• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Sprzeciw De Gaetano

Środa, 28 listopada 2012 (02:01)

Nazywanie dziecka "płodem" nie zmieni zasadniczej natury tego, czym w rzeczywistości jest aborcja - stwierdza w zdaniu odrębnym do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w głośnej sprawie "Agaty" sędzia Vincent De Gaetano z Malty.

Orzeczenie Trybunału nie zapadło jednomyślnie. Prawnik z Malty wskazał na szereg niekonsekwencji rozumowania swoich kolegów ze składu orzekającego, będących wyraźnie skutkiem przesiąknięcia mentalnością aborcyjną, silnie promowaną przez ruchy feministyczne niezwykle aktywne w postępowaniach dotyczących ataków na życie nienarodzonych.

De Gaetano krytykuje przede wszystkim użycie jako podstawy skargi artykułu 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, mówiącego o poszanowaniu prywatności. "Przywoływanie w tego typu sprawach artykułu 8 nie tylko zniekształca prawdziwe znaczenie "życia prywatnego", ale ignoruje najbardziej fundamentalne wartości, na których opiera się Konwencja, czyli prawo do życia, którego to nienarodzone dziecko jest nosicielem" - pisze.

"Głosowałem przeciwko rozstrzygnięciu mówiącemu o pogwałceniu artykułu 8 zastosowanego do orzeczenia w sprawie dostępu do legalnej aborcji, w odniesieniu do obu skarżących. Ani Konwencja ogólnie, ani także artykuł 8 sam w sobie nie gwarantują prawa do aborcji. Zasadniczą kwestią w tej sprawie - jak i w szeregu innych - są ramy prawne oraz mechanizmy proceduralne, które w istocie stanowią o tym, w jaki sposób narzucić "prawo" do aborcji zapisane w prawie krajowym, w obliczu bezpośredniego lub ukrytego sprzeciwu ze strony władz publicznych. Ta kwestia powinna być więc przede wszystkim rozpatrzona pod kątem artykułu 6" - ocenia w swojej opinii prawnik.

W Strasburgu sprawa "Agaty" nazywa się "P. i S. przeciwko Polsce". P. to matka zamordowanego dziecka, nazywana Agatą, a S. to jej matka, która namawiała córkę do aborcji. Obie kobiety poza kwestią macierzyństwa nastolatki podnoszą też zarzut niewłaściwego działania sądu rodzinnego w sprawie nieletniej P., upublicznienia informacji o jej sytuacji i stanie zdrowia, a także niehumanitarnego traktowania.

Sprawa "Agaty", jak większość przypadków rozpatrywanych przez ETPC, jest z prawnego punktu widzenia skomplikowana. Dotyczy kilku artykułów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a przy jej rozstrzyganiu strony powołują się na wiele podobnych spraw, gdyż Trybunał stara się zachować jednolite orzecznictwo.

Wnioskując z uzasadnienia wyroku, przełomowa w kwestii "dostępu do legalnej aborcji" okazała się sprawa Alicji Tysiąc, w której wyrok został wydany w 2007 roku. Wówczas skarżąca domagała się odszkodowania, gdyż nie mogła zabić nienarodzonego dziecka w sytuacji, gdy ciąża miała spowodować u niej pogorszenie wzroku. Przyznano jej rację, powołując się na artykuł 8 Konwencji gwarantujący prawo do prywatności. Kolejne sprawy pokazują jednak niebezpieczną ewolucję orzecznictwa.

W przypadku Alicji Tysiąc Trybunał strasburski rozpatrywał rzekomy konflikt interesów nienarodzonego dziecka i jego matki. W sprawie R.R. przeciwko Polsce o żadnym zagrożeniu matki nie ma mowy, istniało zaledwie podejrzenie wad wrodzonych u dziecka. Przypadek dziecka "Agaty" z Lublina jest kolejnym krokiem w stronę zupełnego wypaczenia polskiego ustawodawstwa. Tym razem bowiem aborcja ostatecznie została wykonana, chociaż bezprawnie, a skarżąca domagała się zadośćuczynienia w wysokości 60 tys. euro jedynie za kłopoty i trudności z zabiciem swojego dziecka. Także jej matka zażądała 40 tys. euro. Roszczenia finansowe zostały ostatecznie zmniejszone do odpowiednio 30 tys. i 15 tys. euro. Obie kobiety są od początku sprawy pod wpływem działaczek Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, kierowanej przez wicemarszałek Wandę Nowicką (Ruch Palikota).

Europejska Konwencja Praw Człowieka nic nie mówi ani o aborcji, ani o prawie do niej. Przeciwnie, artykuł 2 gwarantuje prawo do życia. Dlatego ruchy feministyczne wykorzystują inne artykuły, przede wszystkim 8, mówiący o prawie do prywatności.

"Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji. Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności osób".

Jak stąd wyprowadzić "prawo" do aborcji? Wydaje się to niemożliwe, ale sprawa Tysiąc i kolejne pokazują, że antynatalistyczny paradygmat może uczynić wyłom w najbardziej oczywistych i logicznych konstrukcjach prawnych. Mianowicie skoro w Polsce - pod pewnymi warunkami - wolno dokonywać aborcji, to jej przeprowadzenie lub nie jest prywatną sprawą kobiety i państwo nie może się do niej wtrącać poza ewentualną weryfikacją warunków dopuszczalności "zabiegu", a i to z zachowaniem wszelkich praw - wydaje się twierdzić Trybunał.

Głos rozsądku

Tego stanowiska nie podziela jednak część sędziów. W sprawie Tysiąc głosy odrębne złożyli Javier Borrego Borrego z Hiszpanii i Giovanni Bonello z Malty. W sprawie R.R. i "Agaty" zdecydowany głos rozsądku prezentuje następca Bonello, sędzia Vincent De Gaetano, były główny sędzia i przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Malty, zasiadający w Trybunale od 20 września 2010 roku.

Jego zdanie cechuje zupełnie inny styl niż reszty sentencji wyroku mówiących beznamiętnie o "prawie do legalnej aborcji" albo o "przerwaniu ciąży" lub "donoszeniu ciąży" jako zupełnie równoprawnych alternatywnych krokach jakiejś procedury. "Żałuję, że rozwlekły i czasami zagmatwany sposób, w jaki wyrok został przedstawiony - z próbą umieszczenia w nim wszelkich informacji niezależnie od stopnia ich istotności dla głównej kwestii - sprawia, że czytelnikowi mogą umknąć treści najistotniejsze" - pisze prawnik w zdaniu odrębnym do sprawy R.R., na które powołuje się też w sprawie P. i S.

Główny problem to zupełnie bezpodstawne użycie art. 8 Konwencji. "Wyrok zatwierdzony przez większość został podobnie sporządzony w taki sposób, jakby to była sprawa dotycząca aborcji lub "prawa" do dokonania aborcji. Nie jest to jednak prawdą. Polskie prawo umożliwia kobiecie staranie się o aborcję w określonych okolicznościach przewidzianych w art. 4 ustawy z 1993 r. Z tym przepisem można zgadzać się lub nie, jednak Trybunał nie może nic na to zaradzić w tej sprawie, a ponadto nie został zwołany w tym celu" - wyjaśnia sędzia.

Zauważa, że chodzi jedynie o stwierdzenie, "czy od momentu podejrzenia, że dziecko w łonie skarżącej może być dotknięte pewnego rodzaju wadą, postępowanie wobec niej ze strony pracowników służby zdrowia, z którymi miała kontakt, stanowiło pogwałcenie jej podstawowych praw człowieka zabezpieczanych przez Konwencję".

"Sprawa mogła i powinna zatrzymać się w tym miejscu. Jednak większość - ocenia De Gaetano - zdecydowała się podążyć tropem wyroku w sprawie Tysiąc. Z powodów, które nadal nie są dla mnie całkowicie jasne, Trybunał zadecydował o zbadaniu sprawy w ramach artykułu 8 zamiast artykułu 6 [prawo do rzetelnego procesu sądowego]". Użycie tego artykułu w sprawie R.R. jeszcze bardziej niepokoi maltańskiego sędziego.

"W tym przypadku - pisze - nie było kwestii decydowania o życiu nienarodzonego dziecka przeciwstawionego życiu lub zdrowiu matki. Poprzez powołanie się na artykuł 8 Trybunał utrudnia sobie zadanie w odniesieniu do kwestii określenia początku życia oraz ochrony dziecka nienarodzonego zgodnie z "bardziej fundamentalnym" postanowieniem Konwencji, tj. artykułem 2 [prawo do życia]. Niezależnie od wszystkich "rozwojowych interpretacji" Konwencji przyjętych przez Trybunał, jeżeli chodzi o prawo do życia dziecka nienarodzonego, Trybunał zawsze był wyjątkowo ostrożny, z wyłącznie powierzchownymi odniesieniami do pewnej formy ochrony.

Trybunał ponadto zdaje się nie nadawać odpowiedniej wagi i znaczenia jednoznacznemu stwierdzeniu Komisji w jej sprawozdaniu z 12 lipca 1977 r. w sprawie Brźggemann i Scheuten przeciwko Niemcom, że "ciąży nie można uznać za związanej wyłącznie ze sferą życia prywatnego. Zawsze w przypadku ciąży kobiety jej życie prywatne staje się ściśle związane z rozwijającym się płodem". Nadal więc dyskutujemy nad artykułem 8, czyniąc sprawę jeszcze bardziej zagmatwaną. Z jednej strony kara śmierci została zniesiona, a z drugiej prawo nienarodzonego dziecka do życia pozostaje w zawieszeniu".

Samolubne interesy

De Gaetano krytykuje też potraktowanie jako rzekomej "ofiary" polskich lekarzy i wymiaru sprawiedliwości matki "Agaty" z Lublina.

"Nie jestem w stanie zrozumieć, jak można znaleźć tutaj także naruszenie artykułu 8 w odniesieniu do drugiej skarżącej (czyli wobec matki nieletniej). Pomimo faktu, że w czasie tej dwumiesięcznej sagi, druga skarżąca zdawała się być czymś w rodzaju szarej eminencji, także w sprawie decyzji, które powinny pozostawać wyłącznie w gestii pierwszej skarżącej. Odniosę się w tym miejscu do ustalenia [Trybunału], że "nie można nie zauważyć, iż interes oraz poziom życia matki nieletniej ciężarnej dziewczyny były również powiązane z decyzją, czy donosić ciążę czy też ją przerwać". To orzeczenie jest więc wyjątkowo koślawą interpretacją konceptu życia prywatnego. Tak podstawowe prawa nie mogą być odmierzane miarą wygody, czy jeszcze gorzej, samolubnych interesów" - podsumowuje maltański sędzia.

W skład czwartej sekcji Trybunału, która rozpatruje sprawy przeciwko Polsce, wchodzi siedmiu sędziów. Jeden to Polak, przewodniczącym jest Islandczyk, a pozostałych członków delegowały Finlandia, Cypr, Bułgaria, Czarnogóra i Malta. Poza Polską i Maltą we wszystkich tych państwach obowiązuje restrykcyjne ustawodawstwo aborcyjne pozwalające na zabicie nienarodzonego dziecka na żądanie lub po wypełnieniu prostych formalności.

Za każdym razem, gdy sprawa dotykająca aborcji trafia przed Trybunał, jest ona zasypywana opiniami i analizami organizacji proaborcyjnych na rzecz wyroku zgodnego z ich stanowiskiem. Także w sprawie "Agaty" do dokumentacji sprawy dołączono kilka głosów instytucji formalnie neutralnych, w rzeczywistości zaangażowanych przeciwko życiu.

Epatują one terminologią narzucaną debacie publicznej przez ruchy feministyczne takie jak "zdrowie seksualne i reprodukcyjne". Helsińska Fundacja Praw Człowieka otwarcie szkaluje Polskę, zarzucając "stawianie barier" w dostępie do opieki zdrowotnej "polskim kobietom i dziewczynom"; skarży się, że w Polsce przeprowadzono w 2009 roku "tylko 538 procedur legalnej aborcji" i narzeka na "nadużycie sprzeciwu sumienia" lekarzy odmawiających uczestniczenia w morderczym procederze.

Słowo "sumienie" pisane jest w cudzysłowie. W podobnym duchu organizacja Amnesty International (również "broniąca praw człowieka") przytacza postulaty różnych międzynarodowych gremiów na rzecz "praw kobiet" rozumianych jako upowszechnienie aborcji w różnych okolicznościach.

Na szczęście do Trybunału trafiło też kilka opinii podkreślających znaczenie prawa do życia w europejskim dziedzictwie i status dziecka nienarodzonego (płodu ludzkiego) jako osoby i przedmiotu praw człowieka. Tego rodzaju stanowiska przesłało m.in. Centrum Prawne na rzecz Dzieci z Londynu i Europejskie Centrum na rzecz Prawa i Sprawiedliwości w Strasburgu.

Piotr Falkowski