• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Lech rozbił Legię!

Czwartek, 7 lipca 2016 (20:47)

To, że piłkarze Lecha Poznań pokonali Legię Warszawa w meczu o Superpuchar Polski, specjalną niespodzianką nie było. Ale fakt, iż uczynili to tak przekonująco i wysoko – 4:1 – już tak.

Obie drużyny zagrały w składach dalekich od optymalnych. Zabrakło w nich m.in. uczestników mistrzostw Europy. I choć Superpuchar specjalnej rangi nie ma, obie chciały go zdobyć. Legia, bo zagrała pierwszy raz w oficjalnym meczu pod wodzą Besnika Hasiego, Lech – bo dla niego każda wygrana nad warszawianami ma szczególny smak.

W pierwszej połowie tempo spotkania było jednak, delikatnie mówiąc, dość wakacyjne. Nie popisali się również organizatorzy – pojedynek odbył się na Łazienkowskiej – którzy przygotowali boisko przypominające bardziej klepisko niż arenę do widowisk o stawkę. Tempo gry nie imponowało, ale nie brakowało fauli. Brutalnych. Wpierw ostro rywala potraktował Guilherme, potem Łukasz Trałka. Obaj mogli i powinni obejrzeć czerwone kartki, sędzia ich oszczędził. Dostali żółte.

Lech objął prowadzenie w 22. min. Z rzutu wolnego uderzył Maciej Makuszewski, niezbyt pewnie interweniował Arkadiusz Malarz i trybuny na chwilę ucichły. Obudziły się w 36. min, gdy tym razem Guilherme wykorzystał bierność Jasmina Buricia i głową doprowadził do wyrównania. Do przerwy więcej bramek nie padło.   

W drugiej połowie Lech podkręcił tempo. Maciej Gajos trafił z wolnego w słupek, a w 64. min „Kolejorz” znów objął prowadzenie. Malarz odbił co prawda piłkę po strzale Trałki, ale dopadł do niej Lasse Nielsen i uderzył nie do obrony. Legia zaatakowała, chcąc odrobić straty, jednak nie miała pomysłu na sforsowanie defensywy poznaniaków. Niby próbowała, niby przeważała, ale nic z tego nie wynikało. W końcówce dwa nokautujące ciosy zadał za to Dariusz Formella i w ten sposób Lech wygrał na Łazienkowskiej zaskakująco wysoko – aż 4:1.

– Wiedzieliśmy już przed meczem, że to będzie bardzo ciężkie spotkanie. Brakowało nam piłkarzy, którzy grali na Euro. Lech strzelił cztery gole, więc wygrał zasłużenie. My wiemy, nad czym mamy pracować. Choćby przy stałych fragmentach zabrakło nam koncentracji – przyznał Hasi.

Legia Warszawa – Lech Poznań 1:4 (1:1). Bramki: Guilherme (36.) – Maciej Makuszewski (22.), Lasse Nielsen (64.), Dariusz Formella (90., 90.+3.). Żółte kartki: Guilherme, Łukasz Broź, Rafał Makowski – Nicki Bille Nielsen, Łukasz Trałka. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

Legia: Arkadiusz Malarz – Łukasz Broź (70. Bartosz Bereszyński), Jakub Rzeźniczak, Igor Lewczuk, Adam Hlousek (77. Sebastian Szymański) – Michaił Aleksandrow, Michał Masłowski (57. Stojan Vranjes), Rafał Makowski (89. Jakub Kosecki), Guilherme, Michał Kucharczyk – Alexandar Prijović (67. Tomasz Brzyski).

Lech: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora, Lasse Nielsen, Maciej Wilusz, Robert Gumny – Maciej Makuszewski (75. Kamil Jóźwiak), Łukasz Trałka, Abdul Tetteh, Maciej Gajos (64. Radosław Majewski), Szymon Pawłowski (68. Dariusz Formella) – Nicki Bille Nielsen (46. Marcin Robak).

Piotr Skrobisz