• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Klęska Legii

Środa, 14 września 2016 (23:15)

To nie tak miało wyglądać. Piłkarze Legii Warszawa przegrali na własnym boisku z Borussią Dortmund 0:6 w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Borussia była faworytem – to prawda. Nawet zdecydowanym. Przemawiało za nią niemal wszystko, ale około 30 tysięcy widzów, którzy zasiedli na trybunach stadionu na Łazienkowskiej – poza oczywiście grupą z Dortmundu – liczyło na sensację. Sportowy cud. Cudu nie było. Była za to klęska, bolesne zdarzenie z rzeczywistością, w której nie wiadomo, co było gorsze: wynik czy styl zaprezentowany przez mistrzów Polski.

Borussia potrzebowała zaledwie 17 minut, by rozbić w proch legionistów. Strzeliła w tym czasie trzy gole, mogła więcej. Szokująca była łatwość, z jaką goście ogrywali warszawiaków, którzy momentami wyglądali jak tyczki wbite w ziemię. Rywali mijali, jak chcieli, jak na treningu, jak dzieci… Niestety.

Dzieło zniszczenia rozpoczął Mario Goetze, potem trafił Sokratis Papastatopulos. Obaj strzelali głową, przy zupełnie biernej postawie defensorów z „elką” na koszulce. Na 3:0 podwyższył Marc Bartra, przy bodaj trzeciej dobitce wcześniejszego strzału z rzutu wolnego. Warszawianie stali, poza Arkadiuszem Malarzem, który robił, co mógł – ale sam nie był w stanie uchronić zespołu przed katastrofą.

Po przerwie niewiele się zmieniło. Kilka chwil po wznowieniu gry goście znów rozklepali obronę Legii i Raphael Guerreiro płaskim strzałem nie dał Malarzowi szans. Borussia poczynała sobie spokojnie, swobodnie, z uśmiechem, mistrzom Polski nie udawało się nic. W 76. minucie wprowadzony na boisku chwilę wcześniej Gonzalo Castro wykończył kolejną składną akcję, w końcówce swojego gola zdobył Pierre-Emerick Aubameyang, który pokazał szybkość, siłę, spryt i technikę. To, czego brakowało legionistom. W ostatnich sekundach blisko honorowego gola był Nemanija Nikolić, lecz w dobrej sytuacji pomylił się minimalnie.

0:6 – to klęska. To wynik, którego – mimo wszystko – nie zakładaliśmy w czarnych nawet scenariuszach. Czy ten rezultat był odzwierciedleniem różnicy, jaka dzieli najlepszą drużynę w Polsce od klasowego rywala, czy też wziął się z kryzysu legionistów, przekonamy się niedługo. Kolejnym przeciwnikiem warszawian będzie Sporting Lizbona, który dziś nieszczęśliwie przegrał w Madrycie z Realem 1:2. Portugalczycy do 89. minuty wygrywali 1:0, a decydującego gola stracili w 94. minucie…

Legia Warszawa – Borussia Dortmund 0:6 (0:3). Bramki: Mario Goetze (7. – głową), Sokratis Papastatopulos (15. – głową), Marc Bartra (17), Raphael Guerreiro (51), Gonzalo Castro (76), Pierre-Emerick Aubameyang (87). Żółte kartki: Arkadiusz Malarz, Guilherme, Bartosz Bereszyński. Sędzia: Siergiej Karasiew (Rosja). Widzów: ok. 30 tys.

Legia: Arkadiusz Malarz – Bartosz Bereszyński, Maciej Dąbrowski, Jakub Czerwiński, Guilherme – Steeven Langil, Tomasz Jodłowiec, Vadis Odijdja, Thibault Moulin (75. Miroslav Radovic), Waleri Kazaiszwili (66. Michaił Aleksandrow) – Aleksandar Prijovic (63. Nemanja Nikolić).

Borussia: Roman Burki – Łukasz Piszczek, Sokratis Papastatopulos, Marc Bartra, Marcel Schmelzer – Christian Pulisic, Julian Weigl (79. Matthias Ginter), Mario Goetze (75. Gonzalo Castro), Raphael Guerreiro, Ousmane Dembele (75. Emre Mor) – Pierre-Emerick Aubameyang.

Piotr Skrobisz