• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Niemcy po historycznych karnych

Niedziela, 3 lipca 2016 (00:20)

Niemcy zagrają w półfinale, Włosi jadą do domów. Porywająco zapowiadający się ćwierćfinał mistrzostw Europy rozstrzygnął się dopiero w serii rzutów karnych, niewiarygodnie długich, bo trwających aż dziewięć serii. O jeden błąd mniej popełnili w nich podopieczni Joachima Loewa.

Wielki szlagier Euro 2016 rozpoczął się spokojnie. Żadna z drużyn nie zdecydowała się na szaleńcze ataki, czekając raczej na to, co zrobi przeciwnik i jaki on ma pomysł na grę. Nie znaczy to jednak, iż z boiska wiało nudą. Nie brakowało ciekawych akcji, strzałów, acz rządzili defensorzy. Najwyższej klasy. Jerome Boateng, Mats Hummels, Giorgio Chiellini. W 16. minucie Niemcy stracili Samiego Khedirę. Doznał kontuzji, nie był  w stanie dalej biegać, zastąpił go Bastian Schweinsteiger. W 27. minucie kapitan drużyny Joachima Loewa (gdy wszedł na boisko opaskę oddał mu Manuel Neuer) wpakował piłkę głową do włoskiej bramki, ale Viktor Kassai zauważył, iż przy strzale sfaulował Mattię De Sciglio. Najwięcej emocji dostarczyła końcówka. Wpierw Niemcy przeprowadzili znakomitą akcję, piłka trafiła do Thomasa Muellera, który uderzył jednak zbyt lekko, by pokonać Gianluigiego Buffona. W odpowiedzi jakże blisko byli Włosi – potężnie huknął Stefano Sturaro, lecz piłka minimalnie minęła słupek.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli Niemcy. W 54. min wydawało się, że muszą zdobyć gola, Mueller uderzył, jak podręczniki nakazują, Buffon bezradnie odprowadził piłkę wzrokiem, ale Alessandro Florenzi niesamowitą interwencją (piętą!) wybił ją na rzut rożny. Bramka padła w 65. minucie. Mario Gomez przeprowadził rajd lewą stroną (czy przypadkiem nie wyprowadził piłki poza linię autową?), świetnie wypatrzył Jonasa Hectora, ten dośrodkował w pole karne, a tam jak spod ziemi wyrósł Mesut Oezil i pokonał Buffona. Trzy minuty później mogło być po meczu. Gomez fenomenalnie uderzył piłkę piętą, a Buffon jakimś cudem przeniósł ją ponad poprzeczką. Niemcy w tym okresie grali znakomicie, przejęli niemal całkowicie inicjatywę i wydawało się, iż nic złego spotkać ich nie może. Spotkało. W 77. min piłkę ręką dotknął Boateng, a że miało to miejsce w polu karnym, Kassai zarządził jedenastkę. Wykorzystał ją Leonardo Bonucci i w ten sposób Włosi wrócili do gry.  Niedługo potem Eder mógł zadać cios nokautujący, lecz nie trafił w bramkę. Wynik 1:1 pozostał do końca, zatem węgierski sędzia zarządził dogrywkę. Ona też nie wyłoniła zwycięzcy. Swe szanse mieli jedni i drudzy, lecz żadna akcja, żaden strzał nie okazał się rozstrzygającym. O wszystkim musiały zatem zadecydować rzuty karne.

O ile w meczach z udziałem Polski – czy to ze Szwajcarią, czy z Portugalią, jedenastki były wykonywane perfekcyjnie i mylił się tylko jeden zawodnik, to dziś nerwy piłkarzy pokonywały. Po pięciu seriach na tablicy widniał wynik 2:2, a to oznaczało sześć nietrafionych strzałów! Coś niesamowitego. Potem, gdy wszyscy uderzali już z nożem na gardle, poprawili się i do dziewiątej kolejki trafiali regularnie. Wtedy jednak Neuer obronił strzał Matteo Darmiana, a w odpowiedzi szansy nie zmarnował Hector. W ten niebywale dramatyczny sposób zakończył się wielki bój dwóch wielkich potęg. Jedna z nich zagra teraz w półfinale, druga obejrzy go w telewizji.

Niemcy - Włochy 1:1 (1:1, 0:0), karne 6-5. Bramki: Mesut Oezil (65.) - Leonardo Bonucci (78. – karny). Żółte kartki: Mats Hummels, Bastian Schweinsteiger – Stefano Sturaro, Mattia De Sciglio, Marco Parolo, Graziano Pelle, Emanuele Giaccherini. Sędzia: Viktor Kassai (Węgry). Widzów 42 000.

Niemcy: Manuel Neuer – Benedikt Hoewedes, Jerome Boateng, Mats Hummels, Jonas Hector – Joshua Kimmich, Sami Khedira (16. Bastian Schweinsteiger), Toni Kroos, Mesut Oezil – Thomas Mueller, Mario Gomez (72. Julian Draxler).

Włochy: Gianluigi Buffon – Andrea Barzagli, Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini (120+1. Simone Zaza) – Alessandro Florenzi (87. Matteo Darmian), Marco Parolo, Stefano Sturaro, Emanuele Giaccherini, Mattia De Sciglio – Eder (108. Lorenzo Insigne), Graziano Pelle.

Piotr Skrobisz