• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Mamy awans

Poniedziałek, 15 sierpnia 2016 (19:08)

Polscy piłkarze ręczni w fatalnym stylu przegrali dziś ze Słowenią 20:25 w ostatnim swym meczu w grupie B, ale awansowali do ćwierćfinału olimpijskiego turnieju, bo Niemcy wygrali z Egiptem.

Przed spotkaniem ze Słoweńcami nasi mieli teoretyczne szanse nawet na drugie miejsce w tabeli swej grupy. Aby je zająć, musieli przede wszystkim odnieść zwycięstwo i liczyć na korzystne dla siebie wyniki innych spotkań. Wszystko wydawało się jednak całkiem realne, choć Słowenia w Rio spisywała się do tej pory świetnie – a Biało-Czerwoni w kratkę.

Pierwsze minuty meczu mogły jednak napełnić optymizmem. Nasi zaczęli bowiem imponująco, szybko obejmując prowadzenie 4:1. Niestety, nie poszli za ciosem. Gdy Słoweńcy zmienili ustawienie w obronie, Polacy kompletnie nie potrafili na to odpowiedzieć. W efekcie rywale wyrównali, a potem sami znaleźli się na plusie. Nieznacznie, na szczęście. W końcówce jeden ze Słoweńców powędrował na ławkę kar, jego drużyna grając w osłabieniu, zdecydowała się wycofać bramkarza, co wykorzystał Piotr Wyszomirski, celnie rzucając przez całe boisko – i ustalając wynik do przerwy na 13:13. Co ciekawe, był to drugi gol zdobyty przez naszego bramkarza w tym fragmencie meczu. Był jednym z najskuteczniejszych w zespole, co dobrze świadczyło o jego uniwersalności, a też kiepsko o jego kolegach z pola.

Wynik remisowy oznaczał, albo powinien oznaczać, iż w drugiej połowie oglądać będziemy ciekawe i dramatyczne widowisko. I faktycznie, dramatyczna była gra Polaków, szczególnie w ataku. Biało-Czerwoni przez 30 minut razili nieskutecznością, zdobywając w tym czasie zaledwie siedem bramek. To wynik ocierający się o kompromitację. Nasi długimi momentami zupełnie nie wiedzieli co i jak mają grać, ich poczynania cechował chaos i bezradność. Przeciętnie w bramce spisywał się do tego Wyszomirski, a jakby tego było mało – w 49. minucie za brutalny faul czerwoną kartkę ujrzał Mariusz Jurkiewicz. – Nasza gra w obronie nie wyglądała najgorzej, ale 20 zdobytych goli, z czego cztery rzutami do pustej bramki, nie wystawiają dobrego świadectwa. W ataku byliśmy bardzo słabi, nie wykorzystaliśmy około piętnastu stuprocentowych sytuacji. To moja wina, proszę, by nikt nie szukał odpowiedzialnych wśród zawodników – powiedział trener Tałant Dujszebajew.

Gdyby w rozgrywanym później meczu Niemiec z Egiptem, doszło do niespodzianki, nasi musieliby pakować walizki. Na szczęście aktualni mistrzowie Europy zagrali na poważnie, zwyciężyli 31:25, dzięki czemu Biało-Czerwoni pozostali na czwartym miejscu w tabeli grupy B i awansowali do najlepszej ósemki turnieju.

To cieszy – i tylko to. Niezależnie z kim teraz przyjdzie Polakom stoczyć najtrudniejszy pojedynek w Rio, z taką grą jak dziś nie mają na co liczyć, ale pamiętajmy, iż oni do tej pory nie pokazali nawet połowy tego, co naprawdę potrafią. Pytanie tylko brzmi – czy są w stanie to uczynić?

Polska – Słowenia 20:25 (13:13). Polska: Sławomir Szmal, Piotr Wyszomirski 2 – Krzysztof Lijewski 2, Mateusz Jachlewski 1, Przemysław Krajewski 1, Karol Bielecki 4, Adam Wiśniewski 2, Mariusz Jurkiewicz 1, Bartosz Jurecki, Kamil Syprzak 2, Michał Daszek 2, Mateusz Kus, Michał Szyba 3.

Piotr Skrobisz