• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Legia: Najważniejszy był awans

Środa, 24 sierpnia 2016 (14:00)

I trener, i piłkarze Legii Warszawa mieli świadomość, że ich wyścig o Ligę Mistrzów przypominał drogę przez mękę, ale podkreślali, że najważniejszy był w tym wszystkim cel. A cel osiągnęli.

Legia już w Champions League jest. To fakt bezsporny. Osiągnęła to, o co bili się poszczególni mistrzowie Polski od 20 lat. Ona sama, Wisła Kraków, Lech Poznań, Polonia Warszawa… Wszystkie te drużyny mierzyły się z wyzwaniem, mierzyły z marzeniami, ale schodziły z areny pokonane. Często przez dużo mocniejszych rywali, ale niekiedy przez samego siebie. Swoje słabości. Teraz wreszcie się udało. Legia męczyła się okrutnie z irlandzkim Dundalk, co tak naprawdę nie powinno się zdarzyć. Po wygranej 2:0 na wyjeździe miała wszystkie atuty w ręku, a jednak do końca drżała. Przegrywała 0:1, grała w osłabieniu. I grała fatalnie.

Tak jak w wielu ostatnich meczach na krajowym podwórku. Przecież odpadła z Pucharu Polski, przecież poniosła sensacyjne porażki z Górnikiem Łęczna i Arką Gdynia. Trener Besnik Hasi dawał co prawda odpocząć najlepszym i puszczał na boisko rezerwowych, ale i oni powinni prezentować się o klasę lepiej. Tymczasem na całej linii zawodzili.

Stąd brały się nerwy i taka sobie atmosfera, w jakiej warszawianie przystąpili do wtorkowego rewanżu. W nim Hasi posłał do boju najcięższą artylerię, ale i ona zawodziła. Gdyby naprzeciw Legii nie stali Irlandczycy, tylko ktoś trochę mocniejszy, wszystko mogłoby zakończyć się fatalnie. Zakończyło się dobrze. Szczęśliwie, wielką radością i wielkim sukcesem, bo awans do Ligi Mistrzów tymi kategoriami trzeba oceniać.

– Wiemy, że w naszej grze jest jeszcze wiele niedostatków, ale potrzebujemy spokoju i będzie dobrze. Nerwy i zamieszanie w niczym nam nie pomogą. Cieszymy się z awansu, tym bardziej że w każdym meczu w europejskich pucharach byliśmy konsekwentni – powiedział Tomasz Jodłowiec. Jeden z kilku legionistów, którzy reprezentowali Polskę na Euro 2016. – Nieważne jak, ale jesteśmy w Lidze Mistrzów i to się liczy. W obronie prezentujemy się dobrze, jeśli tylko poprawimy grę z przodu, wszyscy powinni być zadowoleni – dodał Michał Pazdan, nasz bohater mistrzostw we Francji.

Euro 2016 wiele zmieniło w polskim futbolu. Reprezentacja osiągnęła sukces, potem przyszły spektakularne transfery kadrowiczów, teraz Legia przełamała wieloletnią niemoc i awansowała do Champions League. A że w słabym stylu? Chyba każdy chciałby znaleźć się na jej miejscu, zwłaszcza że za sam awans otrzymała 14 milionów euro. Dużo więcej niż wynoszą roczne budżety wielu klubów ekstraklasy.

Hasi ma jednak świadomość, że teraz oczekiwania wobec jego drużyny wzrosną. – Mieliśmy problemy z Irlandczykami, ale cieszę się, że w trudnej sytuacji, gdy przegrywaliśmy i dostaliśmy czerwoną kartkę, zawodnicy pokazali charakter i siłę mentalną. Wiem, że nasz styl nie był dobry. Wcześniej przegraliśmy kilka ważnych meczów w krajowych rozgrywkach, teraz też nie prezentowaliśmy się na miarę oczekiwań. Robiliśmy jednak wszystko, by awansować do Ligi Mistrzów, stąd brały się zmiany w składzie, by oszczędzać najlepszych. A zmieniając skład co trzy dni trudno o automatyzm. Teraz, gdy wreszcie kadra się ustabilizuje i zaczniemy grać tą samą jedenastką, nasz poziom wzrośnie. W Lidze Mistrzów będą występować ci zawodnicy, którzy będą się wyróżniali w ekstraklasie – przyznał szkoleniowiec warszawian.

Grupowych rywali legioniści poznają jutro.

 

 

Piotr Skrobisz