Świat zapomina o Syrii
Środa, 28 listopada 2012 (21:12)Ks. abp Mario Zenari, nuncjusz apostolski w Syrii, ostrzegł w rozmowie z agencją AsiaNews, że reakcja świata na drastycznie wzrastającą liczbę zabitych w Syrii i ciągłe walki prowadzone w tym kraju przeszła do „codzienności”. - Świat może zapomnieć o wojnie w Syrii – alarmuje nuncjusz.
Tymczasem cały kraj ogarnęła walka, która trwa zarówno w dzień, jak i w nocy. W wyniku wojny zniszczone są całe miasta, gdzie tylko nieliczne budynki przetrwały.
- Kilku moich pracowników mieszka w siedzibie nuncjatury. Inni nocują w piwnicach lub prowizorycznych schronach – wyjaśnił ks. abp Zenari.
Wyjaśnił, że starcia pomiędzy żołnierzami reżimowej armii prezydenta Baszara al-Asada a rebeliantami spowodowały dramat wszystkich mieszkańców tego kraju. Setki tysięcy ludzi uciekło już z Syrii. Pozbawieni wszystkiego, bez dachu nad głową szukają wsparcia i pomocy w krajach sąsiednich, ale także w chrześcijańskich świątyniach.
– Parafie zamieniły się w noclegownie. Klasztory próbują przyjmować wszystkich, choćby w ogrodach. Ale teraz, gdy nadchodzi zima, uchodźcy są narażeni na śmierć z głodu i zimna - podkreślił.
Jak dodał watykański dyplomata, „Kościół udostępnił całą przestrzeń, jaką dysponuje: biura, magazyny i same miejsca kultu”. - Jednak bez pomocy z zewnątrz i zawieszenia broni to wszystko może być tylko kroplą w morzu potrzeb – alarmuje ks. abp Zenari.
Nuncjusz apostolski w Syrii wyjaśnił ponadto, że stale pogarszająca się sytuacja ludności syryjskiej powoduje także inny problem, jest nim wzrastająca przestępczość.
W codzienny krajobraz wpisały się różne uprowadzenia służące celom politycznym jak również przestępczym. W wielu syryjskich parafiach powołano specjalne komisje, których przedstawiciele negocjują z porywaczami, by uchronić uprowadzonych przed śmiercią.
- Kościół pozostał jedyną nienaruszoną instytucją w tym kraju. Każda inna, państwowa czy prywatna, rozpada się. Pomocy szukają u niego wszyscy: chrześcijanie i muzułmanie różnych odłamów, sunnici czy alawici. Księża i zakonnicy często narażają życie – mówi ks. abp Zenari.
Watykański dyplomata zaznaczył, że według niego kraje Zachodu powinny zrozumieć sytuację w Syrii i nie mylić jej z „wiosną arabską”, z którą – jak podkreśla arcybiskup – nie mamy do czynienia w tym kraju. - Po roku zamieszek i demonstracji pojawiło się w tej wojnie zbyt wiele czynników zewnętrznych. Ludzie nie mają żadnego głosu. Ich jedynym pragnieniem jest powrót do normalnego życia – wyjaśnił ks. abp Mario Zenari.
Izabela Kozłowska