• Czwartek, 26 marca 2026

    imieniny: Emmanuela, Teodora, Larysy

Merkel uczy się na błędach?

Czwartek, 1 września 2016 (10:44)

W poprzednim tygodniu Kanclerz Merkel usłyszała w Warszawie, że kraje Grupy Wyszehradzkiej (V4) uważają, iż przeciwdziałanie nadmiernej imigracji powinno się obywać poprzez znaczące wzmocnienie ochrony granic zewnętrznych UE, a także zwiększenie pomocy udzielanej uchodźcom w pierwszych krajach nieobjętych wojną, do których dotrą.

Usłyszała także, że ze względu na zagrożenie terrorystyczne i konieczność zapewnienia bezpieczeństwa własnym mieszkańcom nie będą one przyjmowały imigrantów przebywających w obozach dla uchodźców w Grecji i we Włoszech.

Wreszcie dowiedziała się, że nad wyjściem Wielkiej Brytanii z UE pozostałe 27 krajów członkowskich nie może przejść obojętnie, ponieważ trzeba ustalić przyczyny, dla których Brytyjczycy zdecydowali się wykonać ten krok obarczony przecież ogromną niepewnością.

Jeżeli przyczyny wyjścia Wielkiej Brytanii z UE nie zostaną dokładnie wyspecyfikowane i omówione, a polityka unijna nie ulegnie zmianie, to może się okazać, że za jakiś czas pojawią się kolejne kraje, które będą chciały pójść tą samą drogą.

W tym tygodniu Kanclerz Merkel w wywiadzie dla dziennika „Suddeutsche Zeitung” przyznała, że popełniła błąd w kwestii polityki imigracyjnej, i określiła to następująco: „Nie przewidzieliśmy, jaki wielki problem będą stanowić imigranci i zbyt długo zwlekaliśmy z ogólnoeuropejskim rozwiązaniem”.

Stwierdziła także, że rok temu, otwierając Niemcy na imigrantów słynnym hasłem wygłoszonym na zjeździe CDU „Damy radę”, nie przewidziała, że nawet sprawna administracja tego kraju nie będzie w stanie przyjąć i zagospodarować ponad 1 mln ludzi, którzy przybyli z całego świata.

I dodała, że rozwiązanie problemu imigracji „wymaga uszczelnienia zewnętrznych granic Europy i jednoczesnego wsparcia dla krajów północnej Afryki oraz Turcji”.

Wygląda na to, że kanclerz Merkel powtórzyła w tym wywiadzie wszystkie postulaty, jakie w sprawie rozwiązania problemu imigracji usłyszała od przywódców czterech krajów zrzeszonych w Grupie Wyszehradzkiej.

Przypomnijmy tylko, że problem masowej imigracji do UE (w 2015 liczba imigrantów przybyłych do UE przekroczyła 1,5 miliona), choć w tym roku mocno złagodzony, pozostaje ciągle do rozwiązania.

Problem masowej imigracji wywołany ubiegłoroczną nieodpowiedzialną polityką Niemiec i samej kanclerz tego kraju Angeli Merkel doprowadził do poważnych podziałów wśród większości państw UE.

Część z nich (Węgry, Słowacja i Czechy) skarży decyzję Rady o tzw. kontyngentach uchodźców do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Wreszcie niektóre zawieszają funkcjonowanie przepisów strefy Schengen i wprowadzają kontrole na granicach (np. Dania na granicy z Niemcami czy Szwecja na granicy z Danią).

Jeżeli Turcja nie otrzyma od UE 3 mld euro po ostatnich wydarzeniach związanych z nieudanym przewrotem wojskowym, przestanie pilnować swojej granicy z Grecją i imigracja w 2016 roku będzie dalej tak masowa jak do niedawna, to nieuchronne jest zawieszenie funkcjonowania strefy Schengen jednej z podstawowych zdobyczy europejskiej integracji.

Zupełnie dramatycznie wygląda problem terroryzmu związany z masowym napływem imigrantów. Ostatnio nie ma wręcz tygodnia, aby nie było jakiegoś zamachu w krajach Europy Zachodniej, a reakcje krajów, w których mają one miejsce, i samych instytucji europejskich polegają raczej na „maskowaniu” problemu niż zmierzeniu się z jego przyczynami.

Dobrze się więc stało, że z inspiracji Grupy Wyszehradzkiej kanclerz Niemiec Angela Merkel zmieniła zdanie w sprawie imigracji do UE i że jest gotowa forsować na forum UE znaczące wzmocnienie ochrony granic zewnętrznych Unii, a także zwiększenie pomocy udzielanej uchodźcom w pierwszych krajach nieobjętych wojną, do których dotrą.

Dr Zbigniew Kuźmiuk