• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Niech wypowiedzą się referenci smoleńscy

Poniedziałek, 26 listopada 2012 (02:08)

Z mec. Rafałem Rogalskim, pełnomocnikiem części rodzin smoleńskich, rozmawia Anna Ambroziak

W jakim charakterze będzie Pan przesłuchiwany przed radą adwokacką?

- Otrzymałem wezwanie na 11 grudnia na godz. 14.00. Moje przesłuchanie ma nastąpić w siedzibie Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. W jakim charakterze? Tego na początku nie wiedziałem. Dlatego wysłałem pismo procesowe do rzecznika dyscyplinarnego, w którym wnosiłem o odpowiedź, w jakim charakterze procesowym będę przesłuchiwany. Otrzymałem odpowiedź w drodze e-mailowej, że zostanę przesłuchany w charakterze obwinionego.

Skonkretyzowano zarzuty?

- Nie. Ale z odpowiedzi wynika, że na przesłuchaniu w ORA zostaną mi przedstawione zarzuty w związku ze skargą pana generała Parulskiego.

Domyśla się Pan, jak zostaną sformułowane?

- Z całą pewnością będą miały swoje oparcie w zarzutach postawionych mi w skardze, jaką do ORA złożył na mnie pan generał Parulski. Na teraz mogę jedynie domniemywać, że będą one dotyczyły m.in. jakoby rzekomo braku umiarkowania w wypowiedziach lub jakoby rzekomo pełnienia funkcji rzecznika prasowego swoich klientów. Wynika to zresztą ze skargi, jaką pan Parulski złożył do ORA. W piśmie tym zarzuca mi, iż epatowałem opinię publiczną nieprawdziwymi informacjami związanymi z prowadzonym przez prokuraturę śledztwem smoleńskim i że rozmijałem się z prawdą. Cała sytuacja jest w mojej ocenie kuriozalna. Każdy obywatel RP ma prawo do twórczości pisarskiej, w tym kierowania pism do różnych instytucji. Takie uprawnienie przysługiwało również panu Parulskiemu. I z niego skorzystał, płodząc elaborat na 10 stron. Jednakowoż odróżnić należy samo uprawnienie do skierowania skargi od treści danego pisma, a konkretnie całkowitej bezzasadności używanych argumentów. Oczywiście treść pisma jest decydująca dla dalszego i ewentualnego biegu sprawy.

Chciałbym przypomnieć, że w ramach wyjaśnień, jakie złożyłem na piśmie na początku października rzecznikowi dyscyplinarnemu okręgowej rady adwokackiej, ustosunkowałem się merytorycznie do wszystkich zarzutów, jakie pan generał Parulski wystosował wobec mnie. Wskazałem, że wszystkie argumenty pana Parulskiego są bezzasadne. Uważam, że nie uchybiłem jakiemukolwiek przepisowi kodeksu etyki adwokackiej zarówno w aspekcie treści, jak i formy. Stąd też, w moim głębokim przekonaniu, przedstawianie mi zarzutów jest kuriozalne, niedorzeczne i bezprzedmiotowe. Nie traktuję tego inaczej jak szykanowania mnie. Jestem przekonany, że takie działanie jest ukierunkowane na to, by uniemożliwić mi dalsze wypowiadanie się w kwestiach dotyczących śledztwa smoleńskiego. Chodzi o zamknięcie mi ust.

Mecenas Brydak stwierdził w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że nie interesuje go intencja, jaką kierował się Parulski, śląc skargę, i miał obowiązek ją rozpatrzeć.

- Szanuję swojego starszego korporacyjnego kolegę. Zgadzam się z tym, że na rzeczniku dyscyplinarnym spoczywa obowiązek merytorycznego rozpoznania wniesionej skargi. Jednakże analiza pisma Parulskiego oraz moich pisemnych wyjaśnień powinna skutkować odmową wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Powiem wprost: Parulski nie podniósł żadnych argumentów, które mogłyby się stać podstawą wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko mnie. Uważam, że wysunięcie odmiennego wniosku przez rzecznika dyscyplinarnego - co przecież nastąpiło - to wyraz rażącego braku przestrzegania obiektywizmu i rzeczowości. Wykorzystywanie uprawnień wynikających z piastowania funkcji rzecznika dyscyplinarnego musi być rozważne. Bezpodstawne szarganie mojego dobrego imienia, wzywanie do tłumaczenia się, przesłuchania, bezpodstawne zarzuty, marnowanie mojego cennego czasu i kancelarii świadczy o lekceważeniu i nieszanowaniu nie tylko mnie, ale także moich mocodawców. Mam prawo do takiej oceny. Rzecznik dyscyplinarny nie musi mnie kochać, ale powinien szanować, tak jak ja szanuję jego i pełnioną przez niego zaszczytną funkcję. Przecież stawianie mi wnioskowanych przez Parulskiego zarzutów to nic innego jak powiedzenie, że reprezentowane przeze mnie osoby kłamią lub eufemistycznie mówiąc - mijają się z prawdą. Niech mec. Brydak przekona rodziny, że mogą mieć pewność, iż osoby im bliskie - ofiary zdarzenia z 10 kwietnia - zostały pochowane we właściwych trumnach, że właściwie przeprowadzono sekcje zwłok.

Sugeruje Pan intencyjność w postępowaniu mecenasa Brydaka?

- Najpierw w ORA toczyło się postępowanie wyjaśniające, w ramach którego zostałem wezwany do tego, by złożyć wyjaśnienia na piśmie, co też uczyniłem. Jednak doszło do postępowania dyscyplinarnego najpierw in rem, a teraz zostaną mi przedstawione zarzuty. Postępowanie wchodzi więc w fazę in personam. Tymczasem chciałem zauważyć, że zdecydowana większość skarg, jakie napływają do ORA w stosunku do innych adwokatów, kończy się odmową wszczęcia postępowania. Zaznaczam też, że dokumentacja, jaka została zgromadzona w ramach tego postępowania, opiera się tak naprawdę na dwóch dokumentach: po pierwsze - na skardze pana generała Parulskiego, i po drugie - na moim pisemnym rzeczowym wyjaśnieniu. Jeżeli rada dysponuje jeszcze jakimś innym materiałem, to mogą to być tylko publikacje medialne.

Nie bardzo rozumiem, a nawet powiedziałbym - w ogóle nie rozumiem, na jakiej podstawie doszło w ogóle do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego i na jakiej podstawie zostaną mi przedstawione zarzuty. Argumenty i zarzuty przedstawione mi przez pana Parulskiego, zarówno co do treści, jak i formy, w mojej ocenie nie naruszają w jakikolwiek sposób kodeksu etyki adwokackiej. To, że pan Parulski jest przeczulony na swoim punkcie i jest wyjątkowo wrażliwy na jakąkolwiek uzasadnioną krytykę - nie oznacza, że ja poprzez krytyczne wypowiedzi co do jego działalności naruszam kodeks etyki adwokackiej. Wszczyna się postępowanie dyscyplinarne i stawia się zarzuty, kiedy zebrany materiał dowodowy na to pozwala. W mojej ocenie, zgromadzony przez rzecznika dyscyplinarnego materiał dowodowy nie pozwalał na wszczęcie postępowania już w fazie in rem. Nie mówiąc już o fazie in personam. Dlatego odbieram to jako szykanowanie mojej osoby. Zwłaszcza że tych postępowań w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie wobec mnie jest kilka.

Uważam, że rzecznik dyscyplinarny de facto niepotrzebnie wchodzi w rolę obrońcy interesów różnych osób, m.in. gen. Parulskiego czy dr. Garlickiego. To nie powinno mieć miejsca. Nie wiem, czy robi to intencjonalnie, ale obiektywnie działalność ta jest dla mnie i spraw przeze mnie prowadzonych wyjątkowo krzywdząca.

Mecenas Brydak stwierdził, że powinien Pan wyciągnąć z tego jakieś wnioski i że zna wielu adwokatów, którzy takich postępowań w swojej karierze nigdy nie mieli.

- Od dłuższego już czasu idę więc za radą pana mecenasa i te wnioski wyciągam. Zapewniam. Biorę sobie do serca chociażby pośrednie sugestie rzecznika. Darzę atencją swoich starszych kolegów adwokatów. Mam w sobie dużo pokory. Nie oznacza to jednak, że istnieje monopol na jedynie słuszną interpretację przepisów kodeksu etyki adwokackiej. Należy podchodzić transparentnie do wszystkich członków palestry. Jednakże chciałbym zauważyć, że zdecydowana większość adwokatów w swojej karierze nie ma takich postępowań, dlatego że wtedy, gdy wpływają jakiekolwiek skargi do ORA, są one załatwiane w sposób właściwy, zgodnie z zasadą obiektywizmu i rzetelności i kończy się to odmową wszczęcia postępowania. Podkreślę, że jak dotąd do ORA nie wpłynęły żadne skargi ze strony moich klientów.

Jak długo prowadzi Pan kancelarię adwokacką?

- Od 2008 roku, a od roku 2007 - kancelarię radcowską. Nie jest to może doświadczenie kilkudziesięcioletnie, ale na przestrzeni tych wszystkich lat żaden klient nie poskarżył się na mnie do ORA. W tym czasie prowadziłem bardzo poważne sprawy. Powiem też nieskromnie, że adwokaci z bardzo poważnym stażem nigdy nie prowadzili tak poważnych postępowań, którymi ja się zajmuję.

To skąd te postępowania, o których Pan wspomniał?

- Staram się walecznie reprezentować swoich mocodawców, nie zważając na ewentualne niekorzyści stąd wynikające wobec mnie. To zgodne z kodeksem etyki adwokackiej. Jestem wrażliwy na krzywdę ludzką. Trzeba by zapytać rzecznika dyscyplinarnego, dlaczego mi to robi i jakimi przesłankami się kieruje. Powodów może być bardzo wiele. Być może porażka w jednej ze spraw i umorzenie wobec mnie postępowania przez sąd dyscyplinarny mimo skierowania przeciwko mnie przez rzecznika wniosku o ukaranie. Chodziło o domaganie się przeze mnie odszkodowania i zadośćuczynienia od szpitala dla rodziny pacjenta, który zmarł na skutek pozostawienia w jego sercu rolgazy przez dr. Mirosława Garlickiego.

Były prowadzone sprawy, w których decyzje rzecznika były wobec mnie całkowicie słuszne. Chodzi o odmowy wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Aktualnie trwa ofensywa polegająca na bezpodstawnym przedstawianiu mi zarzutów w każdej sprawie.

Liczy się Pan z możliwością konfrontacji z Parulskim?

- Oczywiście, jestem przygotowany na udział we wszystkich czynnościach dowodowych.

Będzie Pan składał jakieś wnioski dowodowe?

- Jeżeli dojdzie do przedstawienia mi zarzutów - a wszystko na to wskazuje - to najprawdopodobniej tak. Chciałbym tu zaznaczyć, że mam prawo do obrońcy. Nie chciałbym się tu wdawać w jakąkolwiek grę z rzecznikiem dyscyplinarnym ORA, ale myślę, że to, iż nie powiedziano mi od razu, w jakim charakterze zechcą mnie przesłuchać, to był pewien element zaskoczenia, bym zjawił się na przesłuchaniu bez swego obrońcy.

Rozważa Pan wniosek o przesłuchanie w ORA także innych osób związanych z tym postępowaniem?

- Jak najbardziej. Każda moja wypowiedź, jakiej udzieliłem w mediach, opiera się na materiale faktycznym i dowodowym. W obliczu postawienia mi zarzutów nie mam innego wyjścia, jak tylko aktywne działanie, dlatego będę wnosił o przesłuchanie prokuratorów referentów postępowania, najprawdopodobniej także pana prokuratora Pasionka. Nie wykluczam, że także pana prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Skoro rzecznik dyscyplinarny stawia mi tak poważne zarzuty, to jestem de facto zmuszony do ich odparcia. Szkoda tylko, że zostaję zmuszony do udowadniania, że nie jestem wielbłądem.

To kroi się poważna sprawa.

- Pan Parulski zarzuca mi podawanie nieprawdy. W związku z tym, aby zadać kłam twierdzeniom pana generała, wskazane byłoby przesłuchanie referentów postępowania smoleńskiego. Nie mam innego wyjścia, tu chodzi o obronę mojego dobrego imienia oraz moich mocodawców. Nie mijałem się z prawdą, nawet jeśli w moich wypowiedziach mogły się znaleźć jakieś drobne nieścisłości, to z tego nie wynika, że były one kłamliwe, jak to imputuje w swojej skardze pan Parulski.

Dziękuję za rozmowę.

Anna Ambroziak