Kosmiczny mecz siatkarzy
Czwartek, 11 sierpnia 2016 (22:05)Polscy siatkarze po fantastycznym meczu pokonali Argentynę 3:0, odnosząc trzecie zwycięstwo w olimpijskim turnieju.
Naprzeciw siebie stanęły dziś drużyny, które do tej pory w Rio nie zaznały goryczy porażki. Argentynę wielu okrzyknęło rewelacją turnieju, co nie mogło dziwić, wszak w pokonanym polu zostawiła już m.in. niezwykle mocną Rosję. Wszyscy spodziewali się zatem niezwykle zaciętego, zażartego, być może pięciosetowego maratonu. Skończyło się na setach trzech. Jednym dramatycznym. A to dlatego, że Polacy rozegrali mecz wielki, nie dając rywalom szans.
Nasi wyszli na parkiet niesłychanie zmotywowani. Widać to było po ich twarzach, że chcą, że mogą pokazać siatkówkę na kosmicznym poziomie, wysyłając w świat sygnał, iż interesuje ich tylko szczyt. Zwycięstwo dziś, zwycięstwo w kolejnym meczu, potem w finale. W pierwszych dwóch setach zagrali niesamowicie. Dominowali od pierwszej do ostatniej piłki, kapitalnie serwowali, stawiali blok niczym mur, przez który rywale nie potrafili się przebić. To była siatkówka, na którą patrzyło się z przyjemnością, którą chciałoby się oglądać zawsze. Błędy? Może jakieś były, bo nasi są przecież tylko ludźmi, ale bądźmy szczerzy: nie pamiętamy ich.
Trzeci set był za to inny. Zupełnie. Przede wszystkim dlatego, że Argentyna wzniosła się na wyżyny, a w poczynania naszych wkradła się słabość, widoczna głównie w polu zagrywki. W pewnym momencie rywale wyraźnie odskoczyli (16:13, 18:15), jednak Polacy wyrównali. Końcówka porwała. Jedni i drudzy grali na maksa, zostawiając na parkiecie dosłownie wszystko. Jedni i drudzy mieli piłki setowe (Argentyna) i meczowe (Polska), wreszcie przy stanie 37:36 dla Biało-Czerwonych sędziowie wpierw przyznali punkt Argentynie, a potem, po powtórce Polsce, bo rywal dotknął piłki po ataku Bartosza Kurka. W ten sposób nasi wygrali maraton, jakim była trzecia odsłona, wygrali cały mecz, odnosząc trzecie zwycięstwo w Rio i zostali samodzielnymi liderami swojej grupy.
Polska - Argentyna 3:0 (25:21, 25:19, 38:36). Polska: Bartosz Kurek, Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak, Mateusz Mika, Paweł Zatorski (libero) oraz Dawid Konarski, Fabian Drzyzga, Rafał Buszek, Piotr Nowakowski.
Piotr Skrobisz