Trwa spór o burki na plaży
Środa, 17 sierpnia 2016 (22:21)Francuski premier Manuel Valls wyraził poparcie dla wydawanych lokalnie zakazów noszenia na plażach burkini, czyli osłaniających całe ciało islamskich kostiumów kąpielowych.
W rozmowie z gazetą „La Provence” wyjaśnił powody, jakimi się kieruje.
– Burkini nie jest nowym rodzajem stroju kąpielowego, modą. To przełożenie projektu politycznego przeciwko państwu opartego przede wszystkim na podporządkowaniu kobiety – tłumaczył.
Jak oświadczył, nie zgadza się z „archaiczną ideą”, według której „kobiety są z natury nieczyste i powinny być całkowicie okryte”. – To jest niezgodne z wartościami Francji i Republiki – oznajmił Valls w rozmowie.
Zastrzegł zarazem, że nie popiera ogólnokrajowego zakazu noszenia burkini. – Popieram tych, którzy wydali zakazy, o ile kierowali się oni wolą promowania współistnienia, bez tła politycznego – powiedział szef rządu. Przypomniał, że wkrótce w sprawie poszczególnych zakazów wypowie się Rada Stanu. – Ogólna regulacja przepisów dotyczących stroju nie jest rozwiązaniem – dodał.
Dotychczas zakaz burkini wprowadziły trzy miasta śródziemnomorskie: Cannes i Villeneuve-Loubet na Riwierze Francuskiej oraz Sisco na Korsyce.
Muzułmańskie ugrupowania uważają zakaz za niekonstytucyjny. Organizacja Kolektyw przeciwko Islamofobii we Francji (CCIF) zaskarżyła go we wtorek i Rada Stanu – najwyższy organ administracyjny państwa – ma w ciągu najbliższych dni wydać w tej sprawie orzeczenie.
RS, PAP