Legia zaczyna. Chce dać radość
Środa, 14 września 2016 (17:02)Po 20 latach przerwy piłkarska Liga Mistrzów znów zawita na nasze boiska. O 20.45, na Łazienkowskiej w Warszawie, rozpocznie się mecz Legii z Borussią Dortmund, przed którym więcej jest jednak obaw niż nadziei.
Legia, awansując do Champions League, przerwała wstydliwą niemoc polskich klubów. Z tego powodu w stolicy zapanowała euforia, której trudno się było dziwić. Liga Mistrzów to prestiż, to szansa na rozwój, to wreszcie gigantyczne pieniądze. Za samą kwalifikację kluby otrzymują od UEFA premie w wysokości o wiele wyższej niż roczne budżety klubów naszej ekstraklasy. Warszawianie, po awansie, chcąc wzmocnić sportowy poziom, dokonali kilku wzmocnień, za które teraz… płacą.
Skład drużyny się zmienił. Doszli nowi, z kilkoma zawodnikami klub się pożegnał. Roszady, szczególnie te duże, niosą ze sobą ryzyko i w przypadku Legii, przynajmniej na razie, wszystko wygląda mało ciekawie. Tak, udało się awansować do Ligi Mistrzów, cel nadrzędny został zrealizowany. Ale zespół odpadł z Pucharu Polski, i to w okolicznościach chwały mu nieprzynoszącej. W ekstraklasie więcej meczów przegrał, niż wygrał, i znalazł się blisko… strefy spadkowej.
Wprost przełożyło się to na atmosferę, zarówno w szatni, jak i na trybunach. Pojawiły się informacje o spięciach, wielu już teraz zastanawiało się i zastanawia, kiedy posadę straci Besnik Hasi. W takich okolicznościach mistrzowie Polski przystąpią do dzisiejszego meczu z Borussią. Najważniejszego, najbardziej prestiżowego w XXI wieku.
– Borussia Dortmund to jeden z najlepszych zespołów w Europie. Rywalizowałem z nią ze swoim poprzednim klubem i przez pierwsze 30 minut nie wyszliśmy z własnej połowy. W piłce nożnej piękne jest jednak to, że nigdy nie możesz być pewien tego, jakim wynikiem mecz się zakończy. Zrobimy wszystko, by zagrać dobre spotkanie, byśmy z Ligi Mistrzów czerpali radość. Za długo na nią czekaliśmy. Nie wszystko do tej pory szło może po naszej myśli, ale nadal widzę wiele pozytywów. Teraz musimy dołożyć ducha walki – powiedział Hasi.
Legia zagra osłabiona, i to poważnie, bo nie da się łatwo zastąpić Michała Pazdana i Michała Kucharczyka. – Pazdan to lider, kapitan, gwarantujący stabilność. Kucharczyk jest szybki i silny, strzela bramki z kontr – wyliczał Hasi.
Prowadzący Borussię Thomas Tuchel nie chciał za dużo rozwodzić się na temat Legii, wychodząc z założenia, iż za dużo było w niej ostatnio zmian, i to z meczu na mecz.
– Musimy podejść indywidualnie, obserwować poszczególne zachowania konkretnych piłkarzy. Nie sądzę, by to, co działo się w polskiej lidze, miało przełożenie na Champions League, to zupełnie coś innego. Z pewnością siłą Legii będą jej kibice – powiedział.
Tych na trybunach pojawi się komplet. Fani już dawno wykupili bilety, i to nie tylko na dzisiejszy mecz, ale i na pojedynki ze Sportingiem Lizbona i Realem Madryt.
Piotr Skrobisz