• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Na Niemców bez Szczęsnego. Ale z planem

Środa, 15 czerwca 2016 (22:02)

Wojciech Szczęsny nie zagra w czwartkowym meczu reprezentacji Polski i Niemiec. Prawdopodobnie zastąpi go Łukasz Fabiański, ale trener Adam Nawałka dziś nie chciał zdradzić, czy faktycznie tak będzie.

Szczęsny nabawił się kontuzji w niedzielnym meczu z Irlandią Północną. Badania przeprowadzone dzień później wykazały obecność krwiaka w mięśniu czworogłowym uda. Z tego powodu nie trenował w poniedziałek i wtorek, ale cały czas trwała walka z czasem, by zdążył na jutrzejsze, szlagierowe spotkanie. Niestety – nie zdążył, sztab medyczny naszej narodowej drużyny nie dał bramkarzowi Romy zielonego światła. W takiej sytuacji Nawałka będzie zmuszony dokonać roszady, której wcześniej nie planował. Na kogo postawi? Wiele wskazuje na to, iż na Fabiańskiego, który przez długie miesiące był w reprezentacji numerem jeden – w tym w kluczowych spotkaniach eliminacji. Szczęsnemu, ponownie, selekcjoner zaufał tuż przed Euro. – Nie razie nie wiemy, jak długo potrwa rekonwalescencja Wojtka. Mam nadzieję, że będzie gotowy na spotkanie z Ukrainą – powiedział trener Biało-Czerwonych.

O składzie na czwartkowe spotkanie nawet nie chciał wspominać, poza tym, iż poda go do publicznej wiadomości na chwilę przez meczem, który rozpocznie się o godzinie 21.00. Obecnie możemy zatem tylko rozważać pewne opcje. Trenerzy często wychodzą z założenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Polacy w niedzielę pokonali Irlandię Płn., zatem wypadałoby, by Nawałka posłał do boju tę samą jedenastkę, oczywiście prócz Szczęsnego. Wydaje się jednak bardziej niż prawdopodobne, iż przynajmniej jeszcze jedną zmianę przeprowadzi. I to dotyczącą jednego z bohaterów z niedzieli, Bartosza Kapustki. Nastolatek z Cracovii raczej zacznie na ławce, a od początku zagra Kamil Grosicki. Starszy, bardziej doświadczony i obyty w ciężkich bojach. Co ciekawe, taki scenariusz Kapustka przewidywał już we wtorek. – Wiadomo, że chciałbym zagrać od początku, ale wiadomo, ile „Grosik” znaczy dla reprezentacji i ile jej dał. Ja dam z siebie wszystko niezależnie od tego, na ile minut trener wpuści mnie na boisko – przyznał.

– Zagramy z jedną z najlepszych drużyn na świecie. Imponującą bardzo dobrą organizacją gry, mającą wyłącznie zawodników na najwyższym poziomie – skomplementował Nawałka jutrzejszego rywala. Szacunku, jakim nasi darzą Niemców, nie należy jednak utożsamiać ze strachem, bo się ich nie boją. – Nasza drużyna cały czas robi postępy, rozwija się. Jesteśmy dobrze przygotowani do rywalizacji. W meczu z Niemcami postaramy się o jak najlepszy wynik. Mamy na niego konkretny plan, będziemy chcieli rozegrać na własnych warunkach. Czy się uda, pokaże boisko, jednak wierzymy, że tak – powiedział „boss”.

Jako zawodnik Nawałka wystąpił w dwóch meczach przeciwko Niemcom. – W pierwszym, na mistrzostwach świata w Argentynie, zremisowaliśmy. Bardzo dobrze pamiętam to spotkanie, było bardzo wyrównane, a my byliśmy nawet bliżej zwycięstwa. Przypominało trochę partię szachów, toczyło się na wysokim poziomie taktycznym. A drugi mecz? Pamiętam go słabiej, bo go przegraliśmy – powiedział z uśmiechem.

Jako trener poprowadził Polaków w trzech pojedynkach przeciw Niemcom – w tym jednym historycznym, bo zwycięskim, 2:0 na Stadionie Narodowym w eliminacjach do Euro 2016. – Z pewnością był to niezwykle ważny moment w procesie budowania zespołu, przyspieszył go. Jestem jednak pewien, iż ta wygrana przyszłaby, prędzej czy później. A jak będzie jutro? Każdy mecz stanowi dla nas wyzwanie. Każdy jest świętem, bo odczuwamy dumę, mogąc reprezentować barwy narodowe. Nic się nie zmieniło w naszym podejściu, bo wciąż wychodzimy z założenia, iż najważniejszym pojedynkiem dla nas jest ten najbliższy. Tak było dwa lata temu, przed rokiem i będzie jutro. Cały czas pracujemy nad pewnymi rozwiązaniami taktycznymi, zarówno w ofensywie, jak i defensywie, ale na tym poprzestanę, bo powiedziałbym zbyt wiele. Niech to będzie niespodziankę, jak jutro zagramy i kto zagra – podkreślił Nawałka.

Piotr Skrobisz