Działał sam?
Sobota, 23 lipca 2016 (08:25)Irańczyk z niemieckim obywatelstwem zastrzelił w piątek w centrum handlowym w Monachium dziewięć osób, a następnie popełnił samobójstwo – poinformowała tamtejsza policja. Napastnik działał prawdopodobnie w pojedynkę. Po szoku stolica Bawarii powraca do życia.
Podczas pościgu, w którym brały udział duże siły policyjne, około godz. 20.30 znalezione zostało ciało mężczyzny, który – jak wynika z dotychczasowego śledztwa – popełnił samobójstwo – powiedział szef policji w Monachium Hubertus Andra.
Jego zdaniem, był to poszukiwany podejrzany.
– Informacje, że w przestępstwie uczestniczyły jeszcze inne osoby, nie potwierdziły się – wyjaśnił komendant monachijskiej policji.
Śledczy ustalili, że napastnik najpierw strzelał w jednej z sieciowych restauracji, a potem w centrum handlowym, na terenie którego znajduje się ta restauracja. Później podjął próbę ucieczki. Napastnik strzelał z pistoletu, a nie – jak wcześniej podawano – z broni długiej.
18-letek mieszkający w Monachium miał niemieckie i irańskie obywatelstwo. Mieszkał od dłuższego czasu w Monachium. – Dłużej niż dwa lata – uściślił Andra pytany przez dziennikarzy.
Andra podkreślił, że na obecnym etapie śledztwa nie można rozstrzygnąć, czy czyn był zamachem terrorystycznym. – Nie możemy jeszcze nic powiedzieć o motywach – zastrzegł komendant.
Ciało zamachowca zostało znalezione w uliczce nieopodal centrum handlowego. Wcześniej media informowały, że znaleziono je parku w odległości kilometra od miejsca zbrodni. Mężczyzna miał przy sobie czerwony plecak, taki sam jak osoba strzelająca do klientów restauracji w centrum handlowym.
Policjanci obawiali się, że w plecaku może być bomba, dlatego do zbadania jego zawartości użyto policyjnego robota, co spowodowało, że operacja znacznie przeciągnęła się w czasie.
Podczas strzelaniny 21 osób doznało obrażeń. 16 z nich jest nadal hospitalizowanych. Stan trzech rannych jest ciężki – powiedział Andra. Wśród rannych są też dzieci, a wśród zabitych nieletni. 100 osób, które w czasie strzelaniny przebywały w budynku, objęto opieką psychologiczną.
W Monachium zaczęła ponownie kursować komunikacja miejska – metro, autobusy i tramwaje. 1,5-milionowe miasto powoli powraca do życia.
Policja uznała sytuację za „ostre zagrożenie terrorystyczne” (niem. akute Terrorlage). Do Monachium skierowano elitarną jednostkę antyterrorystyczną GSG9 oraz inne oddziały specjalne, w tym nowy oddział BFE+ utworzony po zamachach we Francji. W operacji w Monachium brało także udział 42 funkcjonariuszy elitarnej jednostki austriackiej policji Cobra. O wsparcie władze w Wiedniu poprosiła strona niemiecka. W akcji uczestniczyło 2300 policjantów i funkcjonariuszy służb.
Świadkowie wydarzeń twierdzili początkowo, że w zamachu brały udział trzy uzbrojone osoby. Rzecznik policji potwierdził, że funkcjonariusze ścigali „maksymalnie trzy osoby” uzbrojone w broń długą.
Stacje telewizyjne pokazały fragmenty nagrania z telefonu komórkowego, na którym widać ubranego na czarno mężczyznę strzelającego do ludzi przed wejściem do restauracji. Część świadków zeznała, że napastnik wykrzykiwał hasła przeciwko Turkom.
Szef niemieckiego MSW Thomas de Maiziere, który był w piątek w drodze do USA, zdecydował się na natychmiastowy powrót do kraju. Zapowiedział, że w sobotę przyjedzie do Monachium.
W sobotę w południe w Berlinie zbierze się federalny gabinet bezpieczeństwa składający się z przedstawicieli ministerstw odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju. Wydarzenia w Monachium to drugi w ciągu kilku dni incydent o podłożu terrorystycznym. W poniedziałek 17-letni Afgańczyk zaatakował pasażerów w pociągu pod Wuerzburgiem i zranił pięć osób.
Prezydenci USA i Francji zaoferowali władzom niemieckim wszelkie wsparcie, jakiego potrzebują po strzelaninie.
RP, PAP