Remis z mistrzami świata
Czwartek, 16 czerwca 2016 (23:52)Kolejny wielki mecz piłkarskiej reprezentacji Polski. Po historycznej wiktorii z Irlandią Północną, dziś w Saint-Denis nasi zremisowali 0:0 z Niemcami w pojedynku grupy C Euro 2016, praktycznie zapewniając sobie awans do 1/8 finału.
Jedyne, czego w Saint-Denis dziś zabrakło, to goli. Poza tym było chyba wszystko: emocje, dramaturgia, sytuacje, zwroty akcji i piękna walka. Polacy nie dali się mistrzom świata, podejmując z całą mocą rzuconą przez nich rękawicę. Może poza początkiem, gdy dali się nieco stłamsić. Pierwszy kwadrans był najsłabszy w wykonaniu naszych reprezentantów. Niemcy osiągnęli wtedy sporą przewagę, oddali kilka groźnych strzałów (Mario Goetze, Jonas Hector, Toni Kross), na szczęście niecelnych. Wreszcie jednak impet rywali osłabł, a może to Polacy uspokoili grę i zaczęli robić to, co sobie zaplanowali. Spokojnie, konsekwentnie, z dojrzałością cechującą klasowe zespoły. Nie poszli z Niemcami na wymianę ciosów, pewnie byłoby to samobójstwem, ale realizowali cele nakreślone im przez Adama Nawałkę. W pierwszej połowie nie pozwolili rywalom złapać ich rytmu. Po kwadransie ostudzili ich zapędy. W drugiej części przeszli do przodu i mogli zwyciężyć.
Arkadiusz Milik… Napastnik Ajaksu Amsterdam już kilkadziesiąt sekund po przerwie powinien wpisać się na listę strzelców. Otrzymał wyśmienite podanie od Kamila Grosickiego i wystarczyło, by dokładnie uderzył piłkę głową – ta pewnie wylądowałaby w sieci. Uderzył źle, a raczej prawie w nią nie trafił. W 59. min strzelił ładnie, po sprytnie rozegranym rzucie wolnym z Robertem Lewandowskim. Minimalnie niecelnie. Wreszcie w 69. min… Chyba sam nie wie, jak to możliwe, iż stojąc kilka metrów przed bramką, sam, nieatakowany, poplątał nogi tak, iż kopnął jedną w drugą, a nie w piłkę. To była okazja meczowa, na zwycięstwo. Niemcy, choć strzelali częściej, takiej nie mieli.
Najbliżej powodzenia był Mesut Oezil. Tuż po zmarnowanej okazji Milika strzelił technicznie, pięknie, ale fantastyczną paradą uratował nas Łukasz Fabiański. Jeszcze w końcówce mistrzowie świata mocniej zaatakowali, jednak Polacy pokazali wtedy klasę. Nie spanikowali, przetrzymali trudny okres bez rozpaczliwego wybijania piłki w trybuny.
Wszyscy nasi piłkarze zasłużyli dziś na wielkie słowa uznania, ale jeden z nich się wybijał, bo zagrał po prostu nadzwyczajnie. To Michał Pazdan, dla wielu najgorszy zawodnik meczu z Irlandią. Dziś był niemal perfekcyjny, a nie trzeba dodawać przeciwko komu walczył i kogo powstrzymywał.
Warto podkreślić jeszcze jedno: atmosferę na trybunach. Były polskie, biało-czerwone, głośne, rozśpiewane. Niesamowite.
Niemcy – Polska 0:0. Żółte kartki: Sami Khedira, Mesut Oezil, Jerome Boateng – Krzysztof Mączyński, Kamil Grosicki, Sławomir Peszko. Sędzia: Bjoern Kuipers (Holandia). Widzów 73 648.
Niemcy: Manuel Neuer – Benedikt Hoewedes, Jerome Boateng, Mats Hummels, Jonas Hector – Mesut Oezil, Sami Khedira, Toni Kroos, Julian Draxler (72. Mario Gomez) – Thomas Mueller, Mario Goetze (66. Andre Schuerrle).
Polska: Łukasz Fabiański – Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk – Jakub Błaszczykowski (80. Bartosz Kapustka), Grzegorz Krychowiak, Krzysztof Mączyński (76. Tomasz Jodłowiec), Kamil Grosicki (87. Sławomir Peszko) – Arkadiusz Milik, Robert Lewandowski.
Piotr Skrobisz