Zarząd komisaryczny w PZPC?
Czwartek, 11 sierpnia 2016 (14:19)W Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów trwa kontrola w związku z ujawnieniem stosowania dopingu przez Tomasza Zielińskiego – poinformował podsekretarz stanu w MSiT Jarosław Stawiarski. Nie wykluczył wprowadzenia do związku zarządu komisarycznego.
Stawiarski podkreślił, że ministerstwo prowadzi i będzie prowadzić bezwzględną walkę ze zjawiskiem dopingu w sporcie. Zapowiedział także wyciągnięcie poważnych konsekwencji wobec PZPC, włącznie z ewentualnym wprowadzeniem zarządu komisarycznego i cofnięciem dotacji finansowych na działalność związku.
– Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ciężary w Polsce będą, czy ciężarów nie będzie. Trzeba zastanowić się nad przyszłością związku podnoszenia ciężarów. Wszystkie działania wobec związku, a także wobec Tomasza Zielińskiego muszą być zgodnie z prawem i ustawą o sporcie, ale konsekwencje będą surowe – zapewnił wiceminister sportu.
– Nomen omen właśnie dziś wchodzi w życie nowelizacja ustawy o sporcie, która zmienia definicję dopingu i powoduje, że związki sportowe przestają być sędziami w swojej sprawie. Cała sprawa dopingu będzie kierowana bezpośrednio do Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, podlegającej WADA, a najwyższą instancją będzie Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie – powiedział Stawiarski.
Podczas spotkania z mediami dyrektor Instytutu Sportu Bartosz Krawczyński podkreślił, że standardem światowym i podstawą funkcjonowania każdego laboratorium antydopingowego jest jego niezależność operacyjna i merytoryczna. Podlega ono bezpośrednio Światowej Agencji Antydopingowej.
Krawczyński mocno akcentował, że żelazną zasadą pracy tej jednostki jest anonimowość i że nie istnieją przepisy narzucające terminy wykonania badania. – Nie czas jest najważniejszy, a dokładność i precyzja – stwierdził, dodając: „to sportowcy jako profesjonaliści, wchodząc na pokład samolotu, często w dresie z orzełkiem na piersi, najlepiej wiedzą czy są czyści, czy też nie”.
Dyrektor Instytutu Sportu wyjaśnił, że awaria sprzętu w warszawskim laboratorium antydopingowym nie miała poważniejszego wpływu na długość procedury badania próbki pobranej od sztangisty Tomasza Zielińskiego na początku lipca, bowiem uszkodzenie zostało usunięte już po trzech dniach. – Nie czas jest czynnikiem determinującym, a jakość badania – powtórzył z naciskiem.
Czas zrealizowania badania to kilkanaście dni w przypadkach prostych, a w przypadku ciężarowców może to być nawet do sześciu tygodni – poinformował.
Dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie Michał Rynkowski poinformował, że przypadek Tomasza Zielińskiego nie jest pierwszym, który został wykryty w tym roku.
– Oczywiście nie będę podawał nazwisk, bo postępowania się jeszcze toczą, ale czterech zawodników podnoszenia ciężarów należących do kadry narodowej miało wyniki pozytywne. W sumie w tym roku wszczęliśmy 40 postępowań o naruszenie przepisów dopingowych w kilku dyscyplinach – kulturystyce, trójboju siłowym, podnoszeniu ciężarów i rugby – ujawnił.
Rynkowski obalił także rozpowszechniane przez niektórych zawodników twierdzenia, że ślady stosowania nandrolonu utrzymują się w organizmie przez kilkanaście miesięcy. Ujawnił przy okazji część danych z badania Tomasza Zielińskiego. Jak powiedział badanie próbki z 1 lipca wykazało około sześciokrotne przekroczenie dopuszczalnego progu, dwa kolejne, z 11 i 20 lipca, były już praktycznie „czyste”, a badanie w Rio de Janeiro ponownie wykazało pięciokrotne przekroczenie normy. Jego zdaniem może to świadczyć, że sportowiec ponownie sięgnął po zabronioną substancję już po ostatnim badaniu w kraju.
Jak dodał, próbka innego olimpijczyka jest nadal badana, a wyniki analizy zostaną opublikowane natychmiast po zakończeniu procedury na stronie internetowej Komisji. Nastąpi to prawdopodobnie w piątek, a najpóźniej w sobotę.
RS, PAP