• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Adrian Zieliński na dopingu

Piątek, 12 sierpnia 2016 (20:18)

Takich informacji nie chcielibyśmy podawać nigdy. Adrian Zieliński, mistrz olimpijski, świata i Europy w podnoszeniu ciężarów został wykluczony z reprezentacji Polski na igrzyska w Rio de Janeiro po tym, jak w jego organizmie wykryto środek dopingujący: nandrolon.

Kilka dni temu sportową Polskę powaliła informacja o dopingowej wpadce brata Adriana, Tomasza. Obaj panowie byli wymieniani w gronie kandydatów do olimpijskiego medalu w Rio w kategorii 94 kg. Adrian jeden złoty krążek z igrzysk w kolekcji już miał. Wywalczył go przed czterema laty w Londynie, jeszcze w kat. 85 kg. Poza tym stawał na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata i Europy. Był jednym z najbardziej utytułowanych naszych sportowców ostatnich lat. Był – do dziś, bo choć tytułów pewnie nikt mu nie odbierze, stracił twarz i opinię.

Po wpadce Tomasza, w którego organizmie wykryto nandrolon, cień podejrzeń padł również na Adriana. Zresztą przygotowania i sposób trenowania mistrza z Londynu od pewnego czasu budziły spore kontrowersje, co potwierdził dziś Szymon Kołecki, wciąż urzędujący prezes PZPC.

– Adrian Zieliński miał indywidualny cykl przygotowań zatwierdzony przez resort, z kadrą trenował tylko podczas ostatniego, lipcowego zgrupowania w Spale. Związek początkowo był przeciwny takiemu rozwiązaniu, chcieliśmy, by wszyscy zawodnicy byli objęci szkoleniem centralnym, bo wtedy łatwiej jest przestrzegać wszystkich procedur i „dmuchać na zimne”. Jednak po tym, gdy Adrianowi przyznano srebrny medal mistrzostw świata w 2015 roku (to jakiś paradoks: po dyskwalifikacji – za doping! – trzech rywali, którzy na pomoście zajęli miejsca od drugiego do czwartego – przyp. red.), zawodnik i jego trener wystąpili o tok indywidualny i został on przyznany – powiedział Kołecki. Zieliński bywał jednak często badany na ewentualną obecność w jego organizmie dopingu i badania zawsze przynosiły wynik negatywny.

Od kilku dni był jednak podejrzany. Bronił – i brata, i siebie, zarzekając się, iż nigdy nie przyjmował zakazanych substancji. – To niemożliwe, abym coś brał. Musielibyśmy z bratem być idiotami, żeby wziąć nandrolon i przyjechać na igrzyska. Być może coś zostało podrzucone w odżywkach – opowiadał.

Ale dziś jego linia obrony runęła. Michał Rynkowski z Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie poinformował, iż w próbce moczu pobranej od Adriana Zielińskiego 1 lipca wykryto nandrolon. Zawodnik został wykluczony z reprezentacji na Rio de Janeiro i zobowiązany do opuszczenia wioski olimpijskiej. Wraz z nim musi to uczynić jego trener Jerzy Śliwiński.

Piotr Skrobisz