Cel jasny. Półfinał
Środa, 17 sierpnia 2016 (18:44)Siatkarze i piłkarze ręczni powalczą dziś o olimpijski półfinał. Trudno wskazać, kogo czekać będzie trudniejsze zadanie, pewne jest tylko, że do tej pory lepiej prezentowali się ci pierwsi.
Siatkarze, bo o nich oczywiście mowa, w fazie grupowej turnieju w Rio odnieśli cztery zwycięstwa i raz przegrali – z Rosją. Dało im to drugie miejsce w grupie B, pewny awans, a los wskazał na ich ćwierćfinałowego rywala. Opcje były dwie: łagodniejsza, łatwiejsza – Kanada oraz arcyciężka – USA. Padło na Amerykanów.
Zespół, z którym w ostatnich latach Biało-Czerwonym szło jak po grudzie. Szalenie mocny, wyrównany, mający w składzie zawodników doświadczonych, głodnych sukcesu, marzących olimpijskim tytule.
Ale to samo można by napisać o Polakach. Też są mocni. Też są doświadczeni, jak by nie było, są aktualnymi mistrzami świata. Też odczuwają głód sukcesów, a olimpijski medal stanowi ich obsesję. Pozytywną.
Michał Kubiak, kapitan naszego zespołu, po wywalczeniu kwalifikacji powiedział: – Jedziemy do Rio po złoto.
W tej kwestii nie zmieniło się nic. Polacy nadal spoglądają wysoko i interesują ich tylko najwyższe cele. Wiedzą, że dziś stoczą prawdziwą bitwę, w której zadecydują charaktery, dyspozycja dnia, niuanse, pojedyncze akcje. To będzie mecz i wojna o każdy jeden punkt, bo każdy jeden punkt może przesądzić o końcowym wyniku.
Nasi w trzech ostatnich igrzyskach docierali do ćwierćfinału, ale się na nim zatrzymywali. W Atenach na tym etapie przegrali z Brazylią, w Pekinie z Włochami, w Londynie z Rosjanami. Do czterech razy sztuka zatem? Oby!
Piłkarze ręczni do tej pory w Rio nie zachwycali – to nawet słowo delikatne, bo grali po prostu słabo, chwilami nawet bardzo słabo. Do końca drżeli o awans do ćwierćfinału, wywalczyli go dzięki pomocy Niemców, którzy wygrali z Egiptem w meczu kluczowym dla przyszłości Biało-Czerwonych. Przy innym wyniku nasi pożegnaliby się z rywalizacją. Dwa zwycięstwa, trzy porażki, czwarte miejsce w grupie – to dotychczasowe liczby podopiecznych Tałanta Dujszebajewa. Oddające to, jak grali, ale na pewno nieoddające tego, co potrafią.
Bo Polacy na pewno są zespołem o klasę lepszym, niż pokazali choćby w ostatnim meczu, ze Słowenią. Stać ich na wiele więcej. Przed igrzyskami marzyli o medalu. Niektórym dziś może się on wydawać abstrakcją, ale powtórzmy: nasi w każdym momencie mogą zaskoczyć. Mogą złapać swój rytm, a wtedy mogą wszystko.
Także pokonać Chorwację, niesamowicie silną, z którą zagrają o półfinał. W tegorocznych mistrzostwach Europy, w Krakowie, doznali z nią najbardziej upokarzającej porażki w historii, która wyrzuciła ich z turnieju. Pamiętają o niej. A myśl o rewanżu dodatkowo ich napędza. Niby stoją na przegranej pozycji, ale… to dobrze. Łatwiej z niej atakować.
Wielki bój siatkarzy rozpocznie się o 19.00, piłkarzy ręcznych o 1.30 w nocy.
Piotr Skrobisz