Walia w półfinale!
Piątek, 1 lipca 2016 (23:13)Któż się tego spodziewał?! Walia pokonała w Lille faworyzowaną Belgię 3:1 i awansowała do półfinału Euro 2016. Zmierzy się w nim z Portugalią, która wczoraj wygrała z Polską.
Drugi ćwierćfinał mistrzostw Europy rozpoczął się zgodnie z oczekiwaniami, czyli od ataków faworyzowanych Belgów. Ci już w 7. minucie powinni objąć prowadzenie, ale wpierw Wayne Hennessey obronił uderzenie Yannicka Carrasco, a potem jego koledzy zablokowali poprawki Thomasa Meuniera i Edena Hazarda. W 10. min przypomniał o sobie Gareth Bale, strzelił mocno, lecz minimalnie niecelnie. W 13. min padł gol i to niesamowity. Radja Nainggolan huknął z 25 m, a fantastycznie uderzona piłka wylądowała w „okienku” walijskiej bramki. Belgowie objęli prowadzenie i wydawało się, że przejmą kontrolę nad spotkaniem. Walia nie zamierzała jednak patrzeć spokojnie na to, jak faworyt łapie wiatr w żagle. Nie pozwoliła na to. W 26. min powinna wyrównać, ale Thibaut Courtois obronił strzał Neila Taylora z kilku metrów. Niedługo później Wyspiarze jednak doprowadzili do remisu. Po rzucie rożnym znakomitą główką popisał się Ashley Williams i na tablicy wyników pojawiło się 1:1. Do przerwy rezultat się nie zmienił i wielu zaskakiwał. Jeszcze większym zaskoczeniem był to, że z biegiem czasu coraz więcej z gry mieli Walijczycy, którzy zaczęli powoli układać wszystko po swojej myśli.
W drugiej połowie do zmasowanych ataków ruszyli jednak Belgowie. Chwilę po wznowieniu gry idealną okazję zmarnował Romelu Lukaku, blisko szczęścia był Hazard. Wydawało się, że gol jest kwestią czasu i faktycznie padł, tyle że dla Walii! Hal Robson-Kanu zatańczył między belgijskimi obrońcami, ośmieszył ich i pewnym strzałem pokonał Courtois. Zapachniało sensacją, ale do końca meczu było jeszcze wiele czasu. Podopieczni Marca Wilmotsa oczywiście zaatakowali, jednak widać było, iż ich poczynania są napiętnowane przez nerwy i stres. Walijczycy bronili się mądrze, szczęśliwie i z każdą minutą sensacja stawała się coraz bardziej realna. W 86. stała się faktem. Wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Sam Vokes głową pokonał Courtois, zdobywając trzecią bramkę dla swojego zespołu. To już była ogromna zaliczka, której Wyspiarze zaprzepaścić nie mogli – i nie zaprzepaścili.
Awans Walii to wielka niespodzianka, z pewnością jedna z największych na Euro 2016. Przy okazji piłkarze z tego kraju udowodnili, iż ich reprezentacja to nie tylko Bale, ale i jego koledzy potrafią grać w piłkę świetnie i wygrywać arcyważne mecze.
Walia – Belgia 3:1 (1:1). Bramki: Ashley Williams (31. – głową), Hal Robson-Kanu (55.), Sam Vokes (86. – głową) – Radja Nainggolan (13.). Żółte kartki: Ben Davies, James Chester, Chris Gunter, Aaron Ramsey – Marouane Fellaini, Toby Alderweireld. Sędzia: Damir Skomina (Słowenia).
Walia: Wayne Hennessey – Neil Taylor, James Chester, Ashley Williams, Ben Davies, Chris Gunter – Joe Allen, Joe Ledley (78. Andy King), Aaron Ramsey (90. James Collins) – Hal Robson-Kanu (80. Sam Vokes), Gareth Bale.
Belgia: Thibaut Courtois – Thomas Meunier, Toby Alderweireld, Jason Denayer, Jordan Lukaku (75. Dries Mertens) – Yannick Carrasco (46. Marouane Fellaini), Radja Nainggolan, Kevin De Bruyne, Axel Witsel, Eden Hazard – Romelu Lukaku (83. Michy Batshuayi).
Piotr Skrobisz