Pora zacząć myśleć o Polakach
Piątek, 9 września 2016 (05:48)Z Markiem Jakubiakiem, posłem Ruchu Kukiz’15, wiceprzewodniczącym Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, rozmawia Rafał Stefaniuk
Mateusz Morawiecki, powołując się w Krynicy na dostępne mu analizy, stwierdził, że w następnych latach z krajowego rynku pracy ubędzie od kilkuset tysięcy do 1,5 mln osób. Wicepremier chce, aby braki kadrowe wypełnili Ukraińcy. Jak ocenia Pan pomysł wicepremiera?
– Bardzo się cieszę, że rząd doprowadził do zniknięcia zjawiska bezrobocia w Polsce. Rodzi się więc pytanie, co z urzędami pracy, do których nie przychodzą petenci. Myślę, że puste pośredniaki można by zlikwidować. Tak zapełni się część rynku pracy i nie trzeba by sprowadzać Ukraińców. A teraz bądźmy poważni. Kiedy panu Morawieckiemu ucieka woda z wanny, to trzeba zatkać ją korkiem, a nie dolewać kolejne litry. Obecnie w Polsce mamy niesłychanie niekorzystną sytuację gospodarczą. Otoczenie systemowe i biurokratyczne jest nieludzkie. Dlatego ludzie uciekają z Polski, gdzie tylko mogą. Zamiast użyć korka i zmienić system, to minister rozwoju zastanawia się, jak dolać wody. To mnie przeraża, bo to jest myślenie na poziomie szkoły podstawowej. Jeżeli chce się zarządzać państwem, to ze strategicznych rzeczy trzeba zdawać sobie sprawę. Odbiurokratyzowanie życia oraz uproszczenie podatków sprawi, że ludzie przestaną wyjeżdżać, a wtedy nie będzie trzeba kombinować z Ukraińcami.
Zalew rynku pracy mało wymagającymi pracownikami z Ukrainy może wpłynąć negatywnie na wynagrodzenie Polaków?
– To pewne. I niestety to tylko doprowadzi do pogorszenia stanu gospodarki i zwiększenia przepaści między nami a Europą Zachodnią. Jak Polak ma zarabiać godnie, skoro Ukrainiec zrobi to taniej? Jest jeszcze druga kwestia. Trzeba zapytać wicepremiera Morawieckiego – jako byłego bankowca – jak to jest, że za wykonywaną pracę płaci się w Polsce – 2 tys. zł, a za tę samą w Niemczech – 2 tys. euro, a przy tym euro ma 4 razy większą wartość niż polski złoty. Doskonale wiemy, że jest to spekulacja bankowa. Naprawdę nikt nie widzi, że oddanie banków w obce ręce doprowadziło do tak słabego przelicznika naszej waluty? Jestem przekonany, że w około 30 proc. polski złoty jest deprecjonowany.
A więc możemy się spodziewać kolejnego odpływu młodych ludzi z kraju i to na skalę większą, niż zapowiada Morawiecki?
– Ale już kilka milionów Polaków w różnym wieku złożyło deklarację, że wyjedzie. I ja się im nie dziwię, bo ile można żyć patriotyzmem? Pensje muszą wzrosnąć, bo inaczej czeka nas masowy exodus. Wiem dobrze, że nie każdy chce, aby w Polsce się dobrze zarabiało, bo swoje interesy mają tu: Niemcy, Francuzi, Włosi itd. Złożenie silnika samochodu z górnej półki jest w Polsce 4 razy tańsze niż w Niemczech. Wpływają na to m.in. niskie pensje. Ale my nie możemy myśleć o Niemcach, tylko pora zacząć troszczyć się o Polaków. A mamy możliwości do lepszego życia. Według badań średnia inteligencja Polaka jest dużo wyższa niż Niemca. Jesteśmy też sprytniejsi i bardziej przedsiębiorczy. Skoro tak jest, to dlaczego nasi rodacy tam jeżdżą? Dlaczego brytyjscy politycy dziękują naszemu krajowi za młodzież, „którą dostarczamy im w tysiącach”?
I za tym stwierdzeniem stoją fakty. Według wyliczeń GUS drastycznie wzrosła diaspora Polaków w Wielkiej Brytanii i w Niemczech.
– I nie dlatego, że tam jest cieplej. Tam po prostu żyje się lepiej. Brytyjczycy cenią sobie wolność gospodarczą i ona jest przez nich traktowana jako fundament państwa. Dlatego uczmy się organizacji gospodarki od Brytyjczyków.
Skoro lekarstwo jest, to dlaczego nie podaje się go pacjentowi?
– W kwestii polityki gospodarczej uważam, że Prawo i Sprawiedliwość jest gorszą odmianą Platformy. To chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić. Reforma gospodarcza nie powinna polegać głównie na nacjonalizacji, łapaniu oszustów czy uszczelnianiu podatków. To jest ważne, ale nie jest istotą sprawy. Nie będzie trzeba nikogo łapać, kiedy w Polsce będą proste podatki.
Programy: „Rodzina 500+” i „Mieszkanie+” nie są w stanie przekonać Polaków do pracy w kraju?
– Nikt nie pracuje dla darowizny, za pracę się płaci. O ile zgadzam się z ideą, że najuboższym trzeba pomóc, to nie uważam, że przyznanie pieniędzy z programu „Rodzina 500+” powinno być obligatoryjne. Przelew powinien popłynąć tylko do tych, którym się to naprawdę należy, a więc do osób, których nie stać na wychowanie dzieci. Dzisiaj mamy taką sytuację, w której Ryszard Petru pobiera pieniądze z tego programu. Lider Nowoczesnej nie jest w stanie wykształcić swoich dzieci? To jest wada tej ustawy. Poza tym, po co wydawać miliardy złotych, skoro to ma się przełożyć na wzrost dzietności tylko o 30 tys. dzieci rocznie i to dopiero za 18 lat. Polki rodzą dzieci w Wielkiej Brytanii i to najchętniej z wszystkich grup narodowych, i to od czasów, w których nikt nie słyszał o 500 zł na drugie i kolejne dziecko. Czy nie łatwiej jest uprościć prawo? Mówi się o kilku rynkach: finansowym, bankowym, rynku pracy itd., a nikt nie mówi o rynku podatkowym. Jeżeli Polska uprościłaby podatki i prawo, to w Unii byłaby gwiazdeczką, do której wszyscy by przyjeżdżali, bo jak wiemy UE jest bardzo skomplikowana. Myślę, że na tym polu potrzeba odwagi i determinacji, i wiary w to, co można zrobić w Polsce. I to się uda. Na Wyspach się udało.