• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Za dużo oddajemy państwu

Sobota, 18 czerwca 2016 (04:28)

W środę, 15 czerwca 2016 r., w Polsce mieliśmy Dzień Wolności Podatkowej. Jest to symboliczna data, od kiedy zaczynamy zarabiać tylko na siebie. To, że dzień ten wypadł w połowie czerwca, jest bardzo dużym problemem dla nas i naszej gospodarki.

Musimy zacząć od kwestii fundamentalnej, która polega na tym, że podstawowym źródłem bogactwa i wysokiego poziomu życia obywateli poszczególnych społeczeństw jest ich własna praca. Tak więc praca powinna być najmniej obciążona podatkami, parapodatkami, składkami i wszystkimi innymi daninami, które my albo pracodawcy odprowadzają do budżetu państwa czy państwowych funduszy celowych.    

Jak łatwo wyliczyć z daty 15 czerwca 2016 r., czyli tegorocznego Dnia Wolności Podatkowej, w Polsce średnio zabierane jest przez państwo z naszych pensji 40 proc. To oznacza, że stawki podatku PIT – 18 i 32 proc. są stawkami czysto teoretycznymi i mają się nijak do rzeczywistości. Podam jeden przykład. Jeśli ktoś z nas zarabia na rękę 3 tys. zł, to na odcinku swojego wynagrodzenia w rubryce „płaca brutto” widzi kwotę 4,2 tys. zł. Wielu z nas nie wie, że prawdziwy koszt z punktu widzenia pracodawcy to prawie 5,1 tys. zł. A więc 2,1 tys. zł zabiera państwo przy wynagrodzeniu na rękę 3 tys. zł. Więc prawie równo 40 proc. Z tego podatek PIT wynosi tylko 300 zł. Reszta to są składki: emerytalna, rentowa, chorobowa, czyli na ZUS i NFZ. Te 40 proc., nikomu nie trzeba tłumaczyć, to jest bardzo dużo. Moim zdaniem, zdecydowanie za dużo.

Przypomnijmy, że konsumpcja w Polsce opodatkowana jest podstawową składką VAT na poziomie 23 proc. Zyski kapitałowe, a więc od tego, co zainwestujemy, czy to w formie lokaty, czy giełdy, to 19 proc. Przedsiębiorstwa też płacą 19 proc. od swojego dochodu. Choć z reguły mniej, bo potrafią sobie wygenerować koszty uzyskania przychodu na wyższym poziomie. W przypadku etatu mamy sztywne koszty uzyskania przychodu i nic nie możemy z nimi zrobić. I tu, przy kosztach uzyskania przychodu, chciałbym się zatrzymać.

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że rząd zamierza podnieść kwotę minimalną wynagrodzenia miesięcznego do 2 tys. zł. Pewnie wielu pracowników ucieszy się z tego powodu, że tempo wzrostu płacy minimalnej przyspiesza, ale już mało kto zauważył, że Ministerstwo Finansów liczy na dodatkowe wpływy do budżetu państwa z tytułu podniesienia płacy minimalnej w wysokości 200 mln zł. Bo od wyższej kwoty minimalnej odprowadzane będą daniny.

Sądzę, że powinno pójść się w kierunku odciążenia dochodów z pracy za pomocą podniesienia kwoty wolnej od podatku. Zresztą do tego rząd jest zobowiązany orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 28 października 2015 r. Podwyższenie kwoty wolnej w żaden sposób nie spowodowałaby podniesienia kosztów pracodawców, a o ich interesie też nie możemy zapominać, prowadząc politykę gospodarczą.

Myślę, że najlepszym sposobem odciążenia pracy i dochodów z niej byłoby podwyższenie podstawowych kosztów uzyskania przychodów, bo nie uderzyło by to w pracodawcę, pozwoliłoby zarobić więcej na rękę pracownikowi, promowałoby ludzi, którzy ciężko pracują, a nie żyją z dochodu generowanego przez ich majątek, a więc są ludźmi, którzy żyją z odsetek, wynajmu, z czegokolwiek, co nie jest związane z pracą. Mają prawo do tego, by nie pracować, ale by żyć z zysku wypracowanego przez ich środki, ale państwo jest zobowiązane do niesienia ulgi w pierwszej kolejności tym, którzy ciężko pracują. Bo jak pokazała historia gospodarcza i dowiodła teoria ekonomii, to praca ludzka jest podstawowym źródłem bogactwa. Narody, które tego nie rozumiały, dużo traciły w stosunkach gospodarczych i politycznych. Dlatego praca w Polsce powinna być maksymalnie odciążona.

Dzień Wolności Podatkowej jest niezwykle ważnym wydarzeniem, bo przypomina nam, ile z naszych zarobków musimy oddać na rzecz państwa. 

Dr Marian Szołucha