• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Brawa dla Islandii

Niedziela, 3 lipca 2016 (23:07)

W tym meczu sensacji nie było, bo być nie mogło. Francja pokonała w Saint-Denis Islandię 5:2 i awansowała do półfinału Euro 2016, w którym zmierzy się z Niemcami.

Islandia, rewelacja turnieju i ulubiona drużyna chyba wszystkich (może prócz Cristiano Ronaldo) bój o półfinał rozpoczęła bardzo odważnie. W początkowych fragmentach kilka razy postraszyła Hugo Llorisa i wydawało się, że mecz może mieć zaskakująco wyrównany i emocjonujący przebieg. Gospodarze szybko zadbali jednak o to, by tak się nie stało. W 11. min Olivier Giroud przejął dalekie podanie i bardzo efektownym strzałem pokonał Hannesa Halldorssona. W 19. min było praktycznie po wszystkim – tym razem po centrze z rogu Paul Pogba wykorzystał swoje warunki fizyczne i głową podwyższył na 2:0. Pięć minut później Islandczycy mogli przedłużyć swoje nadzieje, jednak w bardzo dobrej sytuacji minimalnie pomylił się Jon Dadi Boedvarsson. Z czasem rosła przewaga Francji, która długimi fragmentami nie pozwała rywalom opuścić ich własnej połowy. Pod koniec pierwszej części „Trójkolorowi” dobili Islandczyków. Najpierw po zagraniu Antoine'a Griezmanna bardzo efektownym strzałem zza pola karnego trzeciego gola zdobył Dimitri Payet, a kilkadziesiąt sekund później sam Griezmann pokazał swój kunszt, bardzo ładnym lobem pokonując po raz czwarty Halldorssona. 4:0 – to już był pogrom, bolesne pozbawienie złudzeń drużyny, która na Euro i tak osiągnęła niewiarygodnie dużo i została bohaterem – daleko poza swymi granicami. 

Po przerwie trwała dominacja gospodarzy, z nielicznymi wyjątkami. W 56. min po ładnej akcji sprytnym strzałem Kolbeinn Sigthorsson zdobył honorowego gola dla Islandii, gola, na którego ten ambitny zespół z pewnością zasłużył. Francja parła jednak nadal do przodu i niedługo później Giroud znów wygrał powietrzny pojedynek i głową podwyższył na 5:1. Wikingowie się jednak nie poddali, nie załamali stratą kolejnego gola. Ambitnie walczyli i w końcu dopięli swego – w 84. min Birkir Bjarnason głową ustalił wynik na 5:2.  

Francja – Islandia 5:2 (4:0). Bramki: Olivier Giroud (12, 59), Paul Pogba (20. – głową),  Dimitri Payet (43),  Antoine Griezmann (45) - Kolbeinn Sigthorsson (56), Birkir Bjarnason (84. – głową). Żółte kartki: Samuel Umtiti – Birkir Bjarnason. Sędzia: Bjoern Kuipers (Holandia). Widzów: 75 000.

Francja: Hugo Lloris – Bacary Sagna, Samuel Umtiti, Laurent Koscielny (72. Eliaquim Mangala), Patrice Evra – Moussa Sissoko, Paul Pogba, Blaise Matuidi, Dimitri Payet (80. Kingsley Coman) – Antoine Griezmann, Olivier Giroud (60. Andre-Pierre Gignac).

Islandia: Hannes Halldorsson – Birkir Saevarsson, Kari Arnason (46. Sverrir Ingason), Ragnar Sigurdsson, Ari Skulason – Johann Gudmundsson, Aron Gunnarsson, Gylfi Sigurdsson, Birkir Bjarnason – Jon Dadi Boedvarsson (46. Alfred Finnbogason), Kolbeinn Sigthorsson (83. Eidur Gudjohnsen).

Piotr Skrobisz