Michał Pazdan – odkrycie
Piątek, 24 czerwca 2016 (09:51)Przed Euro obawialiśmy się o jego formę, po meczu z Irlandią Płn. niektórzy sugerowali Adamowi Nawałce, by zastanowił się nad zmianą, a dziś Michał Pazdan jest dla wielu odkryciem mistrzostw Europy. I kimś, kto zasłużył na miejsce w najlepszej jedenastce fazy grupowej.
To prawda – im bardziej zbliżała się rywalizacja we Francji, tym bardziej martwiliśmy się o naszą defensywę, szczególnie jej środek. Kamil Glik co prawda gwarantował pewność i spokój, ale drugi stoper… Nawałka zrezygnował z Łukasza Szukały, który występował w wielu pojedynkach eliminacji, i postawił na Pazdana. Ten nie zachwycił w meczu towarzyskim z Holandią, najważniejszym sprawdzianie przed Euro, i wtedy liczba głosów zaniepokojonych zdecydowanie wzrosła. Stała się bardzo duża po spotkaniu z Irlandią Płn., pierwszym na mistrzostwach. Choć Polacy zagrali w nim na „zero” z tyłu, obrońca Legii popełnił sporo błędów, skwapliwie mu wytykanych.
Nawałka był jednak konsekwentny. Czuł i wiedział, że Pazdan grać potrafi, tylko potrzebuje trafić na swój dzień, by się odblokować. Ten nadszedł w meczu najtrudniejszym, z Niemcami. Pochodzący z Nowej Huty zawodnik zanotował wtedy występ niemal perfekcyjny, stając się zaporą nie do przejścia. Skałą. Podejmował ryzykowne decyzje, ale z powodzeniem, odczytywał zamiary rywali, wyprzedzał ich, był wszędzie – i nagle wszyscy sobie przypomnieli, iż Leo Beenhakker mówił o nim kiedyś „international level”.
– Michał miał bardzo trudną wiosnę, jeśli chodzi o rytm meczowy. Już w okresie przygotowawczym w zimie w swoim klubie nie mógł trenować przez choroby i kontuzje. Spowodowało to, że miał dużo przerw. Wiedziałem, że potrzebuje trochę czasu i że jego dyspozycja będzie rosła – powiedział trener Adam Nawałka.
W ostatnim meczu, z Ukrainą, nie ustrzegł się drobnych pomyłek, ale też zanotował kilka interwencji prawdopodobnie ratujących nasz zespół przed utratą gola. Stał się bodaj największym wygranym fazy grupowej w reprezentacji Polski.
– Czy mecz z Niemcami był moim meczem życia? Nie wiem. Nie wspominam bowiem tego, co było, i nie zastanawiam nad tym, co będzie. Interesuje mnie chwila obecna i realizowanie zadań. A tym zadaniem jest być gotowym na każdy mecz, niezależnie od tego, kto stoi po drugiej stronie. Szczerze mówiąc, wolę nawet pojedynki z bardzo mocnymi, wymagającymi rywalami, bo w nich cały czas trzeba być w grze, zachowując nieustannie koncentrację – podkreślił Pazdan. Teraz przed nim zadanie kolejne: zatrzymać Szwajcarię.
Piotr Skrobisz