• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Kozaczuk w 1/8 finału

Poniedziałek, 8 sierpnia 2016 (22:40)

Z trojga polskich szablistek, które pojawiły się dziś na olimpijskiej planszy, najdalej zaszła Małgorzata Kozaczuk, ale to najdalej oznaczało 1/8 finału.

Biało-Czerwone nie były faworytkami rywalizacji w Rio, ale po cichu na nie liczyliśmy, bo przecież mają już w kolekcji niejeden medal i mogą pochwalić się niejednym sukcesem na międzynarodowej arenie. Szczególnie najbardziej z nich doświadczona, Aleksandra Socha, która stawała na podium mistrzowskich imprez, ale nigdy nie zdobyła olimpijskiego medalu. Marzyła o nim – ale na tym poprzestała. Przynajmniej na razie. Była faworytką pojedynku 1/16 finału z Włoszką Loretą Gulottą, jednak nie sprostała presji. Przegrała z emocjami, czego zresztą nie ukrywała. Od początku starcia musiała gonić rywalkę, kilka razy była blisko, lecz za każdym razem Włoszka skutecznie się wybraniała.

Znakomicie olimpijskie zmaganie zaczęła za to Kozaczuk. W pierwszej walce sprawiła sporą niespodziankę, pokonując 15:9 szóstą zawodniczkę światowego rankingu, Chinkę Chen Shen. Rozbudziła wówczas nadzieję, lecz 1/8 finału okazała się szczytem jej możliwości. Na tym etapie przegrała bowiem z Tunezyjką Azzą Besbes 12:15. Fatalnie weszła w ten pojedynek, przy stanie 0:5 i 4:10 nic nie wskazywało na to, iż może się pozbierać, a jednak doprowadziła do wyniku 9:10. Wydawało się wtedy, że jeszcze nic straconego, ale rywalka wykazała się mocniejszymi nerwami i ona awansowała dalej.

Trzecia z naszych reprezentantek, Bogna Jóźwiak, rywalizację zaczęła od 1/32 finału i zwycięstwa nad Brazylijką Martą Baezą Centurian 4:2. Przeciwniczka przy tym wyniku poddała się z powodu kontuzji. W kolejnym starciu naprzeciw Polki stanęła Zofia Wielika, liderka światowego rankingu oraz aktualna mistrzyni Europy i globu. Nic zatem dziwnego, iż to Rosjanka zwyciężyła 15:5.

Polki nie zakończyły jednak jeszcze przygody z Rio. Przed nimi turniej drużynowy, z którymi wiążą ogromne nadzieje.

Piotr Skrobisz