Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Iskierka Miłosierdzia
Wtorek, 2 sierpnia 2016 (12:16)Stało się. 38 członków NINIWA Team wyruszyło w wyprawę w 56 dni dookoła Morza Czarnego. Według przykazu Ojca Świętego Franciszka, ekipa przyodziała buty wyczynowe, żeby stać się prawdziwymi bohaterami misji, Misji JuT.
Dzień rozpoczął się bardzo pozytywnie. Mimo deszczu, nogi chciały pokonywać porcje kilometrów. Jednak nie tak szybko… Najpierw Eucharystia o 5.00 rano, z prawdziwymi VIPami (Very Important Priest – ks. biskup Jan Wieczorek, prowincjał o. Antoni Bochm OMI i inni), śniadanie, z którego można było jeszcze zachować parę kiełbasek na podróż, a później pożegnanie rodzin, przyjaciół, znajomych, nieznajomych i aborygenów (czyt. miejscowych – ojciec Michał, ojciec Dominik, diakon Adam). Wspólne zdjęcie i wyjazd w trzech kolumnach… No może, czterech, licząc ogromną polską flagę zamykającą peleton.
Pierwsza przerwa po 44 km, w Koziegłowach. Gdyby nie wyprawy przygotowawcze, dla niektórych pewnie byłby to rekord życiowy. Pewnie też byłby zaskoczeniem fakt, że następnego dnia nawet po takim dystansie… ciało woli pozycję stojącą. Ale o tym jutro. Wcześniej w Woźnikach Śląskich Wojtek Hołownia zasmakował asfaltu z powodu traktorzysty, który wymusił pierwszeństwo. Na szczęście nic groźnego.
Druga przerwa z obiadem w Olkuszu. Mniam, mniam – pyszny obiadek w Biedronce. Na miejscu śmiałkowie spotkali jednego z byłych śmiałków – Karola Chmiela. Karol zaserwował drużynie deser w postaci 13 tabliczek czekolady. Mimo pochłonięcia takiej ilości cukru pragnę poinformować Cię, drogi Czytelniku, że od tego momentu, drużyna będzie nieco szczuplejsza. A to za sprawą Górnika…
…Tam! Tam! TAAAAAAAAM!
…Sławek „Górnik”, „Kuniol” Kunicki, człowiek, który pokonuje górki 2 razy 1, robi popcorn na szczycie, jeździ na rowerze, stojąc na ramie, bez tylnych hamulców, słucha muzyki z 30-watowych głośników (dalej na rowerze), któremu śpiwór zbędny na Nordkapp… zmienił się mentalnie. Stwierdził, że jest mu za ciężko i odchudził drużynę o kilka powerbanków, akumulator i wędkę, przekazując je Karolowi Chmielowi, który zabezpieczy sprzęt na czas wyprawy. Dzięki temu całościowa masa drużyny zmalała! Teraz Sławkowi zostały już tylko dwie wędki. Pewnie myślisz, drogi Czytelniku, że wędki na wyprawie to jakiś standard surwiwalowy? Niezupełnie, wędki służą do wieszania 3-metrowej flagi Polski na bagażniku rowerowym. W kontekście tej flagi i dzisiejszej rocznicy zapytałem siebie o moje poczucie patriotyzmu i poczułem się… malutki. Jeszcze mam trochę do nadrobienia w tym temacie.
Kolejny przystanek w Krakowie, w Łagiewnikach – „must-have2” pielgrzymki o Boże miłosierdzie. Koronka w sanktuarium i trochę wolnego czasu pozwoliło się na chwilę zatrzymać i wspomnieć niedawno przeżywane Światowe Dni Młodzieży. Tu i tam widać jeszcze entuzjastyczne grupki pielgrzymów. Grupie udało się także spotkać z ks. bp. Janem Zającem, który pobłogosławił ekipę i zapewnił o swojej modlitwie, „żeby szybko przeskoczyli ten dystans”. Na miejscu był także Karol z Wolontariatu Misyjnego. W międzyczasie dętka Joli i wybuch opony Oli Burty, ale to również nie zniechęciło do dalszej jazdy. To zdecydowanie za mało!
Ostatni przystanek o 19.40 – na nocleg w Wieliczce. Ekipa została przyjęta przez rodzinę w ogromnym sadzie. Rozbili namioty i zostali poczęstowani gorącą herbatą, pomidorami, jabłkami i… wężem z wodą. Jeszcze się cieszą świeżością pierwszego dnia – czyste koszulki, widoczne nazwiska to dobry czas, żeby się zapoznać. To także dobry czas, żeby podzielić się z innymi przeżyciami ostatnich dni – z wielkiego święta młodzieży z całego świata. Ze spotkania z Ojcem Świętym. Każdy z nich w sercu trzyma jeszcze iskrę miłosierdzia, którą ma za zadanie przekazać dalej. Po krótkiej refleksji wyprawowicze przyodziali koszulki NINIWA Bud3 i położyli się spokojnie spać.
Wojtek, NINIWA Team