• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Brexit albo marazm

Czwartek, 23 czerwca 2016 (04:14)

Z Sylwestrem Chruszczem, posłem ruchu Kukiz'15, członkiem sejmowej Komisji do spraw Unii Europejskiej, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Brytyjczycy zdecydują dzisiaj, czy chcą dalej być częścią Unii Europejskiej. Widzi Pan Londyn poza Unią?

– Nie tylko Londyn, ale też wiele innych państw. Unia się zmieniła i nie jest już tym tworem prawnym i ideologicznym, do którego wstępowała Wielka Brytania. Polska też wstępowała na innych zasadach i inne rzeczy nam obiecywano, których realizacji nie możemy się jeszcze doczekać. Myślę, że wolny naród brytyjski w czwartek podejmie dobrą decyzję.

Dobra to jaka?

– Opuszczenie Wspólnoty. Ale nawet jeżeli pozostaną, to z ich punktu widzenia również osiągną dużo. To Londyn rozpoczął debatę nad zwiększeniem znaczenia państw narodowych i zaakcentował potrzebę reformy gospodarek unijnych z przejściem w stronę innowacji. Nawet jeżeli Brytyjczycy zagłosują za pozostaniem w Unii,  będą w niej już na uprzywilejowanych zasadach w stosunku do innych krajów członkowskich.

Brexit spowoduje efekt domina?

– On już trwa. Dziś Grecy nie chcą być w takiej Unii, a nawet Francuzi. Znamy też stanowisko społeczeństw Grupy Wyszehradzkiej. Teraz to biurokraci brukselscy mają problem. Smuci jedynie to, że zamiast reform wolą skupiać się na kolejnym mamieniu rządów krajów członkowskich, aby trwali w tym absurdalnym projekcie.

Nie wierzy Pan w to, że Unia może się zreformować?

– Nie wierzę. Peleton światowych liderów odjechał już dawno, teraz Unia trwa w marazmie. Władzę w niej przejęli biurokraci, w których interesie jest trwanie takiego stanu rzeczy. Żeby to wszystko odmienić, potrzeba poważnych wstrząsów i zdecydowanych ruchów. Nadzieją na zmianę byłaby lawina referendów w sprawie opuszczenia Wspólnoty. Na razie mamy jedno w Wielkiej Brytanii, a jak mówi stare porzekadło: „Jedna jaskółka wiosny nie czyni”. 

Jeżeli nie Unia, to co? Dzisiejszy świat potrzebuje współpracy.

– W kwestii wojska mamy NATO. Prężnie gospodarczo działają organizacje lokalne. Unia Europejska postanowiła zawłaszczyć te miejsca, gdzie się organizowaliśmy, niszcząc to, co sprawnie działało. Oczywiście świat i Europa potrzebują pokoju oraz rozwoju, ale Parlament Europejski i Komisja Europejska nie są w stanie zapewnić jedności.

Jaki wpływ na głosowanie mogło mieć zabójstwo Jo Cox i wstrzymanie kampanii?

– Śmierć polityk Partii Pracy było rzeczą niedopuszczalną. Każde zabójstwo, a szczególnie polityczne, domaga się potępienia całych społeczności. Wydarzenie to może też wpłynąć na decyzję wyborców. Zamachowiec utożsamiał się z poglądami zwolenników Brexitu i choć nie był członkiem organizacji politycznych, to niesłusznie jest kojarzony z eurorealistami. A jak pokazują sondaże, decydujące znaczenie będą mieć osoby teraz niezdecydowane.

Co jeszcze może przesądzić o końcowym rezultacie?

– Kluczowe mogą być debaty medialne prowadzone w ostatnich godzinach kampanii. Ale śledząc media, widzę, że obóz eurorealistów jest mocny. Wierzę, że realizm przekona Brytyjczyków do opowiedzenia się za Brexitem.

Z politycznego punktu widzenia Polska nie straci na Brexicie? Londyn jest naszym mocnym sojusznikiem.

– Tu przechodzimy do innej sfery. Po Brexicie Polska z pewnością będzie musiała swój sojusz z Londynem napisać od nowa. Ale brak członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii nie przeszkadza, aby kraj ten był naszym znaczący partnerem gospodarczym. Może też odgrywać znaczącą rolę w systemie bezpieczeństwa. Poważnym zadaniem dla naszych służb dyplomatycznych jest takie wkomponowanie naszych relacji z Londynem w politykę zagraniczną, aby stanowiły one istotną przeciwwagę dla tandemu niemiecko-francuskiego, który chce dominować w Europie. Z poparciem Londynu i Grupy Wyszehradzkiej możemy skutecznie oprzeć się autorytarnym zapędom Berlina i Paryża.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk