• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Świetny występ Bodnara

Środa, 10 sierpnia 2016 (21:24)

Co prawda nie doczekaliśmy się dziś medalu polskiego kolarza w jeździe indywidualnej na czas, ale i tak możemy i musimy powiedzieć wiele ciepłych słów o Macieju Bodnarze, który zajął szóste miejsce – najlepsze w historii olimpijskich występów Biało-Czerwonych w tej konkurencji.

„Czasówka” była ostatnią konkurencją kolarstwa szosowego w Rio. Oczekiwaliśmy jej z nadziejami, rozbudzonymi przez brązowy medal Rafała Majki w wyścigu ze startu wspólnego. Bohater z soboty dziś na starcie nie stanął, nie był do tego przewidziany – i nie miało to nic wspólnego ze zmęczeniem zmaganiami sprzed kilku dni. Rywalizację obejrzał w telewizji, duchowo wspierając swoich kolegów.

Środa powitała kolarzy nietypową jak na Rio aurą. Było zimno, ale to wcale nie było najgorsze. Wiał mocny wiatr, szczególnie odczuwalny przy okazji rywalizacji pań. A do tego lało, momentami bardzo mocno. Trasa w Rio była już krytykowana za swą skalę trudności, za niebezpieczeństwa i igranie ze zdrowiem zawodników.

Panie wystartowały na dystansie niespełna 30 km. Wśród uczestniczek były dwie Polki, Katarzyna Niewiadoma i Anna Plichta. Niewiadoma w niedzielnym wyścigu ze startu wspólnego uplasowała się na szóstej pozycji. Bardzo dobrej, choć sama nie ukrywała lekkiego zawodu, bo mierzyła w podium. Dziś po cichu też marzyła o niespodziance, ale pojechała słabiej. Zajęła 18. miejsce, 3,21 min za złotą medalistką. Tuż za nią uplasowała się Plichta.

Wygrała Amerykanka Kristin Armstrong. To specjalistka od czasówek, najlepsza w świecie, o czym świadczyły jej złote medale z igrzysk w Pekinie i Londynie. Teraz też nie ukrywała, iż interesuje ją tylko pierwsze miejsce. I je zajęła. Dystans pokonała w czasie 44.26,42 min, drugą na mecie Rosjankę Olgę Zabielinską wyprzedzając o 5 sekund. Trzecie miejsce zajęła Holenderka Anna van der Breggen, 11 sekund za zwyciężczynią.

Panowie wystartowali na trasie liczącej prawie 55 km – z dwoma Polakami, Bodnarem i Michałem Kwiatkowskim. Kwiatkowski ruszył w pierwszej grupie, uzyskując w niej trzeci czas (1:15:55.49 godz). Niezły, ale oczywiście bez medalowych nadziei, bo w drugiej grupie startowali najmocniejsi. Faworyci. Wśród nich Bodnar i faktycznie – nasz reprezentant potwierdził wszystkie pozytywne o nim opinie. Pojechał świetnie i choć nie wystarczyło to na medal, zajął znakomite, szóste miejsce – najlepsze w historii olimpijskich występów polskich kolarzy w jeździe indywidualnej na czas. Do mety dotarł po 1:14:05.89 godz.

Zwyciężył Szwajcar Fabian Cancellara, czterokrotny mistrz świata w tej konkurencji. Pognał do mety niesamowitym tempem, wpadł na nią z czasem 1:12.15, sprawiając sobie wspaniały prezent na zakończenie kariery. Już wcześniej poinformował, iż obecny sezon jest jego ostatnim. W Rio wyprzedził o 47 sekund Holendra Toma Dumoulina oraz o 1.02 min zwycięzcę Tour de France Brytyjczyka Chrisa Froome'a.

Piotr Skrobisz