Komisja chwali Bondaryka
Sobota, 24 listopada 2012 (08:25)Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych uznała, że ABW w sprawie zamachu działała profesjonalnie i zgodnie z prawem. Żaden z posłów, nawet opozycji, nie zgłosił zdania odrębnego.
Zdaniem posłów koalicji i SLD, w sprawie niedoszłego zamachu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego działała zgodnie z prawem i w pełni profesjonalnie. Konstanty Miodowicz (PO) ocenił, że sugestie o wykreowaniu przez ABW sprawy zamachu bombowego są nieprawdziwe. Dodał, że jest to opinia całej komisji.
- Mamy do czynienia z przecięciem przygotowań do zbrodniczego zamachu - powiedział Miodowicz po informacjach przedstawionych przez szefa ABW gen.
Krzysztofa Bondaryka i agentów odpowiedzialnych za operację. Dodał, że sposób poinformowania opinii publicznej o całej sprawie "wpisuje się w standardy prezentowania tego rodzaju informacji".
Innego zdania jest wiceszef speckomisji Marek Opioła (PiS). W jego ocenie, kompletnie niezrozumiałe jest to, dlaczego na tak wczesnym etapie śledztwo w tej sprawie zostało upublicznione.
- Dlaczego się odbyła taka konferencja prasowa, dlaczego to wszystko miało miejsce? Ten ogrom materiałów, który został przedstawiony na konferencji prasowej, zupełnie inaczej się ma do tego, co nam pokazano - tłumaczy. Przyznał jednak, że w kontekście informacji, które zostały posłom przedstawione, zagrożenie miało realny wymiar.
- Przygotowania były bardzo zaawansowane i ten materiał jest w moim wyobrażeniu niepodważalny. Zobaczymy, jak podejdzie do tego sąd - mówił Opioła.
Z relacji posłów wynika, że podczas posiedzenia komisji Bondaryk zreferował problem, po czym zaprezentowano chronologiczną informację o działaniach Agencji. Potem posłowie zadawali pytania.
Marek Opioła przyznaje, że nie odpowiedziano, dlaczego Agencja i prokuratura, zanim zamknięto sprawę i postawiono wszystkie zarzuty podejrzanym, zwołała konferencję prasową, na której zaprezentowano materiały dowodowe.
We wtorek na wspólnej konferencji ABW i Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie poinformowano, że 9 listopada został zatrzymany, a 11 listopada aresztowany przez sąd pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Brunonowi K. postawiono zarzut przygotowywania zamachu bombowego na budynek Sejmu, w czasie gdy mieli w nim przebywać prezydent, premier i ministrowie.
Według prowadzących śledztwo, powodowały nim motywy "nacjonalistyczne, ksenofobiczne i antysemickie". Przede wszystkim był krytyczny wobec sprawujących władzę polityków koalicji rządowej i prezydenta. W akcji prowadzonej od końca 2011 r. ABW ustaliła, że naukowiec konstruuje ładunki wybuchowe, potrafi je odpalać zdalnie i dokonuje rozpoznania terenu wokół Sejmu. ABW twierdzi, że chciał zdetonować 4 tony materiałów wybuchowych umieszczonych w samochodzie.
Maciej Walaszczyk