• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Życie po huraganie

Niedziela, 25 listopada 2012 (08:33)

Od huraganu w Stanach Zjednoczonych minęły już prawie 4 tygodnie, media przestały się już interesować sytuacją po kataklizmie, a politycy, którzy przed wyborami starali się wykorzystać tragegię do promowania swojej osoby, jakby mniej zajmują się poszkodowanymi, którzy nadal mieszkają w schroniskach, ponieważ stracili dorobek życia.

- Sytuacja W Nowym Jorku i okolicach nadal jest bardzo tragiczna, gdyż wielu ludzi straciło domy i dorobek całego życia. Już ponad 200 domów, które nie nadawały się do dalszego zamieszkania, zostało usuniętych buldożerami, a wciąż jest takich dużo więcej - mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl pani Krystyna Gebo z Yonkers w stanie Nowy Jork.

Jak dodaje, wciąż tysiące osób jest zaangażowanych w akcję  pomocy ofiarom huraganu. - Kościoły, domy straży pożarnej oraz inne organizacje organizują zbiórki najbardziej potrzebnych rzeczy, jak odzież, koce, baterie, pampersy, artykuły żywnościowe oraz  detergenty - wyjaśnia pani Krystyna.

Sytuacja wygląda różnie w różnych częściach Nowego Jorku. Jedne miejscowości uciepały mniej, i te już prawie zupełnie poradziły sobie ze szkodami i zniszczeniami, inne wciąż nie mogą powstać z "ruiny".

W Lindenhurst w stanie Nowy Jork, gdzie mieszka pani Elżbieta, sytuacja powoli dochodzi do normalności. - Obecnie nie słyszę już pracujących generatów prądu, a wielu mieszkanców mniej uszkodzonych domów do nich powrócilo i odnawia dolne kondygnacje - mówi w rozmowie z nami pani Elżbieta Kijek.

- Sytuacja na rynku paliw też powróciła do normy. Kilkukogodzinne kolejki po benzynę skończyły się, a jej ceny  powrócily prawie do tych sprzed powodzi.  Dzieci w szkołach po prawie dwutygodniowej przerwie wrociły do zajęć - doadała mieszkanka Lindenhurst.

Jednak sytuacja nie jest jeszcze na tyle ustabilizowana, by do domów powrócili wszyscy, niektórzy po prostu nie mają do czego wrócić. - Niektórzy wciąż mieszkają w schroniskach, motelach lub u znajomych i rodziny - dodała pani Elżbieta.

Kiedy trwała jeszcze kampania wyborcza, zarówno Barack Obama, jak i Mitt Romney zapewniali, że nikt nie pozostanie bez pomocy. Dziś już po wyborach słychać, że pomoc ta jednak zawiodła.

- Nie za bardzo spisała się amerykańska organizacja mająca na celu pomoc poszkodowanym w czasie klęsk żywiołowych, FEMA. W jedej z miejscowości, w Northeast, z powodu złych warunków atmosferycznych i burzy zamknięto biura i nie przyjmowano poszkodowanych potrzebujących pomocy - wyjaśnia pani Elżbieta.

O tym, że sytuacja w Stanach wciąż nie jest dobra, świadczy fakt, iż niedawno obchodzone przez wielu Amerykanów Święto Dziękczynienia wielu poszkodowanych spędziło u znajomych lub "nieznajomych". - Wielu Amerykanów gościnnie otworzyło swoje domy, zapraszając do stołu na świąteczny obiad tych, którzy stracili wszystko - podkreśliła pani Krystyna.

Niestety, zbliża się  zima i nie wszyscy, którzy zostali poszkodowani w huraganie, mają zapewnione zastępcze mieszkanie - dodaje pani Krystyna.

Marta Milczarska