• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Z kapłanami i do kapłanów

Sobota, 30 lipca 2016 (19:15)

Z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach Ojciec Święty udał się do sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach, gdzie odprawił Mszę św. i wygłosił homilię. W uroczystości wzięły udział osoby konsekrowane.

Ojciec Święty Franciszek podarował sanktuarium krzyż i ornat. Ucałował też relikwię św. Jana Pawła II.

W homilii, którą Ojciec Święty wygłosił po włosku, zwrócił uwagę, na fragment odczytanej wcześniej Ewangelii według św. Jana, kiedy Jezus po zmartwychwstaniu wchodzi do zamknętego wieczernika.

– Uderza tu kontrast: podczas gdy uczniowie zamykali drzwi ze strachu, Jezus posyła ich na misję; chce, aby otworzyli drzwi i wyszli szerzyć z mocą Ducha Świętego przebaczenie i pokój Boży – powiedział.

Jak mówił Franciszek, wezwanie to skierowane jest także do nas. – Jakże nie usłyszeć tu echa wielkiej zachęty świętego Jana Pawła II: „Otwórzcie drzwi!”? Jednak w naszym życiu kapłanów i osób konsekrowanych często może pojawić się pokusa, by ze strachu lub wygody, albo przynajmniej nie powinno takie istnieć, a pozostać trochę zamkniętymi w nas samych i w naszych środowiskach – podkreślił.

Franciszek przypomniał, że Jezus wskazuje drogę tylko w jednym kierunku: wyjść z naszych ograniczeń, z nas samych. – To podróż bez biletu powrotnego. Chodzi o to, by dokonać wyjścia z naszego „ja”, aby stracić swoje życie dla niego, idąc drogą daru z samego siebie. Z drugiej strony, Jezus nie lubi dróg przemierzanych połowicznie, przymkniętych drzwi, podwójnego życia. Wymaga, by wyruszyć w drogę bez obciążeń, wyjść, rezygnując ze swoich zabezpieczeń, mocni jedynie w nim – mówił i dodawał:

– Innymi słowy, życie jego najbliższych uczniów, do których grona jesteśmy i my powołani, składa się z konkretnej miłości, czyli służby i dyspozycyjności; jest to życie, gdzie nie ma przestrzeni zamkniętych i własności prywatnych, dla własnej wygody.

Ojciec Święty zaznaczył, że ten ,kto raz postanowił upodobnić całe swoje życie do Jezusa, nie wybiera już swoich własnych miejsc, ale idzie tam, gdzie został posłany; gotów odpowiedzieć temu, który go wzywa, nie wybiera już nawet czasu dla siebie.

– Jego skarbem jest wprowadzać Pana w środek życia, nie szukając innego skarbu dla siebie. W ten sposób unika sytuacji samozadowolenia, które postawiłyby go w centrum, nie staje na chwiejnych postumentach potęg światowych ani nie opiera się na wygodach, które osłabiają ewangelizację; nie marnuje czasu na planowaniu bezpiecznej i zasobnej przyszłości, aby uniknąć ryzyka stania się odizolowanym i skrytym, zamkniętym w ciasnych murach egoizmu pozbawionego nadziei i radości – podkreślał Franciszek, wyjaśniając, że człowiek zakochany w Panu nie zadowala się życiem przeciętnym, ale płonie pragnieniem świadczenia i dotarcia do innych; kocha ryzyko i wychodzi, nie ograniczony drogami już wytyczonymi, lecz otwarty i wierny trasom wskazanym przez Ducha Świętego: przeciwny wegetacji, raduje się z ewangelizacji.

Ojciec Święty postawił pytanie: – Czego Jezus od nas oczekuje? I odpowiedział: – Pragnie on serc naprawdę konsekrowanych, które żyją przebaczeniem otrzymanym od Niego, aby je przelewać ze współczuciem na braci. Jezus poszukuje serc otwartych i delikatnych wobec słabych – w żadnym wypadku surowych; serc uległych i przejrzystych, które nie udają wobec tych, którzy mają w Kościele zadanie wskazywania drogi.

Kończąc homilię, Ojciec Święty zaapelował: – Drodzy bracia i siostry, każdy z nas nosi w głębi serca najbardziej osobistą kartę księgi miłosierdzia Boga: jest to historia naszego powołania, głos miłości, która pociągnęła i zmieniła nasze życie, prowadząc nas do porzucenia wszystkiego na Jego słowo i pójścia za Nim. Ożywmy dziś z wdzięcznością pamięć o Jego wezwaniu, silniejszym niż jakikolwiek opór i trud.

Po Mszy św. Ojciec Święty udał się do krakowskiej kurii, gdzie zjadł obiad z 13 wolontariuszami. W czasie posiłku, który trwał 1,20 godziny rozmawiał z młodymi i odpowiadał na ich pytania.

Małgorzata Pabis