Ewangelia
Niedziela, 19 czerwca 2016 (09:06)Łk 9,18-24
XII niedziela zwykła
Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: „Za kogo uważają Mnie tłumy?” Oni odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał”. Zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Piotr odpowiedział: „Za Mesjasza Bożego”. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Potem mówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.
Rozważanie
Prawdziwa pobożność
„Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności. Będą patrzeć na tego, którego przebili” – woła dziś w pierwszym czytaniu prorok Zachariasz. O jaką pobożność chodzi? Co się kryje pod tym słowem? Wreszcie, co to znaczy być pobożnym człowiekiem?…
Pobożność to z jednej strony doświadczenie łaski Boga, Jego miłości, z drugiej – świadomość własnej małości, ulotności egzystencji, czemu towarzyszy błaganie o pomoc, Boską litość. Taka jest najkrótsza definicja „ducha pobożności”. Jej konsekwencję stanowi akceptacja krzyża – o czym dziś mówi Jezus – i kroczenie za Ukrzyżowanym, naśladowanie Go.
Pobożność zatem to nie subiektywne uczucie. Nie można jej też utożsamiać z „religijnością”. Prawdziwa pobożność jest głębokim odniesieniem do Pana Boga, z niej wyrasta konkretna życiowa postawa. Budowanie wszelkich relacji na pokorze i prawdzie o sobie, na świadomości ceny, jaką za nas zapłacił Chrystus, pomaga uratować się od wszelkich przejawów fałszywej pobożności, która każe na pierwszym miejscu – nawet pod pozorem relacji do Boga – stawiać siebie.
Ks. Paweł Siedlanowski