• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Płaczą i płacą

Czwartek, 14 lipca 2016 (18:25)

Ukazały się interesujące dane prezentowane przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) zebrane na podstawie ankiet pochodzących od sektora bankowego pokazujące jego obciążenia obowiązującym od 1 lutego roku tzw. podatkiem bankowym.

Okazuje się, że podatek ten płaci 19 podmiotów tego sektora i wpłaty te w okresie luty – maj wyniosły odpowiednio: 304,8 mln zł, 300,6 mln zł, 283,7 mln zł i 284 mln zł, czyli sumarycznie za 4 miesiące 1 mld 173 mln 100 tys zł.

Jeżeli wpływy z tego podatku w pozostałych miesiącach tego roku będą kształtowały się na podobnym poziomie jak do tej pory, to za cały rok 2015 budżet państwa może się spodziewać od banków około 4,5 mld zł.

Jak komentuje KNF, ubocznym pozytywnym skutkiem wprowadzenia tego podatku jest wyraźny wzrost udziału w aktywach banków obligacji Skarbu Państwa, ich wartość wzrosła ze 163,4 mld zł na koniec grudnia 2015 roku do 217,5 mld zł na koniec maja 2016 roku, co oznacza wzrost o 54 mld zł, czyli aż o 33,07%.

Przypomnijmy tylko, że tzw. podatek bankowy dotyczy nie tylko sektora bankowego, ale szerzej całego sektora finansowego, w tym także instytucji ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych, spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, a także firm pożyczkowych, które w ostatnich latach powstawały jak grzyby po deszczu.

Podatek jest pobierany w każdym miesiącu roku gospodarczego według stawki 0,0366% (0,44% rocznie) od aktywów bankowych i według stawki 0,05% od instytucji ubezpieczeniowych i nie będzie mógł być zaliczany do kosztów uzyskania przychodów (czyli musi być płacony z wypracowanego zysku) i w związku z tym nie powinien zmniejszyć kwoty podatku dochodowego wpłacanej do tej pory do budżetu przez sektor finansowy (banki wpłacają około 3,5-4 mld zł podatku dochodowego rocznie).

Z opodatkowania zwolniono sumy bilansowe banków nieprzekraczające 4 mld zł (dla firm ubezpieczeniowych nieprzekraczające 2 mld zł, a dla pożyczkowych nieprzekraczające 200 mln zł), a także podmiotowo Bank Gospodarstwa Krajowego i ewentualnie inne banki państwowe, które mogłyby powstać w przyszłości.

Od momentu, kiedy Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło w swym programie wyborczym propozycję wprowadzenia tego podatku, banki w Polsce uruchomiły wszystkich swoich „obrońców”, aby „zohydzać” ideę tego podatku.

Mogliśmy już wtedy, ale i teraz usłyszeć, że podatek bankowy między innymi zmniejszy akcję kredytową banków, ba – że pełne jego koszty zostaną natychmiast przerzucone na klientów banków i instytucji ubezpieczeniowych.

Minister finansów Paweł Szałamacha zapowiedział wtedy, że gdyby tego rodzaju działania banków miały jednak miejsce, zostanie uruchomiony Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który jest powołany właśnie po to, aby tego rodzaju praktyki uniemożliwić.

Później podczas prac parlamentarnych posłowie Platformy i Nowoczesnej zarówno na sali plenarnej, jak i na Komisji Finansów Publicznych stawali na głowach, żeby maksymalnie przeszkadzać w sprawnym procedowaniu tego projektu ustawy, nie udało się jednak ani tych prac uniemożliwić, ani nawet zahamować.

Używali różnego rodzaju kruczków prawnych, żądali dodatkowych ekspertyz, grzmieli, że projekt ustawy o tzw. podatku bankowym jest niezgodny z Konstytucją RP i prawem europejskim, wreszcie zgłaszali niezliczone ilości wniosków o przerwy, ale zwyczajnie nie dali rady.

Ustawa o tzw. podatku bankowym obowiązuje od 1 lutego tego roku, a banki „płaczą” i płacą.

Dr Zbigniew Kuźmiuk