MKOl nie wykluczył Rosji z Rio!
Niedziela, 24 lipca 2016 (20:58)Dopingowe wpadki dziesiątek sportowców, zaangażowanie państwa i służb specjalnych w ich tuszowanie nie okazały się wystarczającym powodem do wykluczenia Rosji z igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Międzynarodowy Komitet Olimpijski podjął dziś kontrowersyjną decyzję, uchylającą drzwi przed reprezentantami tego kraju.
Przypomnijmy: sportowy świat od długiego czasu był torpedowany mniej lub bardziej szokującymi informacjami na temat obowiązującego w Rosji dopingowego procederu. Kilka dni temu Światowa Agencja Antydopingowa upubliczniła raport, z którego wynikało, iż władze państwowe i służby bezpieczeństwa nie tylko o nim wiedziały, ale i w niespotykany sposób wspierały i tuszowały. Tak było choćby podczas igrzysk w Soczi w 2014 roku, gdy agenci pod osłoną nocy podmieniali pobrane wcześniej od sportowców próbki. Oczywiście skażone dopingiem zamieniając na czyste. Wcześniej wyszły na jaw nieprawidłowości związane z lekkoatletami. Okazało się, iż wielu z nich płaciło łapówki w zamian za ukrywanie przyjmowania przed nich zakazanych specyfików. MKOl w ostatnich dniach odbierał sygnały z całego świata, wręcz żądające mocnej reakcji. Czyli – definitywnego wyrzucenia Rosjan z sierpniowych igrzysk w Rio. Tak jak to wcześniej uczyniły władze Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych, które nie miały litości dla przedstawicieli „Królowej Sportu”.
Wydawało się, iż MKOl nie będzie miał wyjścia, ale dziś jego szefostwo nie znalazło odwagi, by oszustów wykluczyć. Reprezentanci Rosji będą mogli na zbliżających się igrzyskach wystąpić. Będą tylko musieli przejść dokładne testy, do startu nie zostaną dopuszczeni zawodnicy choć raz przyłapani już na stosowaniu zakazanych substancji. Decyzje o ewentualnych karach podejmą federacje poszczególnych dyscyplin.
Moskwa taki krok przyjęła oczywiście z satysfakcją. – Doping jest problemem światowym, nie tylko w Rosji. Mam nadzieję, że nasi sportowcy pokażą się w Rio z dobrej strony – powiedział minister sportu Witalij Mutko. Wcześniej Moskwa przekonywała, iż cała sprawa miała drugie dno i była atakiem politycznym.
Piotr Skrobisz