Po Brexicie też jest życie
Wtorek, 21 czerwca 2016 (04:21)Już w najbliższy czwartek, 23 czerwca 2016 r., Brytyjczycy w referendum zdecydują, czy chcą nadal być członkiem Unii Europejskiej.
Brytyjczycy nie będą przejmować się tym, co my sądzimy na temat ich opuszczenia Wspólnoty. Oni mają własne aspiracje i wybiorą własną drogę. Jednak faktem jest, że mają już dość idiotyzmów brukselskich i wszechobecnej biurokracji. Nieodpowiedzialne posunięcia komisarzy unijnych w stosunku do Polski i Węgier też zapewne dają Brytyjczykom do myślenia.
Miejmy świadomość, że to nie jest tak, że jeżeli Brytyjczycy w referendum powiedzą „tak” Brexitowi, to natychmiast tego samego dnia Wielka Brytania przestanie być państwem członkowskim. Ten proces potrwa lata. Rynki z pewnością nastawią się tak, aby do poważnych perturbacji nie doszło. Przygotuje się też rynek brytyjski, bo pamiętajmy, że Wielka Brytania istniała przed 1973 rokiem i będzie istnieć nadal, nawet jeżeli opuści Unię. Brytyjczycy mają w Londynie światowe centrum finansowe, a ono nawet nie myśli o konsekwencjach Brexitu, bo sobie z nim świetnie poradzi.
Jest jeszcze wielka polska emigracja 1 miliona Polaków. Osoby te, mimo że nie mają obywatelstwa brytyjskiego, to w zdecydowanej większości są bardzo cenionymi pracownikami. Z pewnością w ich sytuacji zawodowej niewiele się zmieni. Inaczej może wyglądać kwestia praw socjalnych, bo tu Brytyjczycy chcą dokonać znaczących oszczędności, i to bez względu na narodowość przybyszów.
Za sprawą Londynu Unia Europejska znalazła się w nowej sytuacji. Ale to nie koniec złych informacji. Ciągle niezałatwiona jest sprawa Grecji i Grexitu. Ten również może nadejść, bo leczenie Komisji Europejskiej i aplikowane lekarstwo jest gorsze niż sama choroba. Przez te ostatnie miesiące nic pozytywnego w Atenach się nie wydarzyło. Z pewnością Grexit i Brexit byłyby bardzo zaraźliwe. Ruszyłoby coś, co określa się efektem domina europejskiego, czyli kolejne kraje rozpoczęłyby procedurę wyjścia z Unii.
Bez wątpienia to jest wina tych, którzy rządzą Unią w sposób coraz bardziej brutalny i bezmyślny. Angela Merkel, François Hollande i unijni biurokraci już dawno przekroczyli akceptowalną granicę. Zabijaniu demokracji w Unii towarzyszy fiasko idei wspólnej waluty. Projekt euro i działań Europejskiego Banku Centralnego jest coraz bardziej niebezpieczny dla wielu krajów. Państwa południa Europy nie mają już praktycznie żadnych szans na wyjście z kryzysu. Żeby na południu było lepiej, najpierw w Niemczech musiałoby być gorzej, a na to Berlin nie chce się zgodzić.
Anglicy mają swoje zdanie i swoje argumenty i podejmą decyzję, nie oglądając się na opinię innych. Polska powinna z tej sytuacji wyciągnąć bardzo ważną lekcję, a więc nie można uzależniać się tylko od jednego rynku i ograniczać się wyłącznie do Unii Europejskiej i Niemiec. Przed nami wielkie możliwości rozwojowe w kontaktach z Chinami. Moim zdaniem, przy umiejętnym wykorzystaniu chińskich pieniędzy i możliwości eksportowych możemy stać się europejską potęgą.
To jest pewna alternatywa. Anglicy zawsze patrzyli na swoje interesy, więc i my powinniśmy zacząć troszczyć się o siebie.
Janusz Szewczak