• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Falstart w Astanie

Niedziela, 4 września 2016 (20:44)

To nie tak miało być. Polscy piłkarze, choć prowadzili 2:0, zaledwie zremisowali 2:2 z Kazachstanem w Astanie w meczu eliminacji mistrzostw świata.

Biało-Czerwoni wybrali się na to spotkanie w roli zdecydowanych faworytów. Przemawiało za nimi praktycznie wszystko, może trochę obawiali się sztucznej murawy, jednak przekonywali, że będą gotowi na to, by sobie z nią poradzić. Zaczęli imponująco, bo już w 9. minucie prowadzili. Jakub Błaszczykowski płasko dośrodkował piłkę w pole karne, tam dopadł do niej Bartosz Kapustka i nie miał problemów z umieszczeniem w „sieci”. Polacy przeważali, widać było, że górują nad rywalami umiejętnościami technicznymi, ci za to uciekali się do brutalnych fauli, nie potrafiąc znaleźć sposobu na naszych reprezentantów.

W 31. minucie wydawało się, że musi być 2:0, jednak Milik, stojąc przed pustą bramką, trafił piłką w poprzeczkę. Niewykorzystane okazje lubią się mścić. Ale nie tym razem. Cztery minuty później Lewandowski był nieprzepisowo powstrzymany w polu karnym, arbiter to dostrzegł i po chwili kapitan naszej drużyny podwyższył wynik.

To nieco rozluźniło Polaków i w końcówce pozwolili gospodarzom na zbyt wiele. Kazachowie stworzyli sobie dwie świetne sytuacje, na szczęście je zmarnowali. Tuż przed przerwą kolejną idealną okazję miał za to Milik – był sam na sam z bramkarzem, ale zamiast do siatki, uderzył piłką w słupek.

Drugą połowę nasi rozpoczęli fatalnie. Dali się zepchnąć do defensywy, popełniali proste błędy. W 51. minucie, po zamieszaniu, Siergiej Chiżniczenko wykazał się sprytem i pokonał Łukasza Fabiańskiego. Osiem minut później trybuny eksplodowały radością, bo gospodarze wyrównali. Kolejny błąd w obronie, kolejne niedokładności, brak krycia i Chiżniczenko, trochę przypadkowo, ale z bliska wepchnął piłkę do siatki.

Tego absolutnie się nie spodziewaliśmy, podobnie jak słabej gry naszych piłkarzy, którzy w niczym nie przypominali siebie. Nie dość, że popełniali błędy, to jeszcze dali się prowokować, jak Kamil Glik, który miał szczęście, że za swoje niesportowe zachowanie nie został przedwcześnie odesłany do szatni.

Wynik już się nie zmienił. Polacy mieli co prawda okazje, by zadać rozstrzygający cios, ale żadnej nie wykorzystali. Kolejną bardzo dobrą miał Milik, piłka po strzale Błaszczykowskiego trafiła w słupek, za lekko, w świetnej sytuacji, uderzył wprowadzony w końcówce Karol Linetty.

2:2 to z pewnością nie to, czego oczekiwaliśmy. Z najsłabszym w grupie Kazachstanem nasi mieli wygrać i mecz mieli już ustawiony, jak chcieli. Szansę niestety zmarnowali.

Kazachstan – Polska 2:2 (0:2). Bramki: Siergiej Chiżniczenko (51, 59) – Bartosz Kapustka (9), Robert Lewandowski (35. – karny). Żółte kartki: Siergiej Małyj, Jełdos Achmietow, Maksat Bajżanow, Siergiej Chiżniczenko, Isłambiek Kuat, Baurżan Isłamchan – Robert Lewandowski, Piotr Zieliński, Łukasz Piszczek, Kamil Glik.

Sędzia: Serdar Gozubuyuk (Holandia).

Polska: Łukasz Fabiański – Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Bartosz Salamon, Maciej Rybus – Jakub Błaszczykowski, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Bartosz Kapustka (83. – Karol Linetty), Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik.

 

 

Piotr Skrobisz