• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Griezmann wprowadził Francję do finału

Czwartek, 7 lipca 2016 (23:36)

Francja będzie rywalem Portugalii w niedzielnym pojedynku o mistrzostwo Europy! Gospodarze turnieju pokonali dziś w półfinałowym meczu w Marsylii Niemców 2:0, a ich bohaterem – nie pierwszy raz na tym turnieju – okazał się Antoine Griezmann.

Czwartkowe spotkanie wielu określiło mianem przedwczesnego finału – naprzeciw siebie stanęły w nim bowiem drużyny uważane za głównych faworytów Euro 2016. Pierwsi okazję do zdobycia bramki stworzyli sobie Francuzi, ale strzał Griezmanna obronił Manuel Neuer. Potem korzystniejsze wrażenie sprawiali mistrzowie świata. Niemcy grali bardzo dojrzale, mądrze i spokojnie, kontrolując to, co dzieje się na murawie. Sprawdzało się to, co przed meczem mówił opiekun „Trójkolorowych” Didier Deschamps, że to rywale jego podopiecznych są jedyną drużyną na świecie, która w każdym pojedynku dyktuje swoje warunki. Niemcy grali dobrze, ale nie stawiali kropki nad i. Najbliżej tego byli Emre Can i Bastian Schweinsteiger. Obaj oddali bardzo dobrze strzały, lecz jeszcze lepszymi interwencjami popisywał się Hugo Lloris. Wydawało się, że do przerwy żaden gol nie padnie, gdy nadeszła 45. minuta. Sędzia Nicola Rizzoli uznał, że Schweinsteiger dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym. Sam piłkarz do niczego oczywiście się nie przyznał, protestował, podobnie jak jego koledzy i trener Joachim Loew, ale Włoch nie dał się przekonać do cofnięcia decyzji. Podyktował jedenastkę, którą na najważniejszego gola w dotychczasowej karierze zamienił Griezmann.

To był najistotniejszy moment meczu. Absolutnie kluczowy. Bramka do szatni, do tego stracona w tak dramatycznych okolicznościach powaliła mistrzów świata. Po przerwie wrócili na boisko jakby zamroczeni i cały czas rozpamiętujący ową nieszczęsną interwencję Schweinsteigera. Nie potrafili złapać swojego rytmu, a Francja broniła się zbyt dobrze i zbyt dobrze kontratakowała, by mogło się to dla nich dobrze zakończyć. Po godzinie Niemców spotkało kolejne nieszczęście. Kontuzji doznał Jerome Boateng, szef linii defensywnych. Musiał opuścić boisko, a na nim nie było drugiego „bossa” obrony, pauzującego za kartki Marta Hummelsa. Bez tej dwójki mistrzowie świata stracili pewność siebie. W 72. min popełnili w obronie błąd, jakiego zwykle nie popełniają, pogubił się i Neuer, uznawany przez wielu za najlepszego bramkarza świata, w konsekwencji czego piłka spadła pod nogi Griezmanna, a ten wiedział najlepiej, co z nią zrobić – wpakować do siatki! Francja w tym momencie objęła prowadzenie 2:0 i nie mogło ją nic złego spotkać. Nie mogło, bo Niemcy nie byli już tymi Niemcami, którzy w pierwszej połowie poczynali sobie ze spokojem i pewnością. Co prawda w końcówce rzucili się do szturmu, lecz zabrakło im armat, amunicji i ludzi, którzy mogliby coś zmienić.

W niedzielnym finale „Trójkolorowi” zmierzą się z Portugalią.

Niemcy – Francja 0:2 (0:1). Bramki: Antoine Griezmann (45.+2. – karny, 72). Żółte kartki: Emre Can, Bastian Schweinsteiger, Mesut Oezil, Julian Draxler – Patrice Evra, N'Golo Kante. Sędzia: Nicola Rizzoli (Włochy). Widzów: 64 000.

Niemcy: Manuel Neuer – Joshua Kimmich, Jerome Boateng (61. Shkodran Mustafi), Benedikt Hoewedes, Jonas Hector – Mesut Oezil, Emre Can (67. Mario Goetze), Bastian Schweinsteiger (79. Leroy Sane), Julian Draxler, Toni Kroos – Thomas Mueller.

Francja: Hugo Lloris – Bacary Sagna, Samuel Umtiti, Laurent Koscielny, Patrice Evra – Moussa Sissoko, Paul Pogba, Blaise Matuidi, Dimitri Payet (71. N'Golo Kante) – Antoine Griezmann (90.+2. Yohan Cabaye), Olivier Giroud (78. Andre-Pierre Gignac).

Piotr Skrobisz