• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Prześladowania za udział w ŚDM

Środa, 27 lipca 2016 (15:33)

Komunistyczne władze Chin stosują wszelkie chwyty, byleby tylko powstrzymać swoich obywateli przed udziałem w Światowych Dniach Młodzieży. 25 lipca zatrzymano na lotnisku w Pekinie 50 młodych ludzi, którzy byli już w samolocie i mieli odlecieć do Polski.

Wyciągnięto ich z maszyny, po czym przez kilka godzin przesłuchiwano, „ostrzeżono” i zawrócono do domów, zabraniając przy tym wszelkich kontaktów z cudzoziemcami. A tych, którym mimo wszystko udało się dotrzeć do Polski, mają śledzić i szpiegować pracownicy instytucji chińskich działających w naszym kraju.

Poinformował o tym anonimowo włoską agencję misyjną AsiaNews młody katolik chiński, któremu jego proboszcz polecił, aby został kierownikiem grupy młodych Chińczyków wybierających się do Krakowa. Z jego słów wynika, że grupę tworzą młodzi z Pekinu i sąsiednich diecezji, którzy – nie mogąc znaleźć sponsorów europejskich na wyjazd – przyszli po prostu do konsulatu polskiego w Pekinie i tam od ręki otrzymali wizy, po czym kupili bilety lotnicze i wsiedli do samolotu. Przedstawiciele rządu wyciągnęli ich jednak z maszyny, oskarżając przy tym o „złamanie wytycznych dotyczących wyjazdów zagranicznych”, zabrali im paszporty, a proboszczowi zagrozili „poważnymi skutkami”, jeśli młodzież ponownie „złamie prawo”.

Inny anonimowy informator powiedział włoskiej agencji, że mimo wszystko do Polski dotarło sporo Chińczyków: z Hongkongu, Makau i Tajwanu oraz z kontynentu. Według tego rozmówcy, w ŚDM bierze udział kilka, może nawet 8 tysięcy młodych przedstawicieli „świata chińskiego”. – Jesteśmy ogromnie szczęśliwi i zadowoleni, że znaleźliśmy się tutaj, że zobaczymy Papieża i będziemy mogli się modlić ze wszystkimi – powiedział anonimowy Chińczyk. Jednocześnie dodał, że „wszyscy, z którymi rozmawiał, są obecnie smutni i boją się tego, co spotka ich po powrocie do kraju”. – Nie jest przyjemne takie życie – dodał rozmówca agencji.

Tymczasem Pekin nie zamierza rezygnować z kontrolowania na miejscu, w Polsce, tych, którym udało się tu dostać. W tym celu sięgnął po podstęp, wypróbowany jeszcze w czasach maoistowskich, prosząc pracowników chińskich instytucji i placówek kulturalnych istniejących w Polsce o udanie się do Krakowa i o zbliżenie się do grup chińskich, aby uzyskać od nich jak najwięcej informacji.

AsiaNews podała, że jej wysłannicy rozmawiali dzisiaj z grupą młodych wymachujących wielką flagą chińską na Rynku Głównym przed kościołem Mariackim w Krakowie. Oświadczyli oni, że pochodzą z prowincji Hebei – głównego skupiska katolików w tym kraju – i zapewnili, że było „bardzo łatwo” przybyć na to spotkanie z młodzieżą z całego świata. Nie umieli jednak odpowiedzieć na zadane im po angielsku i po chińsku pytanie o nazwisko biskupa ich diecezji, a na pytanie, czy mają księdza, który im towarzyszy, odpowiedzieli, że „nie było takiej potrzeby”.

RS, KAI