Ruch do realizacji zobowiązań
Sobota, 27 sierpnia 2016 (13:55)Rząd Beaty Szydło przyjął w ostatni czwartek wstępny projekt budżetu na 2017 rok i przesłał go do debaty w Radzie Dialogu Społecznego, tak żeby razem z wnioskami z niej, mógł go złożyć w Sejmie do końca września tego roku.
Projekt przewiduje dochody budżetowe na poziomie 324,1 mld zł, limity wydatków w wysokości 383,4 mld zł, co oznacza, że deficyt budżetowy nie powinien być wyższy niż 59,3 mld zł.
Dochody i wydatki budżetowe na tym poziomie są oparte o prognozę wzrostu PKB, który ma wynieść 3,6%, inflację w wysokości 1,3%, wzrost zatrudnienia w gospodarce narodowej w wysokości 0,7%, a nominalny wzrost wynagrodzeń w wysokości 5% i stopę bezrobocia na koniec grudnia w wysokości 8,1%.
Opozycji i części ekonomistów nie podoba się wysoki – jej zdaniem – deficyt budżetowy, choć – jak podkreślał kilkakrotnie minister finansów Paweł Szałamacha – deficyt sektora finansów publicznych nie będzie wyższy niż 2,9% PKB (co oznacza, że polskie finanse publiczne w 2017 roku będą spełniały unijne kryterium fiskalne, deficyt sektora nie wyższy niż 3% PKB).
W projekcie budżetu na 2017 rok są zarezerwowane środki na realizację zobowiązań wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, w tym kwota 23 mld zł na finansowanie sztandarowego programu „Rodzina 500+”, co powinno chyba wreszcie przerwać toczące się w mediach cały czas spekulacje, że program ten może nie mieć pełnego finansowania w nadchodzącym roku.
Jak podkreślał minister, w rezerwie budżetowej znalazła się także kwota 3 mld zł na finansowanie ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego od 1 października, ponieważ ma obowiązywać dopiero w ostatnim kwartale przyszłego roku, jako że ZUS potrzebuje 9 miesięcy na zmiany w programie informatycznym umożliwiającym bezkolizyjne realizowanie wypłat emerytur po planowanych zmianach systemowych.
Jest również w wydatkach budżetowych zawarta kwota 0,56 mld zł na finansowanie bezpłatnych leków dla osób powyżej 75. roku życia. Ustawa z tym związana wchodzi w życie 1 września tego roku.
Zwiększone wydatki budżetowe są oparte na zaplanowaniu dodatkowych dochodów zarówno z czterech podstawowych podatków: VAT, akcyza, PIT, CIT (poprawa wydajności podatkowej), jak i dodatkowych podatków sektorowych: bankowego, który obowiązuje od 1 lutego tego roku, i od sklepów wielkopowierzchniowych, który wchodzi w życie od 1 września tego roku.
Okazuje się, że wyraźna poprawa wydajności podatkowej jest możliwa, ponieważ jej znaczące efekty można już zaobserwować za I półrocze tego roku.
Minister Szałamacha założył wzrost tych wpływów w całym roku 2016 w wysokości 6 mld zł. Za I półrocze tego roku udało się już osiągnąć wpływy wyższe o 8 mld zł, co w całym roku daje szansę osiągnięcia z tego tytułu kwoty przynajmniej 16 mld zł.
Powodem tego optymizmu jest fakt, że w lipcu br. weszły aż trzy poważne zmiany w prawie podatkowym, które powinny poprawić ściągalność podatku VAT, akcyzy, PIT i CIT: Jednolity Pakiet Kontrolny (rozwiązanie dotyczące podatku VAT), pakiet paliwowy (VAT i akcyza) i klauzula przeciw unikaniu opodatkowania (PIT i CIT).
Przy tej okazji krytykom budżetu na 2017 rok, w tym obecnej opozycji, podkreślającym wysokość deficytu budżetowego, wypada przypomnieć sytuację w tym zakresie dotyczącą rządów koalicji Platformy i PSL.
Otóż, że jeszcze w 2007 roku podczas ostatniego roku rządów Prawa i Sprawiedliwości deficyt sektora finansów publicznych – według danych Eurostatu – wyniósł tylko 1,9% PKB, ale już w kolejnych latach był wyraźnie wyższy: w 2008 – 3,6% PKB, w 2009 – 7,3% PKB, w 2010 –rekordowe 7,5% PKB (wtedy w liczbach bezwzględnych była to kwota 110 mld zł), w 2011 – 4,9% PKB, w 2012 –3,7% PKB, w 2013 – 4% PKB, w 2014 – 3,3% PKB i dopiero w 2015 deficyt został obniżony poniżej kryterium z Maastricht do 2,9% PKB.
Deficyt zaproponowany przez rząd Szydło jest poniżej tego kryterium, a w budżecie na 2017 rok są zawarte środki na realizację zobowiązań wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, które są wykonywane tak, aby nie naruszyć delikatnej równowagi budżetowej.
Dr Zbigniew Kuźmiuk