Pacjent do kąta
Czwartek, 29 listopada 2012 (02:11)Z posłem Bolesławem Piechą (PiS), szefem sejmowej Komisji Zdrowia, byłym wiceministrem zdrowia, rozmawia Anna Ambroziak
Agnieszka Pachciarz, prezes NFZ, powiedziała, że informacje o wielkich kolejkach w służbie zdrowia są przesadzone. I że są placówki, które przyjmują pacjentów z dnia na dzień.
- Oczywiście, że są placówki ochrony zdrowia, które przyjmują pacjentów od razu. W określonych województwach czas oczekiwania na określone porady jest różny. Może to być dzień lub 100 dni. To ta mała różnica. Tyle tylko, że kto pojedzie po to, by uzyskać w miarę szybką wizytę, na przykład u kardiologa, ze Szczecina do Rzeszowa? Proszę mi powiedzieć, jak to jest możliwe? To jest skandal, by pani prezes mówiła o takich rzeczach jak niezbyt długie kolejki do lekarzy! I druga rzecz: od dawna zauważam, że odpowiedzialność za to, że pacjenci oczekują na poradę miesiącami, zrzuca się na dyrektorów szpitali, szefów placówek specjalistycznych i samych lekarzy. Narodowy Fundusz Zdrowia ma tu oczywiście czyste ręce. A jedyny, który na tym traci, to pacjent. Podam ostatni przykład: jeden z dziennikarzy stacji wcale PiS nieprzychylnej zapisał się do lekarza w Warszawie. Miał mieć wizytę 10 grudnia. Właśnie wczoraj otrzymał telefon, że to już nieaktualne i że może zostanie przyjęty w drugim kwartale przyszłego roku. Jeżeli pani prezes Pachciarz nie dostrzega takich sytuacji robienia chorych ludzi w balona, igrania z ich zdrowiem i życiem, to nie powinna piastować tego stanowiska, które zajmuje. Minimalizowanie odpowiedzialności, wręcz nieumiejętność wzięcia odpowiedzialności za to, co się dzieje w kraju, jest charakterystyczne dla tego rządu. Powiem ostrzej: to już zjawisko psychopatyczne - tylko psychopata nie dostrzega błędów u siebie, a widzi je u innych.
Zdaniem Pachciarz, kolejki przedłużane są sztucznie, bo pacjenci zapisują się na ten sam zabieg w kilku placówkach.
- Pani Pachciarz wędruje do czasów minionych, kiedy to tworzyły się społeczne komitety kolejkowe po to, by zdobyć choćby paczkę kawy. To dziś odżyło w poradniach i szpitalach. Pani Pachciarz ma rację - to pacjent musi dziś regulować to, gdzie i czy zostanie przyjęty. Bo system tego nie reguluje. Ten system jest skandalicznie bezczynny, nie pomaga chorym ludziom, a tylko i wyłącznie rzuca im kłody pod nogi. A jeśli już pokazuje winnych - to tylko pacjentów.
Źródłem problemów są oczywiście pieniądze. "Mniej niż 5 proc. PKB idzie na zdrowie, w takiej sytuacji zawsze będzie za mało" - tłumaczy pani prezes.
- No to niech rozmawia z rządem, żeby było inaczej! To przecież nie chory rządzi budżetem, nie on zasiada na wysoce eksponowanym stanowisku! Niech na ten temat wypowie się minister finansów czy premier. Co to obchodzi obywatela, że nie ma pieniędzy w budżecie? On płaci składki, wcale niemałe, i oczekuje za to wsparcia ze strony m.in. systemu ochrony zdrowia, które na obecną chwilę jest żadne.