• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Niewiarygodne szczęście Francuzów

Środa, 15 czerwca 2016 (23:20)

Gospodarzom Euro 2016 w drugim kolejnym meczu turnieju dopisało ogromne szczęście, drugi rozstrzygnęli na swoją korzyść w ostatnich minutach. Najpierw w taki sposób pokonali Rumunię, dziś Albanię i jako pierwsi na mistrzostwach, z grupy A, zapewnili sobie awans do ćwierćfinału.

Przed pojedynkiem w Marsylii wszystko zdawało się jasne. Francuzi byli jego murowanymi faworytami, a jedyną niewiadomą były rozmiary ich zwycięstwa. W takim myśleniu utwierdzać mogły wypowiedzi Trójkolorowych, którzy przekonywali, iż po nerwowej inauguracji zeszło z nich ciśnienie i teraz pokażą, na co tak naprawdę ich stać. Zaczęli obiecująco, dynamicznie, chcąc jak najszybciej strzelić bramkę. Ale im bliżej pola karnego Albanii, tym większe mieli problemy. Rywale bronili się bowiem mądrze i konsekwentnie, nie pozwalając sobie na chwile dekoncentracji. Tak naprawdę skazywani na pożarcie debiutanci z rozbijaniem ataków wielkiego faworyta nie mieli większych problemów! Z czasem zaczęli nawet grać odważniej i co ciekawe, stwarzać większe zagrożenie niż Trójkolorowi. Tuż przed przerwą w dobrej sytuacji znalazł się Ledian Memushaj, uderzył potężnie, tuż nad poprzeczkę. Trybuny stadionu w Marsylii w tym momencie wydały z siebie głęboki odgłos ulgi. 

Początek drugiej połowy znów należał do Francuzów, ale w 51. minucie omal nie stracili gola. Po ładnej akcji Albańczyków piłka, dość przypadkowo, odbiła się od Bacary'ego Sagny i trafiła w słupek! Centymetry i mielibyśmy supersensację. Gospodarze parli do przodu, lecz dziś wyraźnie nie mieli swojego dnia. W 67. i 69. minucie przed wielką szansą stanął Olivier Giroud, ale najpierw pomylił się o kilka metrów, a potem obił słupek. Chwilę później w świetnej sytuacji znalazł się Paul Pogba, lecz chyba za bardzo nie wiedział, jak ją wykończyć – i zmarnował. Gospodarze atakowali, lecz z każdą upływającą minutą sensacja stawała się coraz bardziej realna, bo brakowało im błysku – a przede wszystkim nie umieli postawić kropki nad i. Wreszcie w 90. minucie dopięli swego. Albańczycy popełnili pierwszy wielki błąd w obronie, zostawiając niepilnowanego Antoine'a Griezmanna kilka metrów przed swoją bramką, a francuski napastnik wykorzystał to bezlitośnie. Załamani debiutanci kilka chwil później pogubili się raz jeszcze i dobił ich Dimitri Payet. W ten sposób Trójkolorowi uniknęli blamażu, a Albanii… Albanii po prostu było żal, bo na punkt za swą walkę i ambicję zasłużyła.

Francja – Albania 2:0 (0:0). Bramki: Antoine Griezmann (90. – głową), Dimitri Payet (90.+6). Żółte kartki: N'Golo Kante – Burim Kukeli, Amir Abrashi.  Sędzia: William Collum (Szkocja).

Francja: Hugo Lloris – Bacary Sagna, Adil Rami, Laurent Koscielny, Patrice Evra – Kingsley Coman (68. Antoine Griezmann), N'Golo Kante, Dimitri Payet, Blaise Matuidi, Anthony Martial (46. Paul Pogba) – Olivier Giroud (77. Andre-Pierre Gignac).

Albania: Etrit Berisha – Andi Lila (71. Odise Roshi), Elseid Hysaj, Arlind Ajeti (85. Frederic Veseli), Mergim Mavraj, Ansi Agolli – Amir Abrashi, Burim Kukeli (74. Taulant Xhaka), Ledian Memushaj, Ermir Lenjani – Armando Sadiku.

 

Piotr Skrobisz