Andrejczyk? Rewelacja!
Środa, 17 sierpnia 2016 (18:47)Maria Andrejczyk, młoda, 20-letnia polska lekkoatletka, sprawiła wielką sensację, wygrywając w pięknym stylu eliminacje olimpijskiego rzutu oszczepem. Czy zgłosiła tym samym medalowe aspiracje? Sama, po wszystkim, prosiła przede wszystkim o spokój.
O zawodniczce klubu LUKS Hańcza Suwałki zrobiło się głośno przed rokiem, gdy została mistrzynią Europy juniorek. W maju, podczas Memoriału Szelesta, zaskoczyła, wynikiem 64,08 m, wyrównując rekord Polski. Zaskoczyła nie tylko kibiców, ale i samą siebie, bo kilka tygodni wcześniej nabawiła się urazu kolana, przez który nie mogła trenować z maksymalnym obciążeniem. Kilkanaście dni później zajęła drugie miejsce w mityngu w Pradze, uzyskując identyczny rezultat (63,79) co zwyciężczyni, Czeszka Barbora Spotakova, dwukrotna mistrzyni olimpijska. Młoda Polka była już wtedy pewna, iż poleci do Rio. Jaka sama mówiła – przede wszystkim po doświadczenie.
W olimpijskich eliminacjach wszystkich jednak zaszokowała – po raz kolejny. Już w pierwszej próbie rzuciła bowiem aż 67,11 m, poprawiając i to znacznie rekord kraju, ale nie tylko. Dalej, w tej fazie konkursie, oszczepu nie posłała bowiem żadna inna zawodniczka, dalej, w całym 2016 roku na świecie, nie posłał go nikt.
– Jestem w szoku, sama nie wiem, jak to się stało. Stojąc na starcie pomyślałam tylko, iż nie mam nic do stracenia – przyznała.
Presji nie odczuwała, bo nikt nie wymagał od niej nie wiadomo czego. Nikt nie myślał, iż może włączyć się do walki o medale, a tu od dziś znalazła się w gronie tych, którzy mogą w Rio stanąć na podium. To od razu zmieniło jej pozycję, zmieniło postrzegania jej osoby przez media, kibiców, rywalki.
Andrejczyk nagle znalazła się w centrum zainteresowania, co oczywiście nie mogło dziwić, bo już dokonała czegoś wyjątkowego. Sama poprosiła jednak, by nie wywierać na niej presji. By nie oczekiwać od razu medalu.
– Mam dopiero 20 lat, jestem szczęśliwa, iż w ogóle mogłam zanotować olimpijski debiut, już ten sam fakt wiele dla mnie znaczy. Nie chcę niczego obiecywać i niczego deklarować. W finale spróbuję zbliżyć się do wyniku z eliminacji, a jeśli znajdę się w najlepszej ósemce, będę niezwykle zadowolona – przyznała.
Andrejczyk na igrzyskach debiutuje, ale ma za sobą występy w dwóch poważnych seniorskich imprezach: mistrzostwach świata w Pekinie i mistrzostwach Europy w Amsterdamie. Obie okazały się dla niej bardzo nieudane i dziś podkreśla, iż zdobyła na nich bezcenne doświadczenie. – Nauczyły mnie pokory i zmobilizowały do jeszcze cięższej pracy – powiedziała.
Niezależnie od wszystkiego, niezależnie od tego, jak wypadnie w finale, nasza młodziutka oszczepniczka już dokonała w Rio czegoś pięknego. A jeśli w decydującej rozgrywce powtórzy wynik z eliminacji to… być może zdobędzie medal. Ale o tym nawet nie myśli powiedzieć, by nie zrzucić na swe barki dodatkowego ciężaru – oczekiwań.
Finał rzutu szczepem rozpocznie się o 2.10 w nocy z czwartku na piątek.
Piotr Skrobisz