Trump za współpracą z Rosją przeciw IS
Piątek, 9 września 2016 (10:32)Za współpracą z Rosją w walce z Państwem Islamskim opowiedział się Donald Trump. Kandydat Republikanów na prezydenta atakował Hillary Clinton jako współodpowiedzialną za to, co uważa za porażki polityki prezydenta Baracka Obamy na Bliskim Wschodzie.
– Putin patrzy na Hillary i się śmieje... Tymczasem Rosja rozumie zagrożenie ze strony Państwa Islamskiego. Czy nie byłoby miło, gdybyśmy dobrze żyli z Rosją i współpracowali z nią w walce z ISIS? – powiedział Trump na spotkaniu z wyborcami w Virginia Beach w stanie Wirginia, które było poświęcone sprawom międzynarodowym.
– Hillary mówi twardo [na temat Rosji – PAP], ale potem się wycofuje – dodał.
Kandydat GOP ostro krytykował Obamę za ewakuację wszystkich wojsk z Iraku, co – jak przypomniał – ułatwiło islamistom opanowanie północnej części terytorium tego kraju i ustanowienie Państwa Islamskiego.
– Powinniśmy tam pozostawić niewielkie siły. A teraz Państwo Islamskie się szybko rozszerza – powiedział.
W rzeczywistości Państwo Islamskie poniosło ostatnio straty terytorialne w Iraku, a także w Syrii, gdzie w walce z koalicją z udziałem Turcji zostało odcięte od granicy z tym krajem – przez którą przechodzili nowo zwerbowani bojownicy, fundusze i broń.
Trump atakował też porozumienie z Iranem o redukcji jego programu nuklearnego zawarte przez administrację Obamy. Prowadzące do niego negocjacje zaczęły się w czasie, gdy Clinton była sekretarzem stanu (2009-2013).
Zdaniem Trumpa, który powtarza tu ocenę podzielaną przez wszystkich Republikanów, układ nic nie dał USA, natomiast wzmocnił Iran.
– Obama i Hillary pozwolili, by Iran stawał się wielkim mocarstwem. Będą mieli broń nuklearną – mówił republikański kandydat. – To układ, którego oszukańcza Hillary bardzo chciała. To był szczyt niekompetencji – dodał.
Na podstawie układu Iran zobowiązał się do częściowego zawieszenia swego programu nuklearnego, którego realizacja może mu umożliwić wyprodukowanie broni atomowej. W zamian uzyskał zniesienie sankcji ekonomicznych, co – zdaniem krytyków układu – pozwoli mu na dalsze zbrojenia i sponsorowanie terrorystów na całym Bliskim Wschodzie.
Spotkanie w Virginia Beach prowadził emerytowany generał Michael T. Flynn, były dyrektor krajowego wywiadu, jeden z głównych stronników Trumpa wśród ekspertów ds. bezpieczeństwa narodowego. Jest on jednym z sygnatariuszy ogłoszonego we wtorek listu 88 emerytowanych generałów z deklaracją poparcia kandydata GOP. Według nich, wymaga tego stan armii, która jest osłabiona wskutek polityki Obamy.
Trump wypomniał też Clinton interwencję w Libii, która zakończyła się wojną domową w tym kraju i powstaniem kolejnego ogniska islamistycznego terroryzmu. Powiedział, że przynajmniej należało przejąć libijską ropę naftową – podobnie jak w Iraku. Skrytykował też Clinton za to, że chce przyjąć do USA więcej uchodźców z Bliskiego Wschodu.
– Ona chce, żebyśmy ich lepiej potraktowali niż naszych weteranów. My mamy wielkie serce, ale po prostu nie możemy wpuścić tych ludzi do naszego kraju – powiedział. Tłumaczył, że mogą być wśród nich terroryści, gdyż np. w telefonach uchodźców znaleziono deklaracje poparcia dla Państwa Islamskiego.
– Wolę, aby stworzyć [w Syrii – PAP] bezpieczne strefy dla ludności cywilnej – dodał Trump. Zaznaczył jednak, że „koszty” tego powinni ponieść „inni”, nie Ameryka. Nie sprecyzował, jakie koszty ma na myśli.
RS, PAP