Doping, dymisja…
Wtorek, 9 sierpnia 2016 (20:46)Szymon Kołecki, prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, podał się do dymisji po potwierdzeniu wykrycia dopingu w naszego olimpijczyka Tomasza Zielińskiego.
Sprawa wyszła na jaw w poniedziałek, choć zawodnik został poddany badaniu antydopingowemu 31 lipca, krótko po przylocie do Brazylii, a informację o tym, iż wykryto u niego niedozwolone specyfiki – nandrolon – polska misja olimpijska otrzymała 6 sierpnia. Następnego dnia w akredytowanym przez WADA laboratorium w Rio de Janeiro poddano analizie próbkę B, ostateczny dowód tego, czy badanie można uznać za kontrowersyjne, czy też sportowiec był najzwyklejszym w świecie oszustem, dla którego nie ma miejsca w olimpijskim świecie.
W poniedziałek, gdy pojawiła się wiadomość o pozytywnym wyniku testu próbki B, wszyscy byli w szoku. Zieliński, brat Adriana, mistrza olimpijskiego z Londynu, to przecież aktualny mistrz Europy i kandydat do medalu w Rio w kategorii 94 kg. Dziś już wiemy, iż były. Okazało się bowiem, że wynik próbki B potwierdził najczarniejsze scenariusze. Zieliński stosował doping. Trafił na czarną listę sportowych kłamców, którzy wybrali drogę na skróty, licząc, iż nikt się o tym nie dowie.
Ciężarowiec nie jest już olimpijczykiem, został z hukiem wyrzucony z igrzysk, ale konsekwencji jego haniebnego czynu jest więcej. Dziś do dymisji podał się Kołecki, prezes PZPC. – Jest mi przykro i wstyd za to, co się stało. Moja rezygnacja będzie miała miejsce dzień po ostatnim występie naszego zawodnika w igrzyskach w Rio de Janeiro. Na pewno nie wystartuję w grudniowych wyborach – powiedział.
16 sierpnia odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie zarządu PZPC, na którym Kołecki złoży rezygnację i wskaże tymczasowego prezesa.
Warto pamiętać, że z czerwcu Kołecki skreślił Zielińskiego – wraz z Krzysztofem Szramiakiem – za niesubordynację. Niedługo potem zarząd związku przywrócił im status reprezentantów.
Piotr Skrobisz