Rodziny pomogą gospodarce
Środa, 13 lipca 2016 (04:20)Mateusz Morawiecki podczas spotkania z sympatykami Prawa i Sprawiedliwości w Bydgoszczy stwierdził, że program „Rodzina 500+” jest na kredyt i na jego realizację zadłużyliśmy się o dodatkowe 20 mld zł. – W dłuższej perspektywie to nam nie zbuduje PKB – uznał wicepremier. Dodając, że „państwu bardziej niż konsumpcja potrzebne są inwestycje i oszczędności”.
Nie mogę się zgodzić z tym stanowiskiem. Przede wszystkim program „Rodzina 500+” ma charakter inwestycji. Jest to inwestycja w człowieka. Wśród wszystkich wyróżnionych w teorii ekonomii kapitałów – tzw. kapitał ludzki jest najważniejszym kapitałem rozwojowym. Bez przyrostu kapitału ludzkiego nie może być mowy o wzroście gospodarczym. To jest fundamentalna sprawa.
Jeżeli chce się naprawiać wydatki państwa, łatać deficyt i rozwijać gospodarkę, należy rozpocząć od finansowania przyrostu demograficznego. To jest jedna kwestia.
Druga, to konsumpcja. Ta jest ważnym czynnikiem przyspieszenia wzrostu gospodarczego. Jeżeli wzrośnie konsumpcja, to jej będzie towarzyszył wzrost sprzedaży detalicznej i sprzedaży przedsiębiorstw. To znacząco podniesie dochody przedsiębiorców. Zarobi też na tym państwo. Jak? Z wpływów z podatku VAT. Kiedy rodziny otrzymają dodatkowe dochody, a program „Rodzina 500+” ma szczególne znaczenie dla mniej zamożnych rodzin wielodzietnych, to muszą wzrosnąć też wydatki. Nie łudźmy się, rodzina wielodzietna ma tyle wydatków, że trudno jej będzie odłożyć cokolwiek.
Podkreślę to raz jeszcze, wydawanie pieniędzy przez rodziny nie jest niczym złym, bo wtedy napędza się koniunktura i zwiększają wpływy z podatku VAT. „Rodzina 500+” nakręca koniunkturę gospodarczą.
Warto zapamiętać, że konsumpcja wewnętrzna jest najważniejszym czynnikiem wzrostu gospodarczego. Bez wzrostu konsumpcji nie da się zbudować długofalowego wzrostu gospodarczego. Oczywiście, że w przypadku programu „Rodzina 500+” dzieje się to teraz na kredyt. Ale najpierw są wydatki, a potem efekty. Rolnik musi zasiać, żeby zebrać.
Nie można tylko inwestować. Jeżeli nie wzrośnie popyt, to inwestycje nie mają sensu na dłuższą metę. Dlaczego? Bo nic innego nie spowoduje wykorzystania ich zdolności produkcyjnych. Polska jest krajem średnio rozwiniętym, a w takich krajach konsumpcja wewnętrzna jest istotnym czynnikiem wzrostu PKB. Przyznam szczerze, jestem więc zaskoczony stanowiskiem wicepremiera Mateusza Morawieckiego.
prof. Andrzej Kaźmierczak