prowadzi działalności dobroczynnej, a osiąga gigantyczne zyski.

Nowy podatek od sprzedaży detalicznej był i jest konieczny. (Choć osobiście byłem zwolennikiem jednej stawki podatkowej z wyższym progiem wolnym). Trzeba więc o niego walczyć, tłumacząc komisarzom potrzebę jego wprowadzenia. Być może konieczna  będzie zmiana niektórych zapisów ustawy, ale na pewno nie może to doprowadzić do rezygnacji z jej wprowadzenia.

Ministerstwo Finansów w założeniach do budżetu na 2017 r. określiło, że wpływy z niego wyniosą 1,6 mld zł. To naprawdę duże pieniądze. Prace Sejmu nad przyszłorocznym budżetem rozpoczną się już w październiku.

Myślę, że wprowadzenie podatku powinno poprzedzić przeprowadzenie porządnych kontroli w zagranicznych sieciach handlowych w Polsce. Wtedy to zobaczylibyśmy, jaka jest skala manipulacji kosztami, jakie patologiczne zjawiska tam występują, choćby w relacjach z dostawcami. Gdyby posypały się gigantyczne kary, sięgające od kilku do kilkudziesięciu procent ich obrotów, to by to utemperowało bezkarność i opór sieci handlowych przed płaceniem podatków w Polsce. Bo do tej pory obciążenia podatkowej płacą głównie mali i średni polscy przedsiębiorcy oraz spółki Skarbu Państwa – bo muszą.   

Podobną blokadę podatku przeżyły Węgry. Tu również w roli głównej wystąpiły Komisja Europejska i lobby międzynarodowe. Rząd Viktora Orbána poradził sobie z tym, zmieniając zapisy opodatkowania.

Jak widać, to nie jest tak, że nie można w Polsce opodatkować wielkich sieci handlowych. To jest do zrobienia, tylko że trzeba to zrobić w wyjątkowo sprytny sposób. Jako że stosunki między Komisją Europejską i eurobiurokratami a naszym rządem są napięte, to każdy pretekst do storpedowania tego podatku będzie wykorzystany.

Dlatego decyzji Komisji Europejskiej nie nazwałbym dramatem. Wszystko da się zrobić, lecz potrzeba trochę pracy i cierpliwości, aż prawnicy Ministerstwa Finansów odpowiednio sformują zapisy.

Przykro jedynie, że Komisja zamiast stać się partnerem państwa członkowskiego UE, opowiada się po stronie międzynarodowego lobby, dbając o interes koncernów i wielkich banków, a nie zwykłych Europejczyków. Ta sytuacja jest daleka od zdrowego rozsądku i przyzwoitości. Myślę, że Wspólnota Europejska nie zawaliłaby się, gdyby komisarze byli mniej brutalni i uzależnieni w sprawie tak istotnej jak podatki państwa członkowskiego.

I jak tu nie wierzyć, że kapitał ma narodowość. 

Janusz Szewczak