• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Jest sukces, są drwiny

Czwartek, 7 lipca 2016 (11:13)

Pracodawcy alarmują, że po wejściu w życie programu „Rodzina 500+” kobiety zaczęły rezygnować z pracy. Chodzi głównie o osoby zatrudnione przy produkcji, w sklepach i pracach sezonowych. Dzięki pieniądzom z programu kobiety wolą zajmować się domem i swoimi dziećmi.

Istotą postulatów sierpniowych było to, aby zarobki były takie, aby jeden z małżonków mógł poświęcić się pracy w domu. Chcieliśmy, żeby to matki wychowywały dzieci, a nie świetlice i przedszkola. To właśnie matka powinna być odpowiedzialna za domowe ognisko.

Co do wyciągania wniosków z rezygnacji kobiet z pracy w związku z uruchomieniem programu „Rodzina 500+” to jest to przedwczesne. Pochodzę z województwa świętokrzyskiego. Program ten jest realizowany tam najlepiej w Polsce. Dochodzą do mnie jednak informacje od osób z różnych części Polski, że nie wszystkie samorządy rozpoczęły wypłacanie pieniędzy. Rodziny ciągle czekają na pieniądze.

Jeżeli rzeczywiście będzie tak, że rodziny będzie stać, żeby matka mogła opiekować się dziećmi i tworzyć domowe ognisko, nie dostrzegam w tym nic nagannego. Rodzina jest najważniejsza, i o to nam chodziło w sierpniu 1980 r. i o to chodzi nam dzisiaj.

Inna kwestia to to, że zjawiska socjologiczne nie zachodzą szybko – kobiety od razu nie rezygnują z pracy. Jeżdżę dużo po województwie świętokrzyskim i rozmawiam z kobietami. Matki naprawdę nie wiedzą, na co przeznaczyć pieniądze z programu, bo wydatków jest tak wiele. 500 zł na dziecko jest absolutnym minimum. Nie wierzę więc w to, że te pieniądze odciągnęłyby kogokolwiek od miejsc pracy.

Warto zrobić więc badania socjologiczne po kilku miesiącach funkcjonowania programu, aby odnaleźć odpowiedzi na wiele niedomówień. Wtedy też będziemy mogli zgłaszać opinię.  

Natomiast w całej sprawie widzę drugie dno, a więc negatywną propagandę, która jest odpowiedzią na sukces programu „Rodzina 500+”. Środowiska liberalne w III RP zasłynęły tym, że ułatwiały życie tym, którzy świetnie poradzili sobie w okresie po transformacji. Były ulgi, dopłaty, preferencyjne traktowanie podczas przetargów na rządowe kontrakty. Dla nich program ten był wielkim zaskoczeniem.

Podczas moich rozmów z wyborcami przed uruchomieniem programu na liczne spotkania przyjeżdżały te same osoby, które krytykował „Rodzina 500+”. Zawsze miały jedną linię działania – wyśmianie programu.

To, co zostało zrobione przez rząd przy dużym udziale samorządów, jest sukcesem. Choć nie możemy zapominać, że są takie samorządy, które wstrzymują wypłatę pieniędzy. Skoro udało się wypłacić je w Kielcach, to dlaczego problemy są w Warszawie? Przecież przekazaliśmy pieniądze na zatrudnienie urzędników. Prowadzono też specjalne szkolenia. Nie dostawaliśmy sygnałów, że pieniędzy jest za mało. Czyli co zrobiono z tymi pieniędzmi? W Warszawie zatrudnia się mniej zdolnych urzędników niż w Kielcach?   

Maria Zuba