Oby więcej takich dni
Piątek, 12 sierpnia 2016 (13:17)Po kilku dniach, w których tęsknie wypatrywaliśmy sukcesów, wreszcie doczekaliśmy się polskiego dnia w Rio. I na plan dalszy, przynajmniej dla nas, zeszło nawet 22. olimpijskie złoto amerykańskiego pływaka Michaela Phelpsa.
Wreszcie usłyszeliśmy, jak w Rio brzmi „Mazurek Dąbrowskiego”. Wysłuchały go, a wraz z nimi my, nasze wspaniałe wioślarki, triumfatorki zmagań w dwójce podwójnej, czyli Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj. Ich sukces był największym w historii polskiego wioślarstwa, bo nigdy wcześniej panie nie stanęły na najwyższym stopniu podium olimpijskich zmagań. Ba, przed Rio dorobek wioślarek był nader skromny, bo zamykał się w liczbie dwóch medali, w tym jednym zdobytym w Londynie przez Fularczyk-Kozłowską, wówczas w parze z Julią Michalską.
Teraz tych krążków jest już wyraźnie więcej, bo przecież na trzecim miejscu zmagania w Rio ukończyły Monika Ciaciuch, Agnieszka Kobus, Maria Springwald i Joanna Leszczyńska.
Ale cieszyliśmy się nie tylko z sukcesu wioślarek. Kapitalny mecz – jak przyznał trener Stephane Antiga – najlepszy w sezonie – rozegrali siatkarze, którzy pokonali Argentynę 3:0. Zapewnili sobie dzięki temu awans do ćwierćfinału, czyli coś, co ich… absolutnie nie zadowala. Polacy marzą bowiem o medalach, a wcześniej – o pierwszym miejscu w grupie, by w 1/4 finału spotkać się z teoretycznie łatwiejszym rywalem.
O medalach, przynajmniej w chwili obecnej, nie myślą piłkarze ręczni. Oni odnieśli w Rio dopiero jedno zwycięstwo, z Egiptem, i stoczą bitwę o ćwierćfinał. Na szczęście we wspomnianej potyczce, grając z nożem na gardle, wreszcie pokazali szczypiorniaka na wysokim poziomie, dając nadzieję, iż nie powiedzieli w Rio ostatniego słowa.
Piotr Myszka utrzymał trzecie miejsce po dziewięciu wyścigach w windsurfingowej klasie RS:X. Przybliżył się przy tym do podium, bo powiększył przewagę nad zajmującym czwarte miejsce rywalem do 17 punktów.
Blisko podium byli kajakarze górscy Piotr Szczepański i Marcin Pochwała. Panowie powtórzyli wynik z Londynu z 2012 roku, zajmując piąte miejsce w C2. Finał przejechali świetnie, bo bezbłędnie, tylko nieco za wolno, by zdobyć medal. Szkoda.
Z olimpijskim turniejem – w barażach o awans w czołowej „16” – pożegnały się obie nasze męskie pary w siatkówce plażowej. Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel przegrali z Kanadyjczykami Benem Saxtonem i Chaimem Schalkem 0:2 (19:21, 18:21), natomiast Piotr Kantor i Bartosz Łosiak ulegli Włochom Paolo Nicolai i Daniele Lupo 1:2 (12:21, 21:15, 13:15).
Kolejny powód do dyskusji o zapaści dali nasi pływacy. Niby Konrad Czerniak jako drugi Polak (pierwszym na 200 m stylem dowolnym był Kacper Majchrzak) awansował do półfinału – 100 m st. motylkowym – ale to było wszystko. Na tym etapie przepadł. Eliminacji w ogóle nie przebrnęli: Paweł Korzeniowski (100 m st. motylkowym), Filip Wypych i Paweł Juraszek (na 50 m st. dowolnym) oraz Alicja Tchórz (200 m st. grzbietowym).
Kolejną klęskę zanotowała Agnieszka Radwańska. Polska tenisistka, w parze z Łukaszem Kubotem, przegrała w 1/8 finału miksta z Rumunami Iriną-Camelią Begu i Horią Tecau 6:4, 6:7 (1-7), 8-10, po czym obwieściła, iż przed nią jeszcze wiele turniejów, w tym OS Open w Nowym Jorku. – Lecę do Ameryki i gram dalej – powiedziała, po raz kolejny dając argumenty tym, którzy uważają, iż dla niej igrzyska to zło konieczne, do którego wagi nie przywiązuje.
Średnio olimpijskie zmagania zaczęli badmintoniści, jako jedyny inauguracyjny pojedynek wygrał Adrian Dziółko, który pokonał Gwatemalczyka Kevina Cordona 2:1 (18:21, 21:10, 21:13).
A teraz o innych. Michael Phelps cały czas pracuje na miano bohatera igrzysk, zdobył właśnie swój 22. złoty olimpijski medal (czwarty w Rio), tym razem triumfując na 200 m stylem zmiennym. Zdobył w ten sposób czwarte z rzędu złoto igrzysk na tym dystansie, takiej sztuki nikt przed nim nie dokonał.
Wielkie chwile świętowało Fidżi. Rugbyści tego kraju zdobyli bowiem złoty medal, pokonując w finale Brytyjczyków aż 43:7.
Piotr Skrobisz